Gorący temat

Phil. Życie Philipa K. Dicka – migawki ze smutnego życia geniusza [recenzja]

Wydany niedawno przez Scream Comics „Phil. Życie Philipa K. Dicka” to komiks, który z jednej strony niezmiernie mnie – wielkiego fana amerykańskiego twórcy – cieszy. Bo przecież opowiada o życiu jednego z najlepszych pisarzy science fiction w historii. Z drugiej to album, który trochę zawodzi, bo tak naprawdę opowiada burzliwe losy autora „Człowieka z Wysokiego Zamku” bardzo pobieżnie, nie zagłębiając się zbytnio w żaden z ich aspektów. A szkoda.

Bo Dick życie miał o tyle fascynujące, co skomplikowane. I takie, które solidnie odcisnęło piętno na jego twórczości. Dorobek miał imponujący, stworzył wiele dzieł absolutnie kultowych, które w swoim czasie budowały potęgę literackiego science fiction, a później też przenikały do hollywoodzkiego kina – i to z powodzeniem. Dick znał wielu wybitnych pisarzy swoich czasów, z wieloma zresztą się przyjaźnił. Miał powodzenie u kobiet, pięciokrotnie był żonaty. Choć nie był partnerem łatwym, by nie powiedzieć dosadniej. Był zamkniętym w sobie, sfrustrowanym twórcą, który nie mógł – mimo starań – przebić się do głównego nurtu, przez co, jak sam uważał, był skazany na pisanie prozy gatunkowej. Był też paranoikiem, który uciekał w świat własnych wyobrażeń. Miał obsesję na punkcie bycia śledzonym przez agentów rządowych, którzy chcieli ponoć sprawdzić, jakie to ich tajemnice autor odkrył. Pod koniec życia miał dostrzegać na niebie twarz, która go obserwowała…

O tym wszystkim da się przeczytać w komiksie Laurenta Queyssiego, jednak będzie to ledwie muśnięcie większości tematów. Bo autor scenariusza niestety nie zdołał zgłębić żadnego z zagadnień, po wszystkich pobieżnie się prześlizgując. Akcentując złożoność i osobowości i życiorysu pisarza… ale niczego nie ukazując w sposób wyczerpujący.

I to największy mankament niniejszego komiksu – nazbyt powierzchowne potraktowanie tematu. Owszem, komiks ma ograniczone możliwości w zakresie przedstawienia biograficznego, nie ma tutaj miejsca na pełną faktografię, na poszerzenie opowieści o wywiady, komentarze, teksty źródłowe, osobiste notatki, listy, etc. – słowem, wszystko, co buduje pełny obraz opisywanej postaci. Jednak tutaj daje się odczuć skrótowość, pobieżność ujęcia tematu, które potrafi zaintrygować, ale z pewnością nie wyczerpuje żadnego z podjętych zagadnień. A przecież można nieco zmieniwszy formułę, wspaniale podjąć temat, jak zrobił to np. RUN, autor scenariusza do komiksowej opowieści o Czarnej Dalii – Elizabeth Short. Tam połączenie komiksu i dodatkowych treści, zdjęć, notatek faktograficznych i artykułów prasowych pozwoliło zbudować pełen, szczegółowy, fascynujący obraz bohaterki. Queyssiemu się to nie udało, nie do końca. Stworzył szkic biograficzny, który dopiero należałoby wypełnić treścią. A tej tutaj niestety trochę zabrakło.

Niniejszy komiks stanowić może zaledwie wprowadzenie do historii życia jednego z najwybitniejszych twórców science fiction w dziejach. I w ten sposób traktowany – jako zachęta do poznania zarówno prozy, jak i losów niezwykłego twórcy – może jeszcze się obronić. Bowiem nie jest tym, co dumnie zapowiada podtytuł. To nie biografia w pełnym tego słowa znaczeniu, to ledwie szkic, przyczółek do prawdziwej opowieści o Philu.

Dla zaintrygowanych – a po lekturze niniejszego komiksu o to raczej nietrudno – postacią Dicka warto polecić choćby książkowe jego biografie, jak znakomite „Boże inwazje. Życie Philipa K. Dicka” Laurence’a Sutina, czy równie interesującą „Philip K. Dick — człowiek, który pamiętał przyszłość” Anthony’ego Peake’a. Bowiem komiks stanowi ledwie przedsmak tego, co można się o autorze „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach” dowiedzieć. A życie miał Dick równie niezwykłe, skomplikowane i zaskakująco bogate, jak jego powieści. Jak powiedział niegdyś o nim nieodżałowany Lech Jęczmyk: Czy był szalony? Bez wątpienia. Gdyby był normalny, nie byłby geniuszem. Zdrowy małż nie rodzi pereł.

I coś w tym stwierdzeniu jest. Coś bardzo trafnego. Dick marzył o pisaniu powieści głównonurtowych – bez większego powodzenia w tym zakresie. Dla przykładu, jego realistyczna powieść „Humpty Dumpty w Oakland” (wyd pol. Dom Wydawniczy Rebis 2009) była odrzucana przez wszystkich amerykańskich wydawców i opublikowano ją po raz pierwszy dopiero w Wielkiej Brytanii w 1986 roku, już po śmierci autora. Na premierę w USA książka czekała zaś do 2007 roku.

Zasłynął jako twórca science fiction, choć wcale nie lubił pisać w tym gatunku. Wręcz mierziło go, iż jest z nim i tylko z nim kojarzony. Pisał SF, ponieważ dawało mu to jakikolwiek przychód.

Dick miał swoje obsesje, fascynacje i dziwactwa. Do końca trudno stwierdzić, czy naprawdę był chory. Powszechnie przyjęto, że cierpiał na schizofrenię paranoidalną, ale wspomniany Sutin, w swojej książce stwierdza, że Dick zwyczajnie, był dziwakiem, nie zaś, że był szalony. Ale czy – w kontekście tak znakomitego dorobku, jaki autor „Przez ciemne zwierciadło” po sobie zostawił, ma to aż taki wielkie znaczenie?

Queyssi zdecydowanie nie wyczerpuje tematu, ślizgając się po faktach i przeplatając je onirycznymi przebitkami, jakby wprost z wyobraźni Dicka, co sprawia, że nie sposób traktować jego scenariusza stricte jako biografii. Jednak scenarzysta zgrabnie wplótł wzmianki i nawiązania do najważniejszych dzieł Dicka, co dla miłośników jego twórczości może być przyczynkiem do gry w ich odnajdywanie. A jeśli potraktujemy niniejszy komiks jako rys biograficzny i artystyczną wariację nt. losów wybitnego twórcy, która ma stanowić zachętę do zapoznania się zarówno z jego pełniejszym życiorysem, jak i znakomitą twórczością, to „Phil. Życie Philipa K. Dicka” może się podobać.
Zwłaszcza że jest nieźle narysowany.

Za rysunki w komiksie odpowiada włoski rysownik Mauro Marchesi, znany głównie z komiksów dla dzieci oraz historycznych. Na co zresztą wskazuje kreska, balansująca pomiędzy realizmem, a cartoonowym stylem, co jednak całkiem udatnie wpasowuje się i w samą opowieść i w nakreślenie realiów społeczno – kulturowych ówczesnej Ameryki. Marchesi starannie dopracował w tym zakresie elementy tła, dopasowując scenografię do czasów akcji, co ma duży wpływ na pozytywny odbiór komiksu i wypada bardzo wiarygodnie. To ciekawy portret czasów. Niestety nieco szczątkowy, co wynika z nieprzesadnie rozbudowanego scenariusza.

Jeśli jesteście ciekawi życiorysu autora, który położył podwaliny pod cyberpunk, który ma na koncie tak kultowe powieści science fiction, jak „Człowiek z Wysokiego Zamku”, „Ubik” czy „Wyznanie łgarza”, który był jednym z najwybitniejszych twórców nie tylko swoich czasów, ale i literatury fantastycznej w ogóle… to ten komiks jest dla Was. To zaledwie wstępniak, przedsmak prawdziwej biografii. Ale może zachęci Was nie tylko do poznania więcej szczegółów z jego życia, ale też bliższemu przyjrzeniu się jego twórczości. Może nawet wiele z nich znacie z hollywoodzkich ekranizacji? Czas więc poznać bliżej ich autora.

Phil. Życie Philipa K. Dicka

Nasza ocena: - 65%

65%

Scenariusz: Laurent Queyssi. Rysunki: Mauro Marchesi. Tłumaczenie: Małgorzata Fangrat-Jastrzębska. Wydawnictwo Scream Comics 2023

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Mity Cthulhu wg Lovecrafta – kolejna mistrzowska interpretacja komiksowa klasyki grozy [recenzja]

Choć przyznaję, bywa ostatnio tak, że psioczę na wszechobecność Lovecrafta na polskim rynku – bo …

Leave a Reply