Choć przyznaję, bywa ostatnio tak, że psioczę na wszechobecność Lovecrafta na polskim rynku – bo często zdaje się to być niczym innym, jak skokiem na kasę wydawców pewnych tego, że pod szyldem Mistrza z Providence sprzeda się wszystko – to jednak obok takich albumów, jak ten sygnowany przez Estebana Maroto, żaden fan komiksowej grozy przejść obojętnie nie powinien. Nie możemy …
Czytaj dalej
Badloopus W pętli popkultury