Gorący temat

Olvido – oszałamiająca podróż przez wachlarz fantastycznych konwencji [recenzja premierowa]

Olvido to po hiszpańsku zapomnienie. I choć tytuł cechuje zaskakująca adekwatność względem głównego bohatera, nie sposób odnieść go równie trafnym do samego zbioru. Bowiem o „Olvido” w znaczeniu lektury jako takiej z pewnością trudno jest po jej ukończeniu zapomnieć.

Nie wiem, czy zasadnym jest traktować tę pozycję jako debiut. Autor ma wszak publikacyjne szlify dawno za sobą, udało mu się nawet (w duecie) sięgnąć po jedną z ważniejszych literackich nagród fandomu fantastycznego, zwaną powszechnie Zajdlem. Publikował w antologiach i w prasie fantastycznej. Jednak, jeśli uznać za formę debiutu pełnoprawnego właśnie publikację książkową, to „Olvido” z pewnością tenże warunek spełnia. Abstrahując jednak od samego przyporządkowania niniejszego zbioru, nic nie zmieni faktu, że jest to jedna z najważniejszych rynkowych premier fantastycznych. I książka, na którą czekałem z niecierpliwością, poznawszy – dzięki uprzejmości autora – jej treść na długo przed znalezieniem dla niej wydawcy. I podtrzymuję sformułowaną ówcześnie opinię, że Rewiuk jest jednym z najciekawszych pisarzy fantastycznych „młodego pokolenia”. Określnik ten daję w cudzysłów, bowiem nie idzie tu o metrykalny wiek autora, ale o okres jego pojawienia się na rynku wydawniczym (wziąwszy pod uwagę zarówno pierwszą publikację w wieku lat 13, a następnie porzucenie pisania na lat zgoła trzydzieści).
Rewiuk to autor przede wszystkim kompletny w obszarze warsztatowym. I – co warto podkreślić – bardzo w tej wspomnianej kompletności zróżnicowany. Nie boi się sięgać po różnorakie konwencje gatunkowe, doskonale w każdej z nich się odnajdując, adekwatnie dobierając język i budując za jego pomocą wspaniale dobraną atmosferę świata przedstawionego. Drugą znaczącą kwestią w przypadku prozy autora „Olvido” jest fakt, iż zanim zaczął on opisywać świat (lub lepiej – światy), to wpierw dogłębnie poznał ten otaczający go. Zarówno literacki, jak i prawdziwy. A to przypadłość coraz rzadsza u współczesnych pisarzy, którzy niewiele literatury gatunkowej liznąwszy, usiłują wyważać otwarte na oścież drzwi gatunkowych konwencji.
Rewiuk jest erudytą. Człowiekiem o wielkiej wiedzy, w dodatku wiedzy wszechstronnej, który wspaniale potrafi wpierw odzwierciedlić w swojej prozie opisywaną epokę, czy miejsce akcji, by dopiero w następstwie obudowywać ją elementem fantastycznym, który wzbogaca, uzupełnia świat przedstawiony, ale jednocześnie z pewnością nie zastępuje realizmu kreacyjnego.
I nieważne już, czy sięga autor po czasy starożytne, po realia Dzikiego Zachodu, wiktoriańskie, mieszczańskie siedziby, miejskie kamienice z serca Imperium Rosyjskiego, czy polskie dwory szlacheckie z okresów powstańczych – one wszystkie wpierw oddane są z należytą pieczołowitością, z autentyzmem koniecznym, byśmy w nie zawierzyli, w ich istnienie. A dopiero w następstwie pojawia się wątek nadprzyrodzony, na wskroś fantastyczny, który poszerza odbiorczą percepcję, pozwala spojrzeć szerzej. To na takiej właśnie, doskonale przygotowanej, merytorycznej podwalinie buduje Rewiuk perypetie swojego niezwykłego duetu – doktora Olvido i jego wiernego towarzysza Sancheza.

Bohaterowie w „Olvido” są mocno donkichotowscy, zarówno w kontekście literackich skojarzeń względem wyglądu i relacji, ale i w ujęciu charakterów samych postaci. Sanchez, raz będący towarzyszem, raz sługą, innym razem asystentem tytułowego doktora, okazuje się być tylko pozornie niemrawym, niezbyt lotnym dodatkiem do głównego bohatera. Równorzędnie z literackim pierwowzorem Cervantesa okazuje się Sanchez nie tylko solidnym, racjonalnie usadowionym w kontekście czasów i miejsc oparciem dla doktora, ale i wnikliwym obserwatorem otaczającego świata, a zarazem jego trafnym komentatorem, zwracającym niejednokrotnie uwagę na to, co zdaje się przegapiać sam Olvido. A to sprawia, że okazuje się Sanchez równoprawnym bohaterem, współtwórcą opowieści, jej integralnym elementem, w równym stopniu znaczącym, co bohater tytułowy.

Paweł Majka, zapowiadając tę książkę, skłania się do określania jej powieścią. I chyba coś w tym jest, skoro pierwsze i ostatnie opowiadanie cyklu zdaje się dopinać całość specyficzną klamrą, dopełniać historii, wpasowując zresztą i tytuł i nazwisko bohatera w udatną grę skojarzeń. Nie jest to być może powieść sensu stricto, ale jednocześnie nie sposób nie dostrzegać wyraźnie zarysowanej, wspólnej dla wszystkich zawartych w zbiorze nowel osi fabularnej. Szukałbym więc skojarzeń z powieścią szkatułkową, której definicji może znów „Olvido” nie wyczerpuje w pełni, ale z którą ma wiele wspólnego.
Jednak niezależnie od definicji i klasyfikacji, okazuje się „Olvido” literacką ucztą, pokazującą, jak może wyglądać (i niejednokrotnie wygląda) polska fantastyka współczesna. Mocno wykraczająca poza schematy i gatunkowe klisze, a jednocześnie sięgająca po najwyższy jakościowo literacki warsztat.
Mnogości odniesień (pop)kulturowych nie zliczę, ale i nie chcąc pozbawiać odbiorcy przyjemności, wymieniał nawet części nie będę, pozostawiając możliwość czytelnikom do samodzielnego ich odkrywania. Zaznaczę, że im większe literackie i kulturowe obycie odbiorcy, tym i większa będzie radość ze śledzenia całej mapy odniesień, jakie w obrębie tej niewielkiej przecież pozycji zdołał autor poukrywać. Samemu rekomenduję „Olvido” każdemu, kto ceni sobie fantastykę najwyższej próby. Od wspaniałej graficznie okładki, po odautorskie noty dotyczące faktów historycznych będących podwaliną kolejnych opowiadań, wszystko tutaj zostało dopracowane na najwyższym poziomie. „Olvido” w moim subiektywnym odczuciu jasno wskazuje trop, jakimi winni pójść elektorzy w kolejnej edycji Nagrody im. Macieja Parowskiego, jeśli ona sama ma zachować swój założony ideowo charakter i sens. Rzekłem.

Olvido

Nasza ocena: - 100%

100%

Krzysztof Rewiuk. Wydawnictwo Stalker Books 2024

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Po zbutwiałych schodach – realizm magiczny w najlepszym wydaniu [recenzja]

„Po zbutwiałych schodach” to najnowsza powieść wywodzącej się z estetyki grozy, utalentowanej autorki Anny Musiałowicz, …

Leave a Reply