Gorący temat

Cartaventura: Lhasa – przygodowa gra interaktywna dla introwertyków [recenzja]

Pomysł na leniwą sobotę? „Cartaventura: Lhasa” i koktajl truskawkowy. Nowa karcianka od Muduko to przygodowa gra interaktywna, do której nie trzeba żadnego towarzystwa poza własnym. I to jest świetne rozwiązanie dla lubiących gry bez prądu introwertyków.

„Cartaventura” to gra historyczna, dzięki której mamy okazję poznać mniej znane opowieści oparte na prawdziwych wydarzeniach. Opcje są dwie – Lhasa oraz Winlandia. Ta pierwsza, w którą miałam przyjemność grać, opiera się na życiu Alexandry David-Néel, jej pobycie w Azji i podróży do Tybetu. Jest ona pierwszą Europejką, która dotarła do zakazanego miasta Lhasa. W tło historyczne wprowadza nas malutka, trójdzielna ulotka, która przybliża postać Alexandry oraz jej przygód. Reszta zależy już od gracza.

W niewielki pudełeczku znajdziemy 70 dwustronnych i ponumerowanych kart. Kolejność jest ważna, dlatego przed każdą rozgrywką trzeba je ułożyć. Tym razem nie dostajemy żadnej instrukcji, wszystkie decyzję trzeba podejmować na bieżąco i postępować zgodnie z wytycznymi na kartach. Verdun, 1916 r. Wcielamy się w rolę korespondenta wojennego, który będąc pod wrażeniem książki Alexandry David-Néel rusza śladem tej dzielnej kobiety, żeby napisać o niej serię artykułów dla swojego wydawcy. W trakcie rozgrywki tworzy się konkretna fabuła, a od decyzji gracza zależy w jaką stronę będzie się rozwijać ta historia.

Układając na stole karty tworzy się mapa, po której się poruszamy, zarabiamy pieniądze, tracimy wszystko, poznajmy z bliska życie lokalnej społeczności, depczemy po piętach Alexandry. Wszystko zależy od podejmowanych przez nas decyzji – zachowawczych albo bardziej ryzykownych, które doprowadzają do jednego z pięciu finałów. Rozgrywka trwa ok. godziny, pierwsza jest najbardziej intuicyjna, bo nie wiemy co czeka za rogiem. Przy każdej kolejnej mamy już jakieś podpowiedzi i bardziej świadomie możemy kierować swoją postacią. Fabuła wciąga i nakręca wyobraźnię, na co mają wpływ malownicze ilustracje na kartach. Zabawa jest przednia, gra pozwala się zrelaksować, oderwać od rzeczywistości i miło spędzić czas. Oczywiście można zagrać w parze albo nawet większej grupie, tylko po co, skoro samotna rozgrywka jest taka przyjemna?

Cartaventura: Lhasa

Nasza ocena: - 70%

70%

Thomas Dupont, Arnaud Ladagnous, il. Guillaume Bernon, Jeanne Landart, wiek +10, ilość graczy 1-6, wyd. Muduko, 2022

User Rating: Be the first one !

Marta Kowal

Rocznik 87. Mama Ignacego, czytelniczka z bibliofilskimi skłonnościami, hobbicka dusza, zakochana w poezji, muzyce, psach i ptakach. Nie znosi gadać o sobie, dlatego pisze o książkach na dwóch blogach: Zaczytana mama i Exlibris Marty.

Zobacz także

Let’s Talk About It – kapitalny poradnik dla młodzieży [recenzja]

Edukacja seksualna to samo zło; jest niepotrzebna i ogłupiająca; w “tych sprawach” najlepiej doradzi kościół. …

Leave a Reply