Gorący temat

Mroczne Miasta. Niewidzialna granica – mapy państw, mapy uczuć [recenzja]

“Niewidzialna granica” to najbardziej złowrogi w wymowie tytuł w serii “Mrocznych Miast”. Z fabułą w zaskakujący sposób eksplorującą ustrój totalitarystyczny oraz z bohaterem, z którym nie będzie nam się łatwo utożsamić. 

Dotychczas zwiedziliśmy już sporą część uniwersum wymyślonego przez Benoita Peetersa i Francoisa Schuitena. Zależności między poszczególnymi lokacjami wciąż nie do końca są jasne i szansę na zmianę takiej sytuacji teoretycznie ma “Niewidzialna granica”, w której tym razem to kartografia gra kluczową rolę. Można by zatem oczekiwać, że zobaczymy mapę tego świata, ale nie ma tak łatwo, dostajemy tylko fragmenty map i bardziej czytamy o tym, jak zmieniają się granice Sordowno-Woldaszji, czyli kraju w którym toczy się fabuła, kiedy ta zajmującego tereny innych, znanych nam już z wcześniejszych tomów lokalizacji. A na to samoistnie nakłada nam się sytuacja zza naszej wschodniej granicy z próbą przesunięcia przez Rosję granic Ukrainy. Chciałoby się uniknąć takich porównań z rzeczywistym światem i w pełni uciec w lekturę, ale już w “Pochyłym dziecku” dały o sobie znać iście profetyczne zdolności twórców tej kultowej serii, w której w zadziwiający sposób odbija się nasza rzeczywistość. A wydawałoby się, że “Mroczne Miasta” to literacko odległa dziedzina, wprost ze światów i wyobrażeń Jorge Luisa Borgesa lub Italo Calvino.

Bohaterem “Niewidzialnej granicy” jest Roland, młody kartograf z szanowanego rodu z przodkami wykonującymi tą samą profesję. Wysłano go do Centrum Kartografii. w którym zgromadzeni są specjaliści z różnymi zadaniami. Jego opiekunem zostaje wiekowy i specyficzny Paul, dla którego kartografia jest rodzajem sztuki interpretacji – bo tego właśnie, interpretacji kartograficznych szczegółów stara się nauczyć Rolanda. Kartografowie, od których wkrótce będzie się wymagać, aby naginali rzeczywiste granice Sordowno-Woldaszji mają w Centrum Kartografii swoje przywileje – mogą po dniu pracy wypocząć w ramionach zamieszkujących tutaj dam do towarzystwa. Jedną z nich, choć inną niż wszystkie jest Szkodra, która staje się obiektem namiętnych uczuć Ronalda, które przeradzają się w rodzaj obsesji, kiedy po intymnym zbliżeniu okazuje się, że na ciele kochanki jest znamię, w postaci mapy Sordowno-Woldaszji.

To bardzo ważny moment dla fabuły “Niewidzialnej granicy”, po którym sytuacja poszczególnych bohaterów wymyka się spod kontroli. Już wcześniej zapowiadane były zmiany w dziedzinie kartografii za sprawą użycia maszyn obliczeniowych, a już wkrótce do Centrum zawitają władze wraz z nowymi, ideologicznymi konceptami. Zakończy się to zniknięciem Paula i ucieczką Rolanda i Szkodry. Choć nic w tej kwestii nie będzie przebiegało ani zgodnie z oczekiwaniami uciekinierów, ani czytelnika. 

“Niewidzialna granica” w pewnym stopniu przywołuje reminiscencje z “Wieży”, w której mieszana para również wyruszała w nietypową wędrówkę z zaskakującym finałem. W najnowszym tomie “Mrocznych Miast” jest jednak nieco inaczej, ucieczka przeradzająca się w wędrówke zdaje się nie mieć okreslonego celu, a ruszający w pościg razem z funkcjonariuszami reżimu kolega Rolanda z pracy zachowuje się coraz bardziej groteskowo. Natomiast co do samych władz w osobie najpierw marszałka Radisicia, potem pułkownika Saint-Arnauda. wydają się oni mocno stąpać po ziemi, jakby nie pasowali do często onirycznego klimatu “Mrocznych miast”. Metodyczni i racjonalni albo tylko sprawiają takie wrażenie i przez to bardziej złowieszczy, zwłaszcza kiedy ich rozkazy wykonywane są bez szemrania i jakichkolwiek oznak wątpliwości. Ot imperialiści z jasno wyznaczonym celem, który rzeszom poddanych może się wydawać irracjonalny. A jednak wszyscy dążą do tego, żeby go zrealizować. No może nie wszyscy – niektórzy w tym politycznym systemie są po prostu zagubieni i nie wiedzą co zrobić ze swoim życiem. Dla nich, tak jak dla Rolanda, prawdopodobnie przyszłości w takim układzie już nie ma. 

Mroczne Miasta. Niewidzialna granica

Nasza ocena: - 75%

75%

Scenariusz: Benoit Peeters. Rysunki: Francois Schuiten. Tłumaczenie: Jakub Syty. Scream Comics 2022

User Rating: 4 ( 1 votes)

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Elektra i Wolverine: Odkupienie – inaczej niż zwykle [recenzja]

Elektra i Wolverine – taka para wspólnie w jednym komiksie obiecuje mnóstwo emocji. Najpierw jednak …

Leave a Reply