poniedziałek , 26 Październik 2020

Piter. Bitwa bliźniaków – wspomnienia z przeszłości Metra [recenzja]

Szymun Wroczek to jeden z najciekawszych i najzdolniejszych autorów z całego projektu Uniwersum Metro. Jego „Piter” – w ramach UM2033, a później „Piter. Wojna” – już pod szyldem UM2035, to przykłady świetnych powieści postapo, z arcyciekawym, oryginalnym bohaterem, starannym rysem tła wydarzeń oraz mnóstwem często obfitującej w niespodziewane zwroty, żywiołowej akcji. Dlatego też po najnowszą książkę sygnowaną jego nazwiskiem sięgnąłem z wielką ciekawością. I choć nie obyło się bez zaskoczeń, to jednak muszę zaliczyć tę pozycję do naprawdę udanych.

Najbardziej niezrozumiałe w kontekście kwalifikacji tej pozycji jest jej przynależność do UM2035. Jako nowa odsłona uniwersum, miała przenosić miejsce akcji na powierzchnię, pokazywać mozolne starania ocalałych resztek ludzkości w zakresie ponownej kolonizacji ziemi, prób wyjścia z podziemi. A tu otrzymujemy – w obrębie jednej książki – dwie dość niezależne historie rozgrywające się nie tylko w całości pod powierzchnią, w tunelach petersburskiego metra, ale w dodatku opowiadające o przeszłości Ubera, z lat 2023 i 2033. I samo w sobie nie jest to z pewnością złym zabiegiem – o czym za chwilę – jednak stawia pod znakiem zapytania obrandowanie jej właśnie logo nowej linii wydawniczej w obrębie uniwersum.

Uber to jedna z najciekawszych postaci z całej galerii bohaterów, jakie wykreowano w ramach uniwersum. Swoisty zawadiaka, z iście rosyjską duszą, czerwony skinhead, skory do bójek i do niekoniecznie uczciwego życia. Jest twardy i bezczelny, ale takim uczyniło go życie w Metrze. Pamięta jeszcze świat z powierzchni i często odnosi się do niego, czym okazuje swoisty sentyment do czasów minionych. Współcześni mieszkańcy podziemi częstokroć nie rozumieją jego mocno odnoszących się do popkultury żartów, jednak my – czytelnicy – z łatwością odczytujemy te tropy, przez co sam bohater staje się nam bliższy.

Z początku trudno go uznać za postać pozytywną. To klasyczny przykład literackiego złego chłopca, który pod wpływem zdarzeń zmienia nieco swoje oschłe, lekceważące nastawienie do świata. I innych ludzi.

W pierwszej z nowel zawartych w książce Uber przypadkowo, w trakcie ucieczki przed mutantem trafia na zagadkową stację, rządzona przez uwielbianego bezkrytycznie Mera i terroryzowaną przez tajemniczego Smoka. Smok – wiadomo – jako postać z baśni w postapokaliptycznym świecie może istnieć naprawdę i stanowić formę jakiegoś nowego, zmutowanego stworzenia. Jednak nie tyle jest ważne, czym ów smok jest, ale to, jak go zgładzić. Kiedy podjęcie się tej misji okazuje się dla Ubera intratne, ten zaczyna polowanie. Przypadkowo uwikłany zostaje też w poszukiwania matki małej dziewczynki, która nazywa go uparcie Aniołem. Dość powiedzieć, że historia Smoka, Anioła – Ubera, zaginionej kobiety, Mera oraz przywódcy lokalnej, żerującej na mieszkańcach stacji bandy splotą się bardziej lub mniej oczekiwanie, a finalnie okażą się interesującym wejrzeniem w głąb duszy czerwonego skina, który z każdą stroną zyskuje więcej naszej sympatii.

Druga nowela jest prostsza konstrukcyjnie, bardziej przewidywalna w treści i nieco słabsza. Opowiada o czasach z okresu wojny z Weganami, w która – a jakże – uwikłany zostaje także Uber. Jego wyjściówką z więzienia ma być podjęcie się straceńczej misji skompletowania – samobójczego praktycznie – oddziału skazańców, którzy wesprą powstanie niewolników na wegańskich stacjach.

Pomysł szalony, nierealny, ale z kolei – jak to w teatrze wszelkich wojen bywa – stanowiący jedyną szansę, jedyną nadzieję. I znów Wroczek bawi się tu otwartymi nawiązaniami do popkultury ( choćby oś historii oparta na „Parszywej Dwunastce”, co sam Uber zauważa), jednak najpoważniejszym błędem jest tutaj brak sensownego rozwinięcia i opowieści. Brak słowa o samej realizacji misji. Historia urywa się zbyt nagle, niespodziewanie, w kulminacyjnym momencie i sprawia wrażenie dobrego wstępu do powieści, której autor nie dopisał, rezygnując z dalszego ciągu. I pozostawiając znaczny niedosyt.

„Piter. Bitwa bliźniaków” to – przede wszystkim przez pierwszą nowelę, „Uber i Smok” – świetna, postapokaliptyczna historia, która nie skupia się li tylko na prezentowaniu niuansów życia w tunelach metra. Nie zajmuje się głównie opisami technicznych możliwości, nie opiera się na prezentacji postapokaliptycznego krajobrazu miasta, ale opowiada smutną, na wskroś obyczajową historię o ludzkich dramatach. Świat Metra jest brudny, krwawy, nieprzyjazny. A sama historia mogłaby z powodzeniem rozgrywać się w okresie np. drugowojennym – nadal świetnie by sobie poradziła.

„Uber i Smok” to historia, która nie wymaga ścisłego powiązania ze sztafażem UM2035, by zaistnieć. To na wskroś rosyjska opowieść, która nie spodoba się z pewnością miłośnikom klasycznego Metra. Jest tu więcej niuansów, więcej emocji, więcej odcieni szarości, niż zwyczajowo stalker zabiera ze sobą sprzętu przy wyjściu na powierzchnię. Jednak dla tych, których nużyły skrupulatne wywody bronioznawcze u Szabałowa, a bardziej przypadły mu do gustu choćby polityczno – społeczne rozważania Antonowa , to książka w sam raz. Mimo słabszej, urwanej drugiej noweli, całościowo to przykład, jak można pisać postapo w sposób udany, bez przesadnego zorientowania się na skrupulatność kreacji świata, a z akcentem na interesujące postacie i dużo nieszablonowej akcji.

Jeśli czekacie na dalsze przygody Ubera na powierzchni, w ramach serii „Podziemny blues” – możecie się zawieść. To nijak nie jest wyczekiwana kontynuacja głównej opowieści, a coś w rodzaju prequela, który przenosi nas w czasy poprzedzające akcję choćby z pierwszego „Pitera” i mający za zadanie uzupełnić białe plamy w przeszłości samego bohatera.

Jednak kiedy fascynuje was sama postać czerwonego skina i pragniecie dowiedzieć się o nim jak najwięcej – to pozycja, po którą warto sięgnąć.

Piter. Bitwa bliźniaków

Nasza ocena: - 80%

80%

Szymun Wroczek. Wydawnictwo Insignis 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Kosmos. Możliwe światy – pasjonująca podróż przez wszechświaty [recenzja]

W latach 80. popularnonaukowy program Carla Sagana i Ann Druyan, “Kosmos”, kształcił, zaciekawiał, otwierał oczy …

Leave a Reply