poniedziałek , 26 Październik 2020

Pogańskie żądze – czy nad Wisłą da się zrobić komiks erotyczny?

Komiks erotyczny ma się w naszym kraju nijako. Doprecyzowując – można uznać, że go nie ma, bowiem te pojedyncze próby forsowania trendu na solidnie przygotowane opowieści obrazkowe spod znaku Erosa nie są z pewnością zawłaszczeniem jakiejś, choćby niewielkiej części rynku, ale zaledwie nieśmiałym przebąkiwaniem, że coś takiego, jak komiks erotyczny w ogóle występuje na świecie. O Polsce nie wspomnę.

Owszem, można by polemizować z tym stwierdzeniem, bo przecież wydaje się u nas olśniewająca graficznie „Drunna”, publikują się regularnie dzieła Manary i Jodorovsky’ego, był nawet epizod z komiksami Guido Crepaxa, czy choćby w miarę regularne publikacje Planety Komiksów (“Iron Devil”, “Voyeur”, “Chicca Dum Dum”). Jednak to wszystko kropla w morzu. Erotyka często jest uzupełnieniem fabuły fantastycznej, a nie celem samym w sobie. Taka jest przecież znakomita skądinąd „Drunna”, czy historyczne komiksy Manary. Wniosek z tego taki, że polski rynek komiksowy najwyraźniej obawia się prezentacji prac sięgających po ludzką zmysłowość, po obrazowanie nieposkromionego zaspokajania żądzy, po eksplorowanie najstarszej z ludzkich rozrywek. I trochę szkoda, bowiem na świecie w tym zakresie dzieje się dużo i to rzeczy ciekawych (choćby rzut oka na magazyny Tarot, Penthouse Comics), które z pewnością znalazłyby odbiorcę na polskim, nie tak purytańskim, jak mogłoby się zdawać, rynku.

Niemniej jednak nasi rodzimi twórcy także coraz bardziej ochoczo sięgają po tego typu formę komiksowego wyrazu. Planeta Komiksów, po niegdysiejszej, nieźle przyjętej antologii “Polish Porno Graphics”  przygotowała publikację, która z jednej strony stara się wykorzystać rosnąca popularność nurtów pogańskich, z coraz większym powodzeniem infiltrujących popkulturę, a jednocześnie zaserwować nasz, rodzimy, erotyczny komiks, który ma za zadanie ewidentnie pokazać dobitnie, że my, Polacy, też w komiks erotyczny potrafimy.

Za scenariusze większości historii odpowiada Paweł Kicman – i jest to dobry wybór. Jego fabuły (odpowiada za cztery z pięciu zawartych w albumie historie) nie są może przesadnie wyszukane, jednak umiejętnie czerpią z mitologii (głównie nordyckiej), a przede wszystkim, dają szerokie pole do popisu rysownikom – do zaprezentowania umiejętności w pokazaniu tego, co w komiksie erotycznym najważniejsze. Jak wspomniałem, fabuły nakreślone przez Kicmana, jak i drugiego scenarzystę, odpowiedzialnego za otwierający całość komiks „Brisingamen” – Rafała Sadowskiego – nie są przesadnie wyszukane. Jednak napisanie dobrego scenariusza dla komiksu tego gatunku jest niezwykle trudne, jeśli nie chcemy przesadnie uciekać w gatunki poboczne, które zepchną erotyzm na dalszy plan, zdegradują go do swoistego zapychacza kadrów. Tutaj, choć nie jest idealnie, to w pewnym stopniu się to udaje. Kolejne sceny aktów seksualnych są solidnie wpisane w fabułę, dobrze komponują się z nordyckim, mitologicznym sztafażem w tle i radzą sobie co najmniej przyzwoicie, w ujęciu całościowym.

Zwłaszcza, jeśli podchodzimy do komiksu tego ze świadomością, że to nie opowiadana historia ma tu grać – i gra – pierwsze skrzypce.

Graficznie nie ma parytetu, bo akurat są trzy ilustratorki i dwóch ilustratorów, jednak trzeba przyznać, że zaproszeni do projektu twórcy wypadają naprawdę dobrze. Poszczególne kadry są przygotowane bardzo starannie, dobrze oddają cechy anatomiczne, choć w niektórych historiach pastiszowo przekłamują proporcje. Jednocześnie nie zaniedbują (zazwyczaj) tła poszczególnych plansz, przez co całość naprawdę robi dobre wrażenie. Gdybym miał wybierać faworytów, to będą to zdecydowanie Anna Helena Szymborska, za opracowanie graficzne „Brisingamena” do scenariusza Rafała Sadowskiego oraz Marcin Golinowski, za ilustracje do „Miodu Skaldów” ze scenariuszem Pawła Kicmana. Szymborską doceniam za graficzną precyzję, naturalistyczne rysunki i świetne kadrowanie, a Golinowski ujął mnie radosnym, bezczelnym wręcz przejaskrawieniem, oraz wyolbrzymieniem wiadomych anatomicznych szczegółów, przy jednoczesnym niezwykłym panowaniu nad estetyką kadrów i plansz. Justyna Bień, czy Tomasz Piorunowski poradzili sobie nieźle. Bień nie do końca moim zdaniem dopracowała szczegóły tła i samych postaci, eksponując tylko to, co dla kadru kluczowe, a Piorunowski mocno przywodzi mi na myśl swoimi pracami komiksy Andrzeja Nowakowskiego, co nawet udatnie wpasowuje się w ilustrowana opowieść.

Reasumując, „Pogańskie żądze” to całkiem interesujący głos w dziedzinie polskiego komiksu erotycznego. I choć, jak powszechnie wiadomo, jedna jaskółka wiosny nie czyni, to lepiej taki, pojedynczy głos, niż żaden. Zdecydowanie cieszy, że album ten tworzony był w przewadze przez kobiety – to powoduje brak zarzutu o zawłaszczenie tej dziedziny przez napchane testosteronem męskie ego, a jednocześnie pokazuje, jak zdolne i wprawne w rzemiośle mamy polskie ilustratorki, które naprawdę potrafią odnaleźć się w tej nietypowej, komiksowej niszy.

Gdyby np. Anna Helena Szymborska zaserwowała nam pełnowymiarowy komiks erotyczny swojego autorstwa, to kupiłbym bez wahania. Gdyby połączyła siły z dobrą prozaiczką w gatunku (na myśl przychodzi mi choćby autorka historyczno – erotycznych powieści wampirycznych Agata Suchocka), to taki duet mógłby zaowocować tytułem mającym szansę odnieść sukces nie tylko na naszym, rodzimym rynku, ale stać się doskonałym towarem eksportowym.

Polska komiksowa erotyka to naprawdę poletko zupełnie niewykorzystanego potencjału, który aż szkoda, by się marnował. W połączeniu z dobrym scenariuszem, takie prace naprawdę mogłyby zyskać dużą popularność i wypełnić nieco niszę, sporadycznie uzupełnianą przez tytuły importowane z Zachodu. Do tego czasu pozostają nam krótkie historie, jak te z „Pogańskich żądzy”, które też są warte uwagi.

Pogańskie żądze

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Paweł Kicman i Rafał Sadowski. Rysunki: Anna Helena Szymborska, Marcin Golinowski i inni. Wydawnictwo Planeta Komiksów 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Hitman, tom 2 – bezkompromisowy pokaz politycznej niepoprawności [recenzja]

Jest kilka serii komiksowych, które są mniej lub bardziej niepoprawne politycznie, ale które mimo tego …

Leave a Reply