Gorący temat

Terminator: Płonąca ziemia – piękny oldskul [recenzja]

Komiksy z udziałem Terminatora to rzadkość, nie tylko na polskim rynku. Przez cały okres trwania franczyzy ukazało się ich trochę ponad trzydzieści i z oczywistych względów nie na wszystkie warto tracić swój czas. Album “Płonąca ziemia” choć fabularnie jest ramotą, przyciąga uwagę ze względu na osobę rysownika, Alexa Rossa.

Przedmowa scenarzysty, Rona Fortiera, rozjaśnia historię powstania tego komiksu oraz całej serii ukazującej się pod koniec lat 80. nakładem NOW Comics. Wydawcy kończyła się licencja a jego celem było definitywnie zamknięcie wątków przed jej oddaniem. Fortier mógł zatem puścić wodze fantazji i napisać historię o ostatecznym starciu sił ludzkości ze Skynetem. Do jej narysowania zatrudniono nastolatka z agencji reklamowej, którego marzeniem było rysowanie komiksów. Był nim Alex Ross, dziś znany z takich tytułów jak “Marvels”,“Kingdom Come. Przyjdź Królestwo” i kapitalnych okładek do setek serii.

“Terminator: Płonąca ziemia” był debiutem z kategorii tych spektakularnych, oto bowiem okazało się, że dziewiętnastolatek ma ogromny talent malarski i świetne wyczucie planszy. Co prawda warsztat nie do końca był jeszcze wypracowany, ale i tak efekt finalny potrafił powalić z nóg, tym bardziej jeśli porównać go z pracami poprzednich artystów. Zatem graficznie album leży na całkiem wysokiej półce i dostarcza pozytywnych wrażeń wizualnych. 

Nieco gorzej sprawa ma się z fabułą, która jest do bólu schematyczna i przewidywalna, do tego prowadzona jednotorowo i aż nadto rozdmuchana. W skrócie: umęczeni ciagłą walka żolnierze Johna Connora, z nim na czele, mają już dość i pod wpływem niespodziewanego impulsu wyruszają do siedziby Skynetu aby wykończyć go raz na zawsze. Mimo kilku trudności idzie im całkiem gładko i tak aż do samego finału. Nie ma tu zaskoczeń, nie ma żadnego napięcia czy cienia sympatii dla jakiejkolwiek postaci. Wszyscy bohaterowie są niesamowicie nijacy i przerzucają się nawzajem głębokimi przemowami. Nawet Connor, nazywany tutaj Bear, jako przywódca wypada blado.

Dla fanów Terminatora “Płonąca ziemia” powinna stanowić interesującą, ale tylko ciekawostkę, głównie ze względu na ilustracje Rossa. Opowieść zamykała pewien rozdział wydawniczy, a działo się to na chwilę przed wielką kinową premierą “Terminatora 2: Dnia sądu” i przeniesienia praw do wydawnictwa Dark Horse, które trzyma je po dziś dzień i od czasu do czasu raczy nas kolejnymi historiami z udziałem elektronicznych morderców.

Terminator: Płonąca ziemia

Nasza ocena: - 60%

60%

Scenariusz: Ron Fortier. Rysunki: Alex Ross. Przekład: Tomasz Kupczyk. Scream Comics 2021

User Rating: Be the first one !

Paweł Deptuch

Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Raz i na zawsze, tom 2: Staroangielski – dokąd opowieść ta zmierza? [recenzja]

Kieron Gillen hojną ręką korzysta z zasobów mitów i tradycji kultury, w drugim tomie swojej …

Leave a Reply