poniedziałek , 26 Październik 2020

5 najciekawszych książek o wirusach i epidemiach

Kontynuujemy tematykę związaną z wirusami – tym razem przed wami 5 ciekawych pozycji literackich, pośrednio lub bezpośrednio korzystających z tematyki epidemii.

Strefa skażenia – Richard Preston sięga po prawdziwe wydarzenia, przyoblekając je w iście fabularną narrację. W momencie premiery książka stała się hitem tak wielkim, że wkrótce doprowadziła do wrzenia środowiska naukowe twierdzące, że szerzy panikę. Jakkolwiek by nie było, szczegółowy opis objawów pierwszego zakażonego wirusem Marburg wzbudza dziś niesmak i atawistyczny strach przed niewidzialnymi zabójcami równie skutecznie co kiedyś.

Grawitacja – rzecz sporo różniąca się od zwyczajowego repertuaru Tess Gerritsen, bo z miejscem akcji w przestrzeni kosmicznej, na pokładzie ISS. Tam z kolei panoszy się Chimera – wirus obcego pochodzenia, który w stanie nieważkości rozpoczyna niespodziewaną inwazję na ludzkie życie. Niezwykle wysokie tempo, rozmach połączony ze specjalistyczną wiedzą i sporo scen dla amatorów gore – to wszystko stawia „Grawitację” w ścisłej czołówce thrillerów science-fiction.

Andromeda znaczy śmierć – prawdziwy klasyk pióra ojca technothrillerów Michaela Crichtona, ze wszystkimi charakterystycznymi dlań rozwiązaniami. Podstawową dla fabuły jest więc wynikłe z ludzkiego błędu starcie z siłami natury, reprezentowanymi przez tytułową „Andormedę”, wyjątkowo zjadliwego wirusa. A dodatkowo jak to u Crichtona: nieco buzującego emocjami thrillera, nieco naukowego, acz przystępnie podanego żargonu.

Pandemia – A.G. Riddle w zwyczajowej formie, czyli masa eksplozji i zawrotna prędkość kolejnych zwrotów akcji, z obowiązkowym spiskiem i tym razem, wściekle atakującym ludzi wirusem. Mimo grubo ponad pięciuset stron, „Pandemię” czyta się jednym tchem. Tym większa szkoda, ze nie doczekaliśmy się premiery drugiego tomu zpalnowanej na trylogię serii.

The Deep – Oceaniczne głębiny a w nich… być może jedyna szansa na toczącą ludzkość zarazę. Taką nadzieję mają w każdym razie bohaterowie powieści Nicka Cuttera, gdy postanawiają zejść 11 kilometrów pod powierzchnię, by otoczeni monstrualnym ciśnieniem i wiecznymi ciemnościami szukać „ambrozji”, boskiego lekarstwa na iście piekielną plagę. Bo mimo, że „The Gets” jest tylko tłem dla opowieści, wcale nie jest przez to mniej przerażająca. W końcu stopniowe „zapominanie” organizmu podstawowych życiowych funkcji.

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski
Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Co to do cholery było – siedem filmowych serii pogrzebanych sequelami

Nie sposób w historii kinematografii zliczyć podyktowanych chęcią zarobku kontynuacji, które nigdy nie powinny ujrzeć …

Leave a Reply