Gorący temat

Antologia polskiego cyberpunka – bardzo dobra, choć nie całkiem cyberpunkowa [recenzja]

„Antologia polskiego cyberpunka” to nowy projekt audio od Empik Go, dostępny również w wersji ebook (Virtualo) oraz papierowej. Sam tytuł zdaje się trochę nadużyciem, skoro zawiera zaledwie pięć tekstów, z których w treści niekoniecznie wszystkie kwalifikują się jako cyberpunk. Jednak, mimo tego, to naprawdę ciekawy zestaw, który zawiera teksty albo całkiem dobre, albo wręcz znakomite. I na pewno jest wart poznania.

Produkcja powstała na fali reaktywacji zainteresowania gatunkiem, podsycanego coraz bardziej nerwowym oczekiwaniem na premierę gry „Cyberpunk 2077”. Praktycznie każdy na rynku zdaje się chcieć uszczknąć odrobinę fanowskiego zainteresowania konwencją, stąd i kolejne książki, które – mniej lub bardziej zasadnie – odwołują się treściowo do wiadomego podgatunku fantastyki. Antologia od Empik Go zbiera bardzo obiecujące nazwiska, z których niektóre okazują się jednocześnie sporym – w tym zestawieniu – zaskoczeniem ( Orbitowski przecież już coraz rzadziej sięga po fantastykę, a Piątkowski to autor scenariuszy komiksowych, nie pisarz). Finalnie – mimo pewnych zastrzeżeń, o których napiszę przy konkretnych opowiadaniach – oceniam produkt jako naprawdę wart uwagi. Mimo pewnych niewielkich niedociągnięć, całość okazuje się jedną z ciekawszych publikacji, powstałych na fali fejmu „Cyberpunka 2077”.

Robert M. Wegner kojarzy mi się z fantasy. Znakomitym fantasy, nie powiem, ale jednak trudno mi go było przyporządkować stylistycznie do cyberpunkowej konwencji. Ale po lekturze jego „Serca strzygi” odnoszę wrażenie… że jemu także. Nie zrozumcie mnie źle – to bardzo sprawnie napisane, interesujące opowiadanie SF, z oryginalnym pomysłem i ciekawym prowadzeniem fabuły. Jedyny zarzut, jaki mam wobec niego jest taki, że jest za mało cyberpunkowe. Nagromadzenie cybernetycznych technologii to za mało. Sztafaż zbyt mocno kojarzy się ze współczesnym światem, zamiast z dystopią rodem z „Blade Runnera”. Bardzo dobra historia o samoedukującym się, ewoluującym programie zarządzania domem i jego konfrontacji z dość niezwykłym oddziałem „walki z duchami” (więcej nie zdradzam by nie psuć wam frajdy z lektury) to ciekawie napisana historia, która jednak nie wpisuje się, moim zdaniem, w nurt gatunkowy samej antologii. I jeśli samo opowiadania jako takie się broni ( zwłaszcza ze zgrabnym finalnym twistem), to określanie go cyberpunkowym jest pewnym nadużyciem.

Podobny problem mam z kolejną historią. „1990” Łukasza Orbitowskiego to tekst bardzo charakterystyczny dla jego obecnej twórczości. Nostalgiczny, retrospektywny, bardzo wspomnieniowy, wracający do czasów jego dzieciństwa… ale znów wątki quasi-cyberpunkowe są tu dorzucone niejako na siłę, na finiszu historii i nie do końca spajają całość w sensowną historię. Zawód tym większy, że uwielbiam prozę Orbitowskiego. I tę realistyczną, spod znaku „Exodusu” i tą fantastyczną, jak w cudownie okultystyczno – ironicznym „Czasie Cezarów”. W „1990” jest bardzo charakterystyczny dla autora styl, jednak puenta sprawia wrażenie dorzuconej trochę na siłę, by przekształcić opowiadaną historię w coś okołocyberpunkowego. Być może oczekiwania względem Orbita miałem zbyt duże, ale to najsłabsze z wszystkich zawartych w tomie opowiadań. Nie tyle warsztatowo – bo to nadal czołówka – ale w warstwie fabularnej.

Po tekstach słabszych czas na laury. Paweł Majka w „Pastuchu” przypomina, dlaczego uznaję go za jednego z najciekawszych obecnie pisarzy fantastyki w tym kraju (i nie tylko). Opowiadanie w znakomity sposób łączy cyberpunkowe motywy ze szlachecką, buńczuczną fantazją, przejawianą przez zaciekle walczące ze sobą polskie gangi. Nie są to jednak zwykłe grupy przestępcze, ale twory z jednej strony opierające się na znacznie posuniętej mechanizacji. Korzystające prawie bezustannie z bojowych pancerzy i sprzętowego wspomagania komunikacji na poziomie mentalnym, ale i odwołujących się w niezwykły sposób do szlacheckich, polskich tradycji rodowych. Co daje niezwykłe zestawienie.

Mam nieodparte (może mylne) wrażenie, że trzon tego opowiadania powstał jako odprysk konceptu fabuły powieściowej „Jedyne. Ścieżek krwi”. Łączy się nie tyle w treści, czy w wizji świata przedstawionego, co bardziej w ogólnym emocjonalnym wydźwięku tej prozy. Znakomita, dynamiczna i zaskakująca historia, która raczy nas w finale bardzo gorzkim i jakże aktualnym wnioskiem, a jednocześnie całkiem nieźle buduje tło opowieściowego świata. Gorzka rozkmina nt międzyludzkich relacji, a ściślej, ich zacieraniu się, co nieustannie, krok za krokiem pcha nas ku zatraceniu człowieczeństwa.

Kolejnym opowiadaniem w zbiorze jest „Kopia śmierci Łucznika” Tobiasza Piątkowskiego. Nie ukrywam, że tego tekstu obawiałem się najbardziej. Twórca nie jest przecież pisarzem, ale autorem komiksowych scenariuszy (a to zupełnie inny rodzaj pisania, całkiem odmienne wymogi warsztatowe), a do tego znany najbardziej z tematyki historycznej, zwłaszcza z okresu II wojny światowej (seria „Bradl”). Jak więc miał poradzić sobie nie tylko z klasyczną prozą, ale do tego w estetyce cyberpunka? Powiem wprost: to zarówno jedno z największych zaskoczeń tego zbioru, jak i najlepszy tekst w antologii. Brudny, niepokojący klimat, szpiegostwo przemysłowe, cybernetyczne technologie i pędząca na złamanie karku akcja daje piorunujący efekt. Owszem, styl Piątkowskiego jest oszczędny, surowy. Widać, że fach komiksowego scenarzysty miał tu duży wpływ na finalny kształt tekstu, bowiem łatwo byłoby go przełożyć na język komiksowy. Autor nie przesadza z opisami, jest umiarkowany w przekazywaniu treści, wiele pozostawiając wyobraźni czytelniczej, jednocześnie serwując tyle informacji, byśmy bez problemu potrafili zwizualizować sobie opowiadaną historię. Klimatem kojarzy mi się „Kopia śmierci Łucznika” ze świetnym „Śmiertelnym bogiem” Marcina Wełnickiego (dalekie echa) lub z „Autobahn nach Poznań” Andrzeja Ziemiańskiego (echa znacznie bliższe). W moim odczuciu zdecydowane pierwsze miejsce w antologii.

Cały zbiór wieńczy „Śmierć to nie koniec” Roberta Szmidta, gdzie autor daje nam kolejną szansę na odwiedziny w uniwersum, znanym z „Mroku nad Tokyoramą”, czy „Per Aspera Ad Astra”. Świetna, dynamiczna historia, bardzo w stylu Szmidta. I choć przynależy do wspomnianego uniwersum, równie dobrze może być w nim pierwszą czytelniczą wizytą, opowiada bowiem oddzielną, zamkniętą historię, gdzie tłem jest to samo megapolis, zawładnięte przez korporacje i podzielone na ściśle określone strefy wpływów. A kanwą opowieści – z grubsza ujmując – są ujęte w kryminalną historię rozgrywki międzykorporacyjne, ale i uwikłane w nie, emocjonalne losy jednostki ludzkiej, które w obliczu potęg rządzących światem coraz bardziej tracą na znaczeniu. Przyznam, że coraz bardziej zadomawiam się w wykreowanym przez Szmidta uniwersum i dobrze się w nim odnajduje. Autor bardzo dobrze rozumie zasady, jakimi rządzi się cyberpunk i sprawnie wykorzystuje je w kreacji swoich opowieści. Bardzo dobre opowiadanie, które w godny sposób domyka antologię.

W myśl zasady, że koniec wieńczy dzieło, empikowej antologii cyberpunka nie sposób nie odkładać po lekturze z dużą dozą zadowolenia. Mimo, że nie do końca wszystkie zawarte w niej teksty wpisują się w założoną konwencję gatunkową, to jednak nadal bronią się (w większości) jako samodzielne opowiadania fantastyczne, a prawdziwie „cyberpunkowi” w niej przedstawiciele wykazali się nie tylko sprawnym warsztatem, ale świeżymi, interesującymi pomysłami.

Jako fan klasycznych wersji papierowych, zdecydowanie polecam wersję książkową, dostępną na Empik.com. Jednak odsłuchałem (z recenzenckiego obowiązku) także wersję audio i muszę przyznać, że robi wrażenie. Zasługa tu nie tylko dobrze dobranych lektorów, ale też muzyki, za którą odpowiada Steez83 z zespołu PRO8L3M. Udało mu się dobrze wpasować w cyberpunkowy klimat antologii, przez co wersja audio doprawdy robi wrażenie. Okładka zaś to dzieło znanego rysownika komiksów Jakuba Rebelki („Judasz”, „Miasto Psów”).

Antologia polskiego cyberpunka

Nasza ocena: - 75%

75%

Paweł Majka, Łukasz Orbitowski, Tobiasz Piątkowski, Robert J. Szmidt, Robert M. Wegner. Empik Go / Virtualo 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Bestiariusz japoński. Yokai – przepiękny i fascynujący [recenzja]

“Bestiariusz japoński” to moje pierwsze spotkanie z serią “Legendarzy” autorstwa Witolda Vargasa. Dodam, że niezwykle …

Leave a Reply