Gorący temat

Authority Tom 1 – Warren Ellis w (prawie) szczytowej formie [recenzja]

Czasami mam wrażenie, sięgając po kolejny komiksowy tytuł na rynku, że wszystkie fajne pomysły na scenariusz wymyślił już Neil Gaiman, a to co zostało, przypadło Warrenowi Ellisowi. Oczywiście to mocne spłycenie tematu, bowiem utalentowanych scenarzystów z ciekawymi koncepcjami na historie jest mnogość. Jednak nie da się ukryć, że to właśnie scenariusze Ellisa (zaraz po gaimanowskich) są pewnego rodzaju wyznacznikiem jakości, przez który nie waham się sięgnąć po tytuł sygnowany jego nazwiskiem.

Pierwszy tom „Authority” nie jest albumem idealnym. Zbierający pierwsze historie grupy wykreowanej przez Warrena Ellisa i Bryana Hitcha na gruzach grupy Stormwatch, miejscami trąci tandetnością fabularnych rozwiązań. Momentami zbyt szybko ( i zbyt prosto) finalizuje opowiadane historie i często te komiksy pozostawiają pewien niedosyt. Z jednej strony rewolucyjna koncepcja opowieści o grupie bohaterów skupionych na obronie Ziemi za wszelką cenę – niezależnie od kosztów, jaką przyjdzie zapłacić i ofiar, jakie muszą zostać przy tym poniesione – zasługuje na brawa, bowiem skupia się na temacie samego superbohaterstwa i tego, na ile człowiek o tak potężnych mocach pozostaje jeszcze ludzki w swoim postrzeganiu rzeczywistości. Ta ogólna koncepcja jest naprawdę intrygująca – postacie z supermocami uważają, iż są zbyt niezwykłe, zbyt doskonałe, by musieć liczyć się z opinią zwykłych jednostek i mają nie tylko obowiązek ochrony status quo, ale też prawo do kształtowania rzeczywistości na własna modłę. Z drugiej strony, choć cały ten wyjściowy pomysł został ciekawie zaprezentowany w kolejnych historiach, to jednak cierpią na tym nieco pojedyncze odcinkowe fabuły. Ich wydźwięk jest przesłaniany samą kreacją osiowej opowieści o istocie grupy Authority. Szkoda, bo mogło być doskonale, a jest tylko dobrze, w porywach do bardzo dobrze.
Najciekawszym konceptem fabularnym jest historia „Statki skokowe”, opowiadająca o inwazji na nasz świat dokonanej z alternatywnej rzeczywistości Ziemi przez „Sunący Albion”, powstały w równoległym wymiarze w wyniku kooperacji ziemskiej cywilizacji z kosmiczną. Pomysł wyjściowy jest z gigantycznym potencjałem, jednak zbyt szybko i zbyt gwałtownie został przez Ellisa zakończony, zwłaszcza przez pozbawienie go należytego rozmachu i epickości, jakiej się spodziewamy. Sam zarys fabularny z pewnością jest najciekawszy, jednak nie w pełni został wykorzystany w finale. Jakby autorowi kończyło się miejsce i musiał nagle, ze strony na stronę dokończyć wszystkie wątki. Szkoda, bo sama historia korelacji z alternatywną rzeczywistością w takim, nieco wiktoriańskim ujęciu to motyw na o wiele dłuższą (a może i niejedną) historię. Na uwagę zasługuje też wieńcząca tom (a zarazem pracę duetu Ellis / Hitch nad serią „Authority”) czteroczęściowa seria „Z mrocznej otchłani”. Opowieść o kosmicznej inwazji, która okazuje się powrotem na Ziemię jej wcześniejszego, starszego niż ludzkość rezydenta, swoistego quasi – boga w ogólnej koncepcji nie jest może i przesadnie oryginalna, jednak zaprezentowana jest nie tylko z epickim rozmachem, ale i w ciekawy sposób ukazuje sedno samego Authority jako tworu o określonych priorytetach. To przykład niewątpliwego talentu Ellisa do wykrzesania czegoś interesującego i nowatorskiego z pozornie banalnego, tendencyjnego konceptu początkowego.
Graficznie ciężko coś komiksowi zarzucić. Bryan Hitch to rysownik bardzo utalentowany, wprawny warsztatowo i doskonale rozumiejący się z autorem scenariusza. Jego grafiki nie tylko oddają ducha ellisowskiego pomysłu, ale i zachwycają epickim rozmachem i dynamiką kadrów.
Połączenie sił tej dwójki dało naprawdę ciekawą przygodę, która mocno przywołuje na myśl „Planetary” stworzone przez Ellisa. I choć jednak właśnie „Planetary” stawiam w hierarchii jakości wyżej od omawianego tutaj tytułu, to jednak nie zmienia faktu, że to nadal komiks wart poznania. Powiedzmy sobie szczerze: Warren Ellis, nawet w średniej formie, to nadal bardzo wysoka półka. A w towarzystwie tak zdolnego rysownika jak Hitch, to naprawdę jest co czytać (i oglądać).
Czekam też na kolejny tom „ The Authority”, przekazane (po #12 zeszycie) nowemu duetowi twórczemu: Markowi Millerowi i Frankowi Quitely’emu.

Authority Tom 1

Nasza ocena: - 75%

75%

Scenariusz Warren Ellis. Rysunki Frank Quitely. Wydawnictwo Egmont 2020

User Rating: 4 ( 1 votes)

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Oleg – sceny z życia artysty komiksowego [recenzja]

“Oleg” Frederika Peetersa to wyjątkowe podsumowanie twórczej drogi, którą przeszedł autor pamiętnych “Niebieskich pigułek”. Warto …

Leave a Reply