Co za ohyda – przewodnik po obrzydliwościach [recenzja]

Któż z nas nie kocha szczypty makabry? Historia pokazuje, że powstanie takich witryn internetowych jak niesławny Rotten w żadnej mierze nie było dziełem przypadku, a jak wyjątkowo plastycznie pokazuje nam Erika Engelhaupt, to i tak ledwie przedbiegi do całego morza paskudztw, na jakie możemy się na co dzień natknąć.

„Co z ohyda” to zatem jedna z tych oryginalnych pozycji w literaturze popularnonaukowej, która nie boi się wziąć za bary z tematami wyjątkowo kontrowersyjnymi, a zakres jej zainteresowań wydaje się odpowiednio duży, by skutecznie obrzydzić nam życie. Dla autorki, tematyka rzeczy ovrzydliwych to zresztą nie pierwszyzna – Engelhaupt współpracuje z National Geographic, gdzie w blogu „Gory Details” co rusz zabiera się za co bardziej szokujące przeciętnego zjadacza chleba, ohydne szczegóły. Jeszcze przed lekturą można zakładać więc, że będzie się miało do czynienia z książką solidną – i tak w istocie jest.

Przygodę po świecie obrzydliwości podzieloną zatem mamy na kilka sekcji – moim zdaniem nie zawsze do końca skupionych na konkretnych aspektach paskudztw – na które z kolei składają się kilkustronicowe podrozdziały. Jako słowo się rzekło ich rozpiętość tematyczna jest przeogromna. Wylądujemy między innymi na farmie czerwi, co przygotuje podstawy pod rozważania autorki o przydatności tych małych żyjątek pod kątem ewentualnego żywienia człowieka. Dowiemy się też czym są góry tłuszczowe, poznamy pewne nieprzyjemne detale związane z naszymi ciałami, a nam sam koniec spojrzymy na całość od strony umysłu i jego tajemnic. Jest tego wszystkiego znacznie zresztą więcej, choć wspólnym mianownikiem pozostaje fach w ręku, jakim niewątpliwie Engelhaupt dysponuje.

Doświadczenie Amerykanki widać w „Co za ohydzie” jak na dłoni. Nie tylko bowiem książka napisana jest niezwykle sprawnym, plastycznym językiem, ale oprócz mocno wpływających na wyobraźnię opisów, autorka posługuje się odautorskim – niejednokrotnie niepozbawionym zdrowych dawek czarnego humoru – komentarzem. To się ceni, widać bowiem, że jej książka nie jest jedynie smutnym wypisem co ciekawszych przypadków z Wikipedii, a czymś co Engelhaupt postanowiła osobiście sprawdzić, doświadczyć i zrozumieć. Z drugiej strony, „Co za ohyda” jest pozycją na tyle wyważoną, że osoby o słabszych żołądkach nie muszą od razu skreślać jej z listy potencjalnych lektur – to nie ordynarna fikcja Edwarda Lee przeznaczona dla amatorów ekstremalnego gore, a z polotem napisany artykuł popularnonaukowy, rozciągnięty do rozmiarów książki.

Szkoda jedynie, że w publikacji zrezygnowano z jakichkolwiek (oprócz grafik otwierających poszczególne sekcje) materiałów graficznych w postaci zdjęć czy rysunków. Z jednej strony decyzja jest to poniekąd zrozumiała, jeśli książka miała uderzyć do możliwie dużej grupy nabywców – wszak nie każdy jest fanem dokumentnego obrzydzania sobie dnia, ale z drugiej, w większości jesteśmy wzrokowcami i pod tym kątem to jednak niewykorzystany potencjał na rzecz o prawdziwie dużej sile uderzeniowej.

Innymi słowy, choć być może momentami nieco zbyt zachowawcza, „Co za ohyda” jest zdecydowanie warta poświęcenia jej kilku wieczorów. Nic co ludzkie nie jest nam obce, a czasem najlepszym sposobem na przełamanie własnego strachu i obrzydzenia, jest dogłębne zapoznanie się z problemem. I nawet jeśli z makabrą nie musimy się polubić, warto uświadomić sobie, że jest ona nieodłączną częścią naszego życia. Zdaje się, że przede wszystkim to chce nam przekazać Erika Engelhaupt.

Co za ohyda

Nasza ocena: - 70%

70%

Autorka: Erika Engelhaupt. Wydawnictwo Burda Media Polska, 2020.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski
Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Władcy strachu. Przemoc w sierocińcach i przełamywanie zmowy milczenia – cisza, która boli [recenzja]

Zmowa milczenia to ten rodzaj ciszy, który boli najbardziej. Szczególnie jeśli dotyka niewinnych dzieci. Ewa …

Leave a Reply