Czarny Młot, tom 4: Era zagłady część 2 – doskonałe zamknięcie opowieści [recenzja]

Druga część “Ery zagłady” to jednocześnie ostatni tom głównej linii fabularnej “Czarnego Młota”. Wszystkie wątki docierają do finału, a droga jaką wskazał im Jeff Lemire potwierdza tylko wielki kunszt scenopisarski autora, który dostarczył nam jedną z najlepszych opowieści superbohaterskich wszech czasów.

Dla przypomnienia. Po wielkiej bitwie z Antybogiem bohaterowie Spiral City zostali uwięzieni na dziwnej formie, z której nie mogli i nie potrafili się wydostać. Po dziesięciu latach na ich trop wpada córka Czarnego Młota. Gdy przybywa na farmę, obdarzona mocami swego ojca, na jaw wychodzą liczne sekrety i tajemnice, które ostatecznie wyzwalają bohaterów z pułapki. Jednakże ich wolność ma swoją cenę. Świat znów musi zmierzyć się z nadchodzącym Antybogiem. W tym miejscu rozpoczyna się fabuła najnowszego tomu, która ponownie wrzuca bohaterów w niezbyt przyjemne sytuacje. Niby wolni, ale jednak znów uwięzieni, tym jednak razem w skorupach nowych wcieleń, w odmiennej rzeczywistości, bez wspomnień. Do ich ponownego wyswobodzenia dążą dwie siły, Pułkownik Weird uwięziony w świecie przeznaczonym dla postaci o nieukończonych historiach oraz Talky-Walkie, która jako jedyna nie straciła wspomnień.

Lemiere znów udowadnia, że jest doskonałym narratorem i erudytą oraz w sposób lekki i angażujący potrafi prowadzić swoich bohaterów. Bawi się formą, robi świetne aluzje do innych komiksowych i literackich dzieł, a przy tym serwuje wciągającą, oryginalną fabułę, mimo, że korzysta z objechanych wzorców i wyeksploatowanych schematów. Przygoda Weirda to kapitalne intertekstualne połączenie prozy Williama S. Burroughsa z pulpowym wzorcami ze Złotej Ery, gdzie fabuła na luzie wchodzi na poziom meta. Dalej mamy już wciągające zbieranie drużyny pierścienia w estetyce “Strażników” Moore’a, gdzie świat pozbawiony jest złudzeń, nadziei i nie ma w nim już miejsca na superbohaterów. Doskonale to kontrastuje z pierwszymi zeszytami serii, gdzie Spiral City jawiło się jako futurystyczne, wręcz utopijne miasto przyszłości, w którym wszystko jest możliwe. Również finał jest wielce satysfakcjonujący, jakże różny od innych historii o herosach w trykotach.

Druga część “Ery zagłady” doskonale zamyka uniwersum “Czarnego młota”, a całość, na którą składają się cztery tomy serii oraz “Sherlock Frankenstein” i “Doktor Starr”, to opowieść godna każdej złotówki i miejsca na półce. Już nawet “Era kwantowa”, a w szczególności “Czarny młot ‘45”, wydają się niepotrzebnymi spin-offami, choć ten pierwszy to bardzo przyjemna lektura. Jeff Lemire jednak nie żegna się jeszcze z tym uniwersum. W dalszej kolejności dostaniemy crossover z Ligą Sprawiedliwości oraz albumy opowiadające historie poszczególnych postaci. Czy są one potrzebne? Nie wiem, ale mam nadzieję, że autor nie będzie tylko odcinał kuponów.

Czarny Młot, tom 4: Era zagłady część 2

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz: Jeff Lemire. Rysunki: Dean Ormston, Rich Tommaso. Egmont 2020

User Rating: Be the first one !

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

ElfQuest, tom 1 – legenda niezależnego komiksu [recenzja]

„ElfQuest, tom 1″ to z jednej strony rzecz bardzo ciekawa, bowiem Wydawnictwo Amber, odpowiadające za …

Leave a Reply