Era Conana: Belit – geneza ukochanej Conana [recenzja]

Wraz z przejęciem przez Marvela praw do postaci Conana rozpoczęła się intensywna eksploatacja tego uniwersum. Po głównej serii o przygodach Cymmeryjczyka na rynek trafiła mini-seria prezentująca genezę Belit – pierwszej prawdziwej miłości hyboryjskiego barbarzyńcy.

Już od najmłodszych lat córka admirała Atrahasisa przejawiała porywczość i brak posłuszeństwa.Gdy jej ojciec ginie w dramatycznych okolicznościach, Belit przejmuje jeden z jego okrętów i rusza w morze w poszukiwaniu potworów, których wizje nawiedzają ją od dzieciństwa. Przez lata intensywnie pracuje na swoją reputację, polując nie tylko na morskie monstra, ale wdając się w konflikty z potężnymi władcami. Jej bezkompromisowość, okrucieństwo i olbrzymie wymagania względem podwładnych budzą strach na morzach i lądach.

Scenarzystka Tini Howard w pięciu rozdziałach opowiada kompleksową historię Belit. Jednak trochę po łebkach, robiąc zbyt duże przeskoki czasowe i obdarzając bohaterkę raczej wątłymi motywacjami, które w uproszczeniu można sprowadzić do kompleksu ojca. Jej zachowanie, podejmowane decyzje czy wewnętrzna siła nie mają solidnych podstaw i, jak sugeruje autorka, są raczej wynikiem ciążącej na niej od urodzenia klątwy niż zdobytych doświadczeń. Niemniej akcja pędzi do przodu i jeśli przymknąć oko na te niedociągnięcia lektura będzie całkiem bezbolesna. Scenariusz to wynik współczesnej “metody Marvela”, która ma zapewnić maksimum szybkiej, ładnej i lekkostrawnej rozrywki, na tyle emocjonującej aby sięgnąć po ciąg dalszy lub kolejny spin-off. Fani superbohaterskich komiksów spod znaku wydawnictwa Stana Lee powinni być ukontentowani, z kolei miłośnicy prozy Howarda mogą poczuć lekkie rozczarowanie.

Na plus należy jeszcze zaliczyć rysunki naszej rodaczki, Katarzyny Niemczyk, która ma bardzo fajną, wpadającą lekko w mangę, kreskę. Artystka bardzo dobrze poradziła sobie z morskimi dekoracjami, oddaniem codzienności pirackiego życia czy scenami akcji. Mam jednak wrażenie, że jej ilustracje znacznie lepiej sprawdziłyby się bez kolorów. Te autorstwa Jasona Keitha raczej przyćmiewają dokonania Niemczyk, rozmywają kontury sprawiając, że kreska robi się toporna i mamy wrażenie, że w rysunkach “coś nie gra”. Małą wisienką na torcie są prześliczne okładki Sany Takedy, które doskonale nastrajają do lektury.

Era Conana: Belit. Scenariusz: Tini Howard. Rysunki: Katarzyna Niemczyk. Egmont 2020

Ocena: 5.5/10

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Perramus. W płaszczu zapomnienia – frykcje argentyńskie [recenzja]

Twórczość Alberta Brecci mieliśmy już okazję poznać w bardzo dobrze ocenianych komiksach “Mort Cinder” i …

Leave a Reply