Idziemy do przedszkola, czyli 5 książeczek dla przedszkolnych debiutantów

Jeszcze tylko trzy tygodnie i znów otworzą się przedszkolne mury, a do grupy maluchów dołączą kolejni przedszkolni debiutanci. W dobie pandemii pewnie wszystko będzie wyglądało nieco inaczej niż zwykle, ale tak czy siak proces adaptacji zawsze jest trudny – zarówno dla dzieci, jak i rodziców. W chwilach kryzysowych zawsze warto sięgnąć po okolicznościowe książeczki. Tych o przedszkolakach na rynku nie brakuje, dlatego dziś zapraszam na szybki przegląd tytułów, które warto dołączyć do biblioteczki każdego malucha.

Feluś i Gucio idą do przedszkola

Zobacz więcej:

Feluś i Gucio idą do przedszkola. Autorka: Katarzyna Kozłowska. Ilustracje: Marianna Schoett. Nasza Księgarnia 2018

Jeśli musicie wybrać tylko jedną książkę na temat przedszkola, to niech to będzie „Feluś i Gucio idą do przedszkola” autorstwa Katarzyny Kozłowskiej, bo nic lepszego z pewnością nie znajdziecie. Z pomocą uroczego Felusia i jego ukochanego miasia autorka w bardzo prosty i czytelny dla maluchów sposób opowiada o tym jak fajnym miejscem jest przedszkole. Pierwsze wyjście z domu, rozstanie z mamą na dłużej, obce środowisko i nowi koledzy mogą wzbudzać strach zarówno w dzieciach, jak i dorosłych. W końcu oddanie swojej pociechy pod opiekę komuś obcemu, nawet w najlepszej placówce, może być dla rodziców stresującym przeżyciem. Dlatego szczególnie cenny jest wstęp, z którego dowiadujemy się jak przygotować siebie i dziecko do nowej sytuacji.

Katarzyna Kozłowska opowiada o wspólnych zabawach, posiłkach na stołówce, leżakowaniu, spacerach i szaleństwach na placu zabaw, odwiedzinach Mikołaja, wycieczkach, występach z okazji Dnia Babci i Dziadka, czyli wszystkimi tym, co w przedszkolu najfajniejsze. I choć cały przekaz opowiastki o Felusiu jest bardzo pozytywny, to autorka nie pomija również trudnych tematów. W końcu każdemu może się zdarzyć, że nie zdąży do toalety i się posiusia albo popłacze sobie z tęsknoty za mamą. Ale nawet w kryzysowych sytuacjach dziecko zawsze może liczyć na pomoc kochanej pani przedszkolanki. Dodatkiem do fantastycznej treści są przpeiekne i urocze ilustracje Marianny Schoett. Przedszkole widziane oczami Felusia jest ciepłym, przytulnym i sympatycznym miejscem, do którego aż chce się wracać.

Ja nie chcę do przedszkola

Zobacz więcej:

Ja nie chcę do przedszkola. Autorka: Stephanie Blake. Dwie Siostry 2014

„Ja nie chcę do przedszkola” Stephanie Blake to prawdziwy hit w naszym domu, a lektura cieszy nawet rok po przedszkolnym debiucie mojego synka. I tak jak „Feluś…” jest najbardziej merytoryczny, tak Henio jest najzabawniejszy i pozwala na robienie sobie jaj z pójścia dzieciaka do przedszkola. Z małego króliczka jest niezłe ziółko (przy okazji polecamy tomik „Kupa, siku”), które tym razem ma prawdziwe zmartwienie. Otóż mały Henio wybiera się do przedszkola, choć wcale nie ma na to ochoty, a nowa sytuacja wywołuje w nim mnóstwo emocji. Na nic wszystkie zapewnienia rodziców o tym, że będzie dobrze, bo o tym jak jest faktycznie w przedszkolu, króliliczek musi przekonać się sam.

Minimum treści przekłada się tu na fantastyczny efekt końcowy. Obawy i niepewność Henia są doskonale widoczne na okropnie brzydkich ilustracjach. Naprawdę obrazki autorki to jakieś graficzne koszmarki, a jednak mają w sobie jakiś magnetyzm, ich łobuzerski urok działa, a w połączeniu z treścią całość wypada fantastycznie. Przede wszystkim jest zabawnie. Rodzice nie są jakoś szczególnie wspierający, nie trzęsą się nad swoim synkiem, ale też nie o to tu chodzi. Stephanie Blake bez nadęcia i moralizowania, ale za to z humorem i luzem pokazuje, że każdy boi się nowego i nieznanego, a przedszkole jest naprawdę fajnym miejscem. Ale o tym każdy musi przekonać się na własnej skórze.

Ignacy idzie do przedszkola

Zobacz więcej:

Ignacy idzie do przedszkola. Autorka: Ada Olbrycht. Ilustracje: Zosia Dzierżawska. Mamania 2019

„Ignacy idzie do przedszkola” Ady Olbrycht to idealna książeczka dla dzieci, które będą uczęśzczać do montessoriańskiego przedszkola. Autorka jest założycielką placówki tego typu, a swoim zawodowym doświadczeniem dzieli się we wspomnianym tomiku. Adaptacja przedszkolna w jej wersji jest procesem długotrwałym, trudnym, ale przede wszystkim spokojnym. Ignacy ma okazję obserwować dzieci przy pracy, pozaglądać w kąty, spojrzeć z boku na przedszkolną rzeczywistość, mając przez cały czas mamę na wyciągnięcie ręki. Pani Iwona pozwala chłopcu na swobodę, do niczego go nie zmusza, ale też z uwagą śledzi jego kroki i z uśmiechem odpowiada na pojawiające się potrzebny. Chłopiec przez cały czas dzieli się swoimi emocjami, które momentami są sprzeczne i chłopiec nie zawsze je rozumie. Mama oraz personel przedszkola szanują uczucia chłopca, wspierają go i pozwalają mu poczuć się bezpiecznie. To dzięki temu malec zaczyna lubić nowe miejsce, ufa pani przedszkolance, chce nawiązać przyjaźnie i uczyć się przez zabawę. Ideał, do którego powinny dążyć wszystkie placówki. I choć tomik prawdzi się głównie w przypadku dzieci, które będą rozpoczynały naukę w przedszkolu montessoriańskim, to historia chłopca i przekaz płynący z opowieści jest na tyle uniwersalny, że bez problemu możecie czytać historię Ignasia wszystkim przedszkolnym debiutantom. Ponadto warto wziąć sobie do serca kilka ostatnich stron, skierowanych do rodziców.

Rok w przedszkolu

Zobacz więcej:

Rok w przedszkolu. Autor: Przemysław Liput. Nasza Księgarnia 2016

„Rok w przedszkolu” to piękny, całokartonowy picturebook zilustrowany przez niezrównanego Przemka Liputa. Polecam go szczególnie rodzicom, którzy lubią sami wymyślać różne historyjki i chcą po swojemu opowiedzieć maluchom o przedszkolnej rzeczywistości. Na początku autor przedstawia swoich małych bohaterów, a później się zaczyna. Na kolejnych dwunastu rozkładówkach towarzyszymy dzieciom w najważniejszych momentach z życia przedszkola. Zgodnie z rytmem pór roku, ważnych świąt i małych uroczystości. W każdym miesiącu dzieję się coś charakterystycznego i ważnego dla dzieci. Nie ma znaczenia czy jest to przedstawienie z okazji dnia babci i dziadka, malowanie pisanek, czy harce na podwórku, bo przedszkolaki we wszystko wkładają całe swoje serce. Dynamizm każdej postaci, ich zaangażowanie w zabawę, dzikie harce, wygłupy, psoty, wszechobecny bałagan i uśmiechnięte buźki wzbudzają pozytywne emocje oraz pozwalają oswoić lęki przed nowym wyzwaniem.

Gdzie jest Małej Lamy Mama?

Zobacz więcej:

Gdzie jest Małej Lamy Mama? Autorka: Anna Dewdney. MANDO 2018

„Gdzie jest Małej Lamy Mama?” autorstwa Anny Dewdney to książeczka prosto z listy bestsellerów „The New York Times”. Nasza mała bohaterka wybiera się pierwszy raz do szkoły (moim zdaniem tłumaczenie jest błędne, bo w polskich realiach powinno chodzić raczej o przedszkole). Na miejscu dzieci i pani próbują wciągnąć ją do wspólnej zabawy, ale Mała Lama nie jest w humorze, bo tęskni za mamą, a nawet obawia się, że została porzucona i już nigdy nie wróci do domu. Dziecięce emocje sięgają zenitu. Dopiero interwencja pani i jej spokojne tłumaczenia pomagają Lamie zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Rytmiczny wierszyk, urocze ilsutracje i tematyka bliska dziecku sprawiają, że „Gdzie jest Małej Lamy Mama?” to ksiażeczka, którą czyta się z przyjemnością, a maluch odnajduje w niej własne obawy i emocje. Ciepła i empatyczna opowieść koi dzicięce newy i pozwala uporządkować nową rzeczywistość.

Marta Kowal

Avatar
Rocznik 87. Mama Ignacego, czytelniczka z bibliofilskimi skłonnościami, hobbicka dusza, zakochana w poezji, muzyce, psach i ptakach. Nie znosi gadać o sobie, dlatego pisze o książkach na dwóch blogach: Zaczytana mama i Exlibris Marty.

Zobacz także

Co to do cholery było – siedem filmowych serii pogrzebanych sequelami

Nie sposób w historii kinematografii zliczyć podyktowanych chęcią zarobku kontynuacji, które nigdy nie powinny ujrzeć …

Leave a Reply