Gorący temat

Opowieść Północna – strach ma wielkie oczy… ale nie zawsze trzeba się go bać [recenzja]

Pisanie powieści dla dzieci uznaję za jedno z najtrudniejszych wyzwań spośród pisarskich zadań. A już pisanie grozy dla młodszych czytelników tak wysoce podnosi poprzeczkę, że niewielu autorom w ogóle się to udaje. Należy do nich choćby mistrz opowieści, Neil Gaiman, a jeśliby szukać na naszym, rodzimym podwórku, warto wskazać choćby Dominika Łuszczyńskiego, Tomasza Siwca, czy Łukasza Radeckiego. Szymon Krug – ze swoją „Opowieścią Północą” ze swadą dołącza do tego zacnego grona.

Tobi, główny bohater „Opowieści Północnej” przeprowadza się na północ, do starego, mocno nadgryzionego zębem czasu domostwa na odludziu. Wszystko przez wątłe zdrowie swojej małej siostrzyczki Sary, co sprawia, że chłopiec nie przepada zbytnio ani za nią, ani za nowym lokum. Kiedy pewnego wieczora rodzeństwo zostaje samo (bo rodzice wybierają się na bal z okazji pierwszego dnia kalendarzowej zimy), Tobi niefortunnie wypowiada pewne życzenie. I tak zaczynają się jego kłopoty, a w kierunku domu podąża pradawny potwór… Na pomoc przyjdą nowi kompani, tyleż niecodzienni, co wręcz, sami w sobie, kuriozalni. Przyjdzie im się zmierzyć ze złem z magicznego świata, by ochronić to, co najważniejsze…

„Opowieść Północna” czerpie garściami z literackiej klasyki, ale nie przeszkadza jej to przetwarzać znanych już powszechnie motywów w nową formę, w świeży pomysł. Uwspółcześnia baśń, nadaje jej sznyt bardziej przyswajalny dla współczesnego młodego odbiorcy i straszy umiejętnie, nie przekraczając pewnej umownej bariery, a jednocześnie nie zapominając o zgrabnie zaimplementowanym moralizatorstwie, które przypomina o tym, jakie wartości warto w sobie pielęgnować. A czasem odkrywać na nowo.

To klasyczna historia o mierzenia się z własnymi słabościami, lękami, które w nas tkwią, a czasem i z wadami, które uwierają, rzutując na nasze zachowanie i sprawiając, że zapominamy o pewnych ważnych i dobrych rzeczach. A sytuacja prawdziwego zagrożenia, jak nic innego na świecie, potrafi wydobyć z nas to co najgorsze… ale i to, co najlepsze. I pokazać, nam samym, ale i całemu światu (temu realnemu, ale i temu magicznemu też) jacy naprawdę jesteśmy.

To jednocześnie przypowieść o tym, że strach zawsze ma wielkie oczy (i zęby), ale niekoniecznie należy się go od razu bać, bo może okazać się całkiem sympatycznym i przydatnym kompanem (cóż, że z pewną wadą wymowy? Jak Wam wystają tak bardzo jedynki, to ciężko trochę nie seplenić, co nie?).

Widać tu w początkowej fazie naleciałości z „Piotrusia Pana” J.M. Barrie’ego – przede wszystkim w kreacji zawadiackiej Madame Sandry Ettling, ale gros nawiązań celuje w klasyczną historię młodzieżowej grozy, „Koralinę” Neila Gaimana. I tam i u Kruga niefortunnie sformułowane życzenie spełnia się, stając przyczynkiem dla kłopotów bohatera, a granica między naszym, realnym światem i światem magicznym, po „drugiej stronie” zostaje wyraźnie zatarta. Jeszcze zresztą kilka motywów użytych przez Kruga zdaje się sugerować inspirację gaimanowską opowieścią, jednak nie jest to ślepe kopiowanie motywów i rozwiązań, ale bardziej korzystanie z pewnego obecnego w literaturze kodu kulturowego, który może okazać się czytelny nawet dla młodego odbiorcy. Krug szyje swoją historię z elementów znanych, w dużej mierze kiedyś już używanych przez innych twórców, ale nie przeszkadza mu to z tych klisz, z tych łatek sklejać zupełnie nowej, mocno poetyckiej i z pewnością straszno – wzruszającej opowieści.
Jak przystało na prozę dla młodszego odbiorcy, tak i tutaj – nie jest to zaskakujące – mamy do czynienia z pozytywnym zakończeniem. Twist finalny nie jest może super odkrywczy, ale pozwala dopiąć główny wątek i zgrabnie spuentować całość historii.

Szymon Krug debiutował w 2015 roku jako autor „Króla Wron” – baśniowej fantasy skierowanej dla nieco starszego czytelnika. Jego pierwsza powieść, choć eksplorująca wątki baśniowe i folklorystyczne, był z pewnością nazbyt krwawą i brutalną historią, by móc ją kwalifikować jako książkę dla młodzieży. Zresztą jej bohaterem był trzydziestolatek. W „Opowieści Północnej” sięga po postać zdecydowanie młodszą – przez co całość kierowana jest do adekwatnego wieku odbiorcy, co należy poczytywać na plus względem wyczucia autora w budowaniu odpowiedniej atmosfery i nieprzesadnego natężenia grozy. Całość wzbogacona jest o klimatyczne, czarno białe ilustracje Magdaleny Zwierzchowskiej oraz bardzo dopasowaną do treści okładkę autorstwa Iwa Widulińskiego, które domykają elegancję tego wydania.

„Opowieść Północna” to bardzo przyjemna, odpowiednio straszna, mocno baśniowa historia, która potrafi zwrócić uwagę czytelników na kilka ważkich kwestii, o jakich w codzienności zdarza się nam zapominać. To lektura na poły fascynująca i wciągająca, ale też pouczająca, przez co stanowi lekturę z pewnością wartą uwagi. Przez przygodowy, baśniowy sznyt ma szansę zainteresować. Współczesny sztafaż i realne problemy stanowiące punkt wyjścia stają się atrakcyjne dla współczesnego młodocianego czytelnika, a dzięki nienachalnemu dydaktyzmowi niesie jeszcze wartość dodaną. Nic, tylko czytać.

Opowieść Północna

Nasza ocena: - 80%

80%

Szymon Krug. Ilustracje: Magdalena Zwierzchowska. Wydawnictwo Nowa Baśń 2022

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe – mroczne sekrety początków West Point [recenzja]

Sięgając po „Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe” Louisa Bayarda, z jednej strony cieszyłem się …

Leave a Reply