Gorący temat

Kroniki zbrodni – podręcznik dla pisarzy kryminałów [recenzja]

„Kroniki zbrodni” to pozycja non-fiction w formie rozmowy pomiędzy pisarzem i dziennikarzem Robertem Ziębińskim, a byłą prokurator, obecnie profesorką w Akademii Leona Koźminskiego w Warszawie, Moniką Całkieiwcz. Tematem są zbrodnie. Do dziś niewyjaśnione zaginięcia, morderstwa popełnione z miłości lub (nie tak liczne, jakby to sugerowała popkultura) przypadki współczesnych rodzimych seryjnych morderców. Mówiąc najprościej, sprawy, które wstrząsnęły Polską w XXI wieku.

Ziębiński to pisarz, ale też doświadczony dziennikarz. Rozkochany w popkulturze i – co ważne, w kontekście tej pozycji – posiadający szeroką wiedzę z zakresu literatury i filmu o tematyce kryminalnej i sensacyjnej. Dlatego też jego krótkie wprowadzenia do każdej z omawianych spraw przesycone są popkulturowymi nawiązaniami, wskazaniami do konkretnych przykładów scen, czy całych dzieł. To ciekawy punkt odniesienia, konfrontowany następnie z bardzo rzeczowymi, metodologicznymi wywodami Całkiewicz. Ich dialogi to swoiste zderzenie: z jednej strony wyobrażeń, opartych na kulturowym bagażu, a z drugiej z wiedzą praktyczną i doświadczeniem w zakresie merytorycznym. I taki układ sprawdza się znakomicie. Poszczególne przypadki podejmują sprawy intrygujące, często do dziś niewyjaśnione, zagadkowe. Ale też takie, w których poznano sprawcę, doprowadzono przez sąd i wymierzono karę. Czy adekwatną? Z tym bywa różnie, a interpretacja sądu nie zawsze będzie pokrywać się z naszymi, społecznymi odczuciami i oczekiwaniami. Ale będzie zależna od przepisów prawa, od orzeczniczych kompetencji sądu. Warto podkreślić zachowawczy ton Całkiewicz w zakresie wydawania subiektywnych opinii. Ona raczej woli opierać się na faktach, twardych dowodach, podpierając szeroko zakrojonymi przedstawieniem technik śledczych i formalnych zasad, na których opiera się sądownictwo i praca operacyjna policji, niż snuć bliżej lub dalej posunięte przypuszczenia. Sporadycznie pojawia się „co by było gdyby…”, jednak jest ono wyraźnie określone, jako swobodne przypuszczenie, którego nie sposób – przy takim a nie innym dostępie do wiedzy i akt sprawy – zweryfikować i uznać za coś więcej, niż tylko przypuszczenie.

Ziębiński potrafi zadawać pytania. Prowadzić rozmowę tak, by nie tylko podtrzymać zainteresowanie czytelnika, ale i ująć szeroki aspekt omawianych przypadków, i dać możliwość kompleksowego omówienia tematu dla swojej rozmówczyni. Całkiewicz opowiada o każdej ze spraw z akcentem na stronę techniczno – prawną, tłumaczy pewne znane potocznie, ale nie do końca właściwie interpretowane pojęcia, weryfikuje wiele mylnych, acz mocno zakorzenionych w popkulturze wyobrażeń i tłumaczy niuanse żmudnej pracy zarówno policji, jak i zaangażowanego w sprawę prokuratora, a wreszcie sądu, który w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy i przepisy prawa karnego musi wydać wyrok. A nie zawsze jest to proste, dowody często nie są oczywiste i jednoznaczne. Całkiewicz – mówiąc najprościej – konfrontuje popkulturowy obraz kryminalistyki i sądownictwa przedstawiany przez Ziębińskiego z rzeczywistością. I robi to nie tylko w fachowy, ale też przystępny sposób.

Zawiodą się ci, którzy poszukują mocnych wrażeń. Którzy po lektury „true crime” sięgają dla co bardziej krwistych opisów, po jak najbardziej szczegółowe opisy zbrodni, z wszelkimi ich makabrycznymi niuansami. Ziębiński z Całkiewicz unikają wiwisekcji drastycznych elementów zbrodni, skupiając się bardziej na merytorycznym i sytuacyjnym aspekcie. Wolą przyjrzeć się metodologii, niż rozpisywać się nadmiernie nt. rodzaju i ilości zadanych ran. Owszem, takie opisy się pojawiają, jako niezbędne dla przedstawienia poszczególnych przypadków. Tego nie sposób uniknąć w ramach takiej literatury. Jednak jest to implementowane z wyczuciem, bez przesadnego dramatyzmu. Sprawy omawiane w książce same w sobie są wystarczająco szokujące, by nie trzeba było sztucznie podbijać ich dramatyzmu. To przykład publikacji nie poszukującej sensacji, ale dążącej do jak najbardziej merytorycznego poziomu publicystyki.

„Kroniki zbrodni” to ogrom informacji nt. technik śledczych, kwalifikacji czynów przestępczych, interpretacji zagadnień przez sąd. Nie odpowiada jednoznacznie, czy zbrodnia doskonała istnieje, ale mocno akcentuje, że jest praktycznie niemożliwa do popełnienia. Albo przynajmniej bardzo, bardzo trudna. Obnaża też wiele z błędnych wyobrażeń, jakie funkcjonują w społecznej świadomości oraz popkulturze. Dzięki temu stanowi znakomity podręcznik dla autorów kryminałów, którzy chcą skonstruować swoją historię w oparciu o realizm i fakty.

Ta książka nie pomaga zrozumieć zbrodni, jako takiej, w sensie jej społecznego oddziaływania. Jednak stara się pojąć mechanizm działania sprawców, określić motywacje i starania, ale też wykazać częsty brak spójności w postępowaniu, co – na całe szczęście – jest dla aparatu sprawiedliwości szansą na udowodnienie winy. To książka w wielu momentach przerażająca, zwłaszcza, że opiera się na prawdziwych zdarzeniach, nie sięga w kreacji treści po fikcję. I – podsumowując – bardzo zasadnym zdaje się domniemywanie Ziębińskiego ze Wstępu, ze zbrodnia fascynuje nas… z ciekawości. Poniekąd miałem problem, by samemu sobie przyznać się do tego, jednak to założenie wydaje się prawdziwsze, niż popularna teza o „oswajaniu lęku”. Ciekawość kusi nas, by spojrzeć za zasłonę, na to, co jest swoistym tematem tabu. Co napawa nas strachem, ale też w pewien niezdrowy sposób fascynuje. Odpycha, ale i pociąga. Ziębiński rozumie tę zależność, więc odpowiednio dobiera pytania, by poruszyć wszystkie interesujące kwestie, ale jednocześnie nie sięga po epatowanie szczegółowymi opisami aktów przemocy. Całkiewicz z kolei jest do bólu profesjonalna, rzeczowa, konkretna. Co akurat świetnie buduje jej „część” książki”, skupiając się na rzeczowości przekazu.

„Kroniki zbrodni” to pozycja dla każdego, kogo intryguje zbrodnia i jej  merytoryczny, prawny aspekt. Autorzy kryminałów śmiało mogą się z niej uczyć. Odbiorcom popkultury zaś pozwoli na bardziej krytyczne spojrzenie na jej kryminalne i sensacyjne wytwory. Z pewnością jest to publikacja warta przeczytania.

Kroniki zbrodni

Nasza ocena: - 80%

80%

Monika Całkiewicz, Robert Ziębiński. Wydawnictwo Znak 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Ostateczne rozwiązanie – mroczniejsza wersja II wojny światowej [recenzja]

Robert Szmidt po raz kolejny – po niedawnych „Szponach smoka. Zgasić słońce”, podejmuje się pisania …

Leave a Reply