Gorący temat

Laowai – obcy w obcym kraju [recenzja]

“Laowai” jest pierwszym integralem w dorobku wydawnictwa Lost in Time. W wydaniu zbiorczym dostajemy trzy tomy historycznego komiksu, który przedstawia raczej mało znany epizod z konfliktu świata Wschodu z Zachodem, rozgrywający się w połowie XIX wieku i określany jako druga wojna opiumowa.

Krotki rys historyczny na temat wydarzeń opisywanych w “Laowai” dostajemy we wstępie francuskiego historyka, Jeana Francoisa Kleina, w którym nie rozpisując się (i dobrze) nakreśla on tło konfliktu między Francją i Chinami w latach 1856-1860. Były to czasy II Cesarstwa Francuskiego, które wbrew deklaracjom prowadziło ekspansywną politykę kolonialną i umacniało wpływy w różnych regionach świata, między innymi w Chinach. Z albumu dowiadujemy się, że wpływ na politykę i handel Cesarstwa Chińskiego chcieli mieć wówczas Francuzi i Anglicy (ci drudzy nawet w większym stopniu), a w jej tle toczyła się walka o bardzo poważną stawkę, czyli o przejęcie handlu opium, które robiło się coraz bardziej modne i pożądane na zachodzie Europy. O tej francusko-angielskiej wojennej ekspedycji opowiada właśnie “Laowai” (w języku chińskim – obcy), za głównego bohatera mając młodego francuskiego żołnierza Francoisa Montagne’a. 

Francois, który na pierwszy rzut oka jest kryształowym bohaterem w typie Thorgala wcale tak jednoznaczny nie jest i skrywa w sobie mroczne doświadczenia z czasów młodości. Nie można mu jednak odmówić potrzeby aktywnego działania w słusznej sprawie i jeśli tylko jest świadkiem jakiejś niegodziwości – a fabuła “Laowei” jest nimi pokaźnie wypełniona – nie kalkulując staje okoniem nawet wobec swoich wojskowych zwierzchników. 

Zanim jednak dotrzemy do eskalacji konfliktu w obrębie ekspedycji, poznajemy zarówno Francoisa, jak i jego towarzysza Jacquesa Jardina w chwili, kiedy obaj zgłaszają się na ochotnika do militarnej wyprawy do Chin i najpierw muszą przejść morderczy trening przygotowawczy. Już wtedy twórcy zarysowują mniej lub bardziej złożone relacje między pozytywnym i negatywnymi bohaterami komiksu, prowadząc fabułę od spięcia do spięcia i w ten sposób rozbudowując charakterologicznie poszczególne postacie. Tych jest jest zaś dużo więcej, na czele z dość istotną bohaterką kobiecą. Jest nią Jia-Li, młoda Chinka i zarazem  żona francuskiego, schorowanego dyplomaty, który zmierza do Chin razem z wojskową ekspedycją gotów uczestniczyć w ewentualnych rozmowach między skonfliktowanymi stronami. Jia-Li, która jest na okładce drugiego z albumów zawartych w wydaniu zbiorczym, jak szybko się domyślamy będzie miała do odegrania znacznie poważniejszą rolę w fabule i to nie jedynie jako kobieta, do której pała uczuciem młody Francois.

W “Laowai” na jednym planie mamy zatem wnikliwe studium kilku postaci, z których każda skrywa istotną tajemnicę ważną dla fabuły. Na równoległym planie obserwujemy zaś kolejne etapy działań wojennych zarówno ze strony Chin, jak i europejskich agresorów. To ostatnie określenie użyte w stosunku do Francuzów i Anglików nie jest wcale na wyrost, twórcy nazywają po prostu rzecz po imieniu, jednak i strona chińska nie jest przedstawiona tu kryształowo, czego najlepszym przykładem jest postać ówczesnego cesarza Państwa Środka, wierzącego w swoją nieomylność i niemal boskość, i tym samym popełniającego  raz po raz polityczne błędy, za które i tak będzie rozliczany generał dowodzący chińskimi wojskami. Skostniały system dworski jest tu skonfrontowany z równie zhierarchizowaną francuską ekspedycją, a w tle mamy dramaty ludności chińskiej i szeregowych żołnierzy. W tym aspekcie “Laowai” to komiks stricte antywojenny, a dodatkowo rozliczeniowy, bo piętnujący dawne, kolonialne zapędy państw zachodniej Europy.

Na całe szczęście historyczna refleksja nie przytłoczyła w “Laowai” fabuły, która toczy się wartko i na równi wzbudza w czytelniku emocje i ciekawość. Losy poszczególnych bohaterów splatają się w intrygujący sposób i czuć tutaj, że twórcy chcieli w swej historii uciec od sztampy. Dlatego bardzo pozytywnie odbiera się finałową konkluzję,  w której fabuła zjeżdża z torów spodziewanego romansu i proponuje szerszą perspektywę, w myśl której przenikanie się kultur jest w świecie czymś nieodzownym i zarazem budującym bardziej świadome, globalne społeczeństwo. A zatem mamy tu wojnę, przygodę i historyczną refleksję, trzy elementy które zapewniają czytelnikowi satysfakcjonującą lekturę.  W realistycznej oprawie graficznej wszystkie one sprawdzają się doskonale, a szczególnie urzekają rysowane przez Xaviera Besse krajobrazy. Słowem brać, kupować i cieszyć oczy i umysł.

Laowai

0%

Scenariusz: Alcante, LF Bollee. Rysunki: Xavier Besse. Wydawnictwo Lost In Time 2021

User Rating: 5 ( 1 votes)

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Polacy pod tęczową flagą – głos przekonujący przekonanych [recenzja]

Koncept, stanowiący podwaliny książki Anny Konieczyńskiej – „Polacy pod tęczową flagą” – uważam za niezwykle …

Leave a Reply