Gorący temat

Mieczysław Gorzka – nie ścigam się z życiem i napisanymi przez nie scenariuszami [wywiad]

Z Mieczysławem Gorzką, autorem uznanych serii „Wściekłe psy” i „Cienie przeszłości”, rozmawiamy o jego najnowszej powieści „Poszukiwacz zwłok”, po tym jak wielką rolę odgrywa research w pisaniu powieści, tworzeniu atrakcyjnych bohaterów i istotności fabularnych twistów w odbiorze książki.

W „Poszukiwaczu zwłok” spotykamy się z wieloma niezwykle silnie zarysowanymi postaciami, tak po jednej, jak i drugiej stronie barykady. Na co zwraca Pan uwagę tworząc swoich bohaterów by byli atrakcyjni dla czytelnika?

Każda postać musi być skrojona pod rolę, jaką ma odegrać w książce. Trzeba szybko przedstawić czytelnikowi, jakimi motywacjami się kieruje, dlaczego jest taka jaka jest. Musi postępować konsekwentnie, jej decyzje muszą być uzasadnione fabułą. Jeśli w trakcie książki się zmienia, te zmiany muszą być racjonalne i logiczne. A jak wiadomo każdy jest takim, jakim go kształtuje dzieciństwo, trzeba szybko czytelnikowi coś o tym opowiedzieć. To są podstawowe zasady, którymi się kieruję przy wymyślaniu bohaterów.

A jak wiele jest samego Mieczysława Gorzki w jego postaciach?

Niewiele. Wymyśliłem już tyle postaci do książek, że gdybym obdarowywał je swoimi cechami, trochę by mnie już zabrakło (śmiech).

„Poszukiwacz zwłok” to powieść wielowątkowa, której akcja toczy się równolegle w wielu miejscach naraz, a wielokrotnie sięga również do wydarzeń z przeszłości. Co najtrudniejszego jest dla Pana w konstruowaniu takiej intrygi?

Nie wiem. Pisanie sprawia mi wielką satysfakcję i staram się pisać takie książki, jakie sam lubię czytać: wciągające od pierwszych stron, skomplikowane, w wieloma twistami. Dobrze się bawię podczas pisania i może dlatego nie zwracam na trudności większej uwagi.

Obok wielu oddziałujących na siebie obocznych historii, „Poszukiwacz zwłok” cały czas wywołuje u odbiorcy niepewność odnośnie tożsamości mordercy. Jak Pana zdaniem istotna dla siły uderzeniowej powieści, jest obecność fabularnego twistu?

Twist jest tylko dodatkiem do ciekawych bohaterów i wciągającej intrygi. Oczywiście pełni bardzo ważną rolę: zaskakuje, wciąga w akcję i czasem ma spowodować dreszcze emocji.

Sprawdź, gdzie kupić:


Mawia się, że najbardziej niewiarygodne historie pisze samo życie. Czy przy obmyślaniu planu na nowe powieści szuka pan inspiracji w prawdziwych wydarzeniach, czy może raczej popuszcza Pan wodze wyobraźni?

To jest podstawowa prawda o życiu, którą zawsze mam w głowie, kiedy wymyślam i piszę książki. Dlatego nie ścigam się z życiem i tym bardziej nie korzystam z napisanych przez nie scenariuszy. Każdą mają postać, zbrodnię, intrygę wymyślam sam, a jeśli nawet czymś się zasugeruję, robię to nieświadomie.

Praca policji i procedury związane ze śledztwami wydają się czymś, co może łatwo podważyć wiarygodność powieści gatunkowej. Czy dużą rolę przy przedstawieniu tego typu detali odgrywa u Pana research?

Bardzo dużą wagę przywiązywałem do tego w pierwszych moich książkach. Wykonałem wtedy mocną kwerendę w Internecie na temat pracy policji, prokuratury, ich wzajemnej relacji, zabezpieczania miejsca popełnienia zbrodni, prześledziłem pracę techników kryminalistycznych zbierających ślady. Dużo czytałem też na temat pracy profilerów, czytałem o prawdziwych śledztwach i metodach ich prowadzenia. Teraz to wszystko procentuje i rzadziej muszę skupiać się na researchu.

Kryminał i thriller to w obecnie Polsce jedne z najbardziej popularnych gatunków. Jaka jest Pana recepta by wyróżnić się na tle licznej konkurencji?

Trudno mi powiedzieć, nie zastanawiam się nad tym. Staram się pisać dobre książki, z żywymi bohaterami, wartką akcją i ciekawymi pomysłami. To na razie wystarczy.

A czy myślał Pan o tym, by spróbować sił również w innych gatunkach? Jeśli tak, do których byłoby Panu najbliżej?

Tak, już nawet wydałem książkę, która nie była kryminałem. Książka nosi tytuł BURZA i jest z gatunku horror&mystery. Mam jeszcze wiele pomysłów na takie książki. W przyszłości nie chciałbym się zamykać tylko na kryminały. Mam pomysły na horrory, fantasy, science-fiction, komedie kryminalne i może coś jeszcze. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się zaskoczyć czytelników ciekawym „skokiem w bok” (śmiech).

Na swoim koncie ma Pan dwie serie – „Wściekłe psy” i „Cienie przeszłości”. Czy „Poszukiwacz zwłok” również ma szansę stać się pierwszą częścią cyklu?

Tak, mam jeszcze wiele do opowiedzenia o Wilczycy, Arielu i Poltergeiście. Wszystko zależy od tego, czy „Poszukiwacz zwłok” na tyle spodoba się czytelnikom, że będą chcieli wiedzieć, co było dalej.

A czy zdradzi nam Pan swoje kolejne, literackie plany?

Aktualnie kończę wspominaną już wyżej serię „Wściekłe Psy”. Dalsze plany są na razie na etapie projektów. Pewnie będzie jeszcze kolejna książka z nadkomisarzem Zakrzewskim i ewentualna kontynuacja „Poszukiwacz zwłok”.

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Maria Deskur – czytanie, wbrew pozorom, jest czynnością społeczną [wywiad]

  Z Marią Deskur, prezeską i współzałożycielka Fundacji Powszechnego Czytania rozmawiamy o ich najnowszej akcji …

Leave a Reply