Gorący temat

Mroczne Miasta. Brüsel – chorzy na postęp [recenzja]

Po ostatnich wyprawach w rejony malarstwa i kartografii, w najnowszej odsłonie “Mrocznych miast” wracamy do tego, co dla tej serii najistotniejsze, czyli do architektury. W dużej mierze jest to opowieść o tym, jak za sprawą ludzkich pragnień i obsesji, potrafi ona zjadać samą siebie.

“Brüsel”, to wyjątkowy tom w całym cyklu, bardzo ważny dla jego twórców, bo przecież odwołujący się bezpośrednio do jak najbardziej istniejącego miasta, czyli do Brukseli. W “Mrocznych miastach” nie mieliśmy jeszcze do czynienia z odwołaniem poczynionym aż w takim stopniu wprost, ale właśnie tak trzeba traktować tę część cyklu, jako architektoniczną wariację na temat Brukseli, do której w specjalnym wstępie do komiksu zaprasza nas Benoit Peeters.

Fotografie jako jeden z elementów komiksu pojawiały się już w “Pochyłym dziecku”, ale tutaj mamy coś innego -, arcyciekawy rys historyczny na temat gospodarki architektonicznej w Brukseli od połowy XIX wieku, aż do końcówki XX wieku. Wyłania się z tego eseju rodzaj miejskiego chaosu, w którym ważniejsze od racjonalnej gospodarki przestrzennej stają się ludzkie pomysły przeradzające się w obsesje, często zależne od historyczno-ideologicznych naleciałości. W pierwszym momencie dziwi nas ów obszerny tekst, który znalazł się na początku komiksu, ale im bardziej wnikamy w opisaną w nim historię, tym bardziej zaczyna nas ona fascynować. Potem zaś, autorzy przekornie wikłają czytelników i swoim bohaterów w jakżeby inaczej – obsesyjną opowieść o Mrocznym Mieście, w którym postęp cywilizacyjny ulega poetyce nadmiaru i prowadzi do architektonicznej katastrofy. A w centrum tego wszystkiego stoi niepozorny, kafkowski bohater.

Constant Abeels to samotnie żyjący mężczyzna, pasjonat plastiku,, a dokładniej plastikowych kwiatów, które uważa za totalną rewolucję w stosunku do tych naturalnych. Pewnego dnia do jego mieszkania zawita ekscentryczny profesor Ernest Dersenval, specjalista od elektryczności i nie tylko, który niejako zapoczątkuje gehennę bohatera. Constantowi nie jest dane w spokoju zajmować się swoja pasją, bo po pierwsze czuje się coraz gorzej i nieustannie kaszle, po drugie w kranie nagle zaczyna brakować wody, a jeszcze później dowiaduje się, że w związku z rozbudową miasta, dom w którym ma lokum zostanie przeznaczony do wyburzenia. Bohater jeszcze na wczesnym etapie nękających go problemów wyrusza do odpowiedniego  urzędu i od razu wpada w szpony biurokratycznego koszmaru. Constant przeżywa rodzaj dziwacznej odysei, podczas której jego osoba w konfrontacji z przeróżnymi miejskimi organizacjami nie ma nic do gadania i ten stan przeradza się niemal w ubezwłasnowolnienie. Na szczęście ma pomóc w osobie pałającej do niego uczuciem młodej kobiety o imieniu Tina, która co i rusz ratuje go z opresji. Czy to właśnie dzięki niej, bohater zdoła ostatecznie wyrwać się z zataczającego coraz szersze kręgi koszmaru?

W “Brüsel” bohater zostaje postawiony w konfrontacji z bezdusznym duchem miasta, co jest o tyle przewrotne, że sam jest przecież zwolennikiem postępu. Okazuje się jednak, że ci właśnie postępowcy, koniec końców zastawiają sami na siebie sidła – bo im szybciej nakręcają miejską machinę, tym jest im coraz trudniej za nią nadążyć. To wszystko rozgrywa się na tle tradycyjnej już w “Mrocznych miastach” quasi romantycznej przygody, w którą uwikłana jest zazwyczaj bardziej zagadkowa postać kobieca. 

W “Brüsel” Benoit Peeters i Francois Schuiten udowadniają, że nadal są w stanie w swojej serii dać czytelnikowi niezwykłą opowieść, jakże wyróżniająca się na tle innych komiksowych dzieł. To komiks, do którego określenie “europejski” pasuje jak ulał, poruszający się po rejonach europejskiej tradycji i kultury, ale bez czołobitności, a bardziej z nutką niepokornej krytyki, a nawet z cząstką szalonej improwizacji. Może taki opis mało pasuje do komiksu, którego głównych tematem jest architektura, ale Schuiten i Peeters pokazują ją w sposób daleki od tradycyjnych wyobrażeń. W “Brüsel” architektura żyje i pożera samą siebie w nieustannym procesie, w którym człowiek nagle zaczyna być mało istotny. Na szczęście zawsze istnieje jakaś forma ucieczki.

 

Mroczne Miasta. Brüsel

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Benoit Peeters. Rysunki: Francois Schuiten. Tłumaczenie: Jakub Syty. Scream Comics 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Rorschach – druga fala kosmicznych kałamarnic [recenzja]

Rorschach był jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów “Strażników” Alana Moore’a. Czy nowy album z Egmontu …

Leave a Reply