Gorący temat

Nightwing, tom 2: Bitwa o serce Blüdhaven – [recenzja]

W drugim tomie “Nightwing” wciąż pozostaje najsympatyczniejszą aktualnie, superbohaterską lekturą.

Dosyć długo przyszło nam czekać na drugą odsłonę przygód superbohatera z Blüdhaven. Pierwsza był ożywczym powiewem świeżości w superbohaterskim uniwersum DC Comics, o tyle ciekawa, że nie pokazywała niczego rewolucyjnego. Przygody Nightwinga miały szlachetny, staroświecki urok, co znakomicie sprawdziło się przy nowoczesnej narracji zarówno w scenariuszu Toma Taylora jak i na wyrazistych rysunkach Bruno Redondo z minimalna tendencją do cieszących oko eksperymentów graficznych. Było zatem dobrze i ów trend kontynuowany jest w drugim tomie, choć nie ma już tego efektu wow, który za [pierwszym razem.

W fabule pierwszego tomu, niczym w partii szachów rozstawione zostały poszczególne pionki, a my czekaliśmy na te konkretne konfrontacje. Blockbuster i Heartless – czyli dwaj wrogowie Nightwinga w drugim tomie wciąż mają siłę sprawczą i obaj na swój sposób zamierzają rozprawić się z superbohaterem. Pierwszy z nich to poważny gracz, stosujący skuteczne i brutalne metody, choć pomysł zaatakowania nowego azylu dla nieletnich bezdomnych, po interwencji superbohatera wychodzi mu (a raczej policji Blüdhaven) bokiem. Bardziej nieobliczalny jest Heartless i to zapewne jego Nightwing powinien się bardziej obawiać. W pierwszym tomie nie poznaliśmy tożsamości tego złoczyńcy i w drugim mamy swojego rodzaju zaskoczenie, które być może nie wszystkich odbiorców usatysfakcjonuje, ale z pewnością pchnie fabułę w ciekawym kierunku. Do tej dwójki dochodzą jeszcze inne amoralne postacie, jak zepchnięty na drugi plan w poprzednim tomie boss Salvatore Maroni, czy pojawiający się na ulicach Bludhaven po wyjściu z więzienia Tony Zucco, gangster odpowiedzialny za śmierć rodziców Dicka Graysona. Zresztą w przypadku tego złoczyńcy dostaniemy chyba najciekawszy wątek fabularny związany z tajemnicami miasta Nightwinga – to niespodzianka, dzięki której można w ciekawy sposób poprowadzić dalszą fabułę nie tylko niniejszej serii.

Jednak od tych wszystkich atrakcji wypełnionych walkami z kolejnymi złolami, w komiksie ze scenariuszem Toma Taylora ważniejsze jest coś innego – to jak przedstawia samą postać superbohatera i jak wplata w fabułę wątki uczuciowe. Być może gdyby to pisał ktoś inny, albo gdyby to była historia o Supermanie nie raz byśmy westchnęli z zażenowania – bo w “Nightwingu” Taylor buduje swojemu bohaterowi rodzaj pomnika. Jednak jest to podane w tak naturalny sposób, że nie mamy wyjścia i po prostu kibicujemy we wszystkim temu młodemu mężczyźnie w próbach naprawienia rzeczywistości wokół. A także, w jego nie mogącym się w pełni zrealizować związku z Barbarą Gordon.

Ta dwójka razem to z pewnością ozdoba serii. Ich relacja jest podana tu w niewymuszony sposób, bez dramatyzowania, z czułością i humorem. Cieszymy się widząc jak coraz bardziej zbliżają się do siebie i kruszą kolejne przeszkody na drodze do bycia razem, nawet ze świadomością, że może się to kiedyś obrócić przeciw nim. Po całych zawiłościach związku Batmana z Catwoman, tutaj dostajemy przeciwieństwo, urocze i szczere w swojej prostocie. Nie spodziewałem się, że taki wątek będzie równie ciekawy, jeśli nie ciekawszy od kolejnych starć ze złoczyńcami. Kibicuje serii i czekam na kolejny tom. 

 

Nightwing, tom 2: Bitwa o serce Blüdhaven

Nasza ocena: - 75%

75%

Scenariusz: Tom Taylor. Rysunki: Bruno Redondo. Tłumaczenie; Tomasz Sidorkiewicz. Egmont 2024

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Miasto – epicka weirdowa opowieść o pewnej metropolii [recenzja]

„Miasto” duetu Juan Giménez i Ricardo Barreiro zachwyca rozmachem kreacji bezimiennej metropolii, jednocześnie wpisując się …

Leave a Reply