OKP Dolores, tom 1: Ścieżka Nowych Pionierów – western w kosmosie [recenzja]

Po zakończeniu trwającej prawie ćwierć wieku przygody w świecie Troy, Didier Tarquin i Lyse Tarqiun, odpowiednio rysownik i kolorystka tego uniwersum, postanowili stworzyć autorską serię. Nowa na naszym jak i frankofońskim rynku “OKP Dolores” umiejętnie łączy elementy science fiction i westernu.

Podrzucona jako niemowlę pod drzwi klasztoru, Mony została wychowana przez siostry Kościoła Nowych Pionierów. W dniu osiemnastych urodzin opuszcza bezpieczne mury placówki, wyposażona w pełną sakiewkę i torbę, którą podobno zostawił jej w spadku ojciec. Bogobojną dziewczynę szybko przytłacza brutalność świata zewnętrznego. Niezaznajomiona z jego regułami szybko wpada w tarapaty, a jej jedynymi sprzymierzeńcami okażą się podstarzały pilot i małomówna istota w masce, zaś jedynym domem – okryty złą sławą okręt piracki z czasów kosmicznych wojen. Aby odkryć sekret swojego pochodzenia, a przy okazji poznać tajemnice dawnych batalii, Mony musi udać się w podróż po całej galaktyce.

Małżeństwo Tarquinów to już weterani przemysłu komiksowego. Didier zawodowo rysuje od 1990 r., a Lyse koloruje od 1999 r. Jako scenarzyści mieli niewielkie doświadczenie (Didier próbował sił przy dwóch seriach), ale współpraca z wieloma autorami zapewne pozwoliła im podpatrzeć tajniki tego fachu, bowiem w “Ścieżce Nowych Pionierów” wszystko działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Narracja jest bardzo płynna, wprowadzenie i przedstawienie bohaterów przebiega równie sprawnie, a chwytająca ich w swoje szpony przygoda ma do zaoferowania sporo atrakcji. Wszystko dzieje się bardzo szybko, akcja pędzi na złamanie karku, ale znajdzie się też kilka postojów, dzięki którym bliżej poznamy nowe interesujące światy, stojące za nimi tajemnice czy wyłaniającą się powoli z cienia szerzej zakrojoną intrygę. Największym minusem opowieści, który jednocześnie kryje w sobie najwięcej potencjału, jest Mony, główna bohaterka – naiwna i bezradna, od której niewiele jak na razie zależy. Mam nadzieję, że w kolejnych albumach przejdzie solidną wewnętrzną przemianę.

Koncepcja wymyślonego świata działa na wielu poziomach, może zachwycić rozmachem, architekturą i formalnymi rozwiązaniami. Sporo tu też mrugnięć okiem do fanów popkultury czy nieco bardziej jawnych zapożyczeń, jak np. główni bohaterowie, których można przyrównać do znanych postaci z “Gwiezdnych Wojen”. Największe wrażenie robią oczywiście rysunki: pełne detali, przemyślanych kadrów i fikuśnego projektowania; uzupełnione głębokimi kolorami nadającymi całości raz zimnego, a raz ciepłego charakteru. Zatem i graficznie jest tu kawał kapitalnej roboty.

“OKP Dolores” to bardzo przyjemna przygodówka przenosząca westernowe dekoracje i motywy w otchłań nieprzyjaznego kosmosu. Fani “Firefly” Jossa Whedona i sprawnych gatunkowych mieszanek powinni mieć tę serię na oku.

OKP Dolores #1: Ścieżka Nowych Pionierów. Scenariusz: Lyse Tarquin, Didier Tarquin. Rysunki: Didier Tarquin, Lyse Tarquin. Egmont 2020

Ocena: 7/10

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Hitman, tom 2 – bezkompromisowy pokaz politycznej niepoprawności [recenzja]

Jest kilka serii komiksowych, które są mniej lub bardziej niepoprawne politycznie, ale które mimo tego …

Leave a Reply