Gorący temat

Ostatni pisarz – efekt braku korniszona [recenzja]

Niedawna zapowiedź komiksu Jana Mazura i Roberta Sienickiego miała w sobie coś ekscytującego. Tytuł, zapowiadane odniesienia do klasyki sf, duch Lema, który miał się unosić nad “Ostatnim pisarzem”, to wszystko mocno działało na wyobraźnię przyszłych czytelników. A jakie są wrażenia już po lekturze?

Jeszcze przed lekturą jest zaskoczenie – komiks ma nieduży format i rzeczywiście przypomina książkowe wydania ze złotej ery science fiction, także ze względu na graficzne efekty okładki pozorujące jej sfatygowanie. W środku zaś mamy opowieść o odchodzącym świecie, który reprezentuje tytułowy ostatni pisarz. To starszy gościu w stylu Ernesta Hemingwaya, krnąbrny, raczej mało sympatyczny i potrafiący znienacka wybuchnąć. Z jednej strony celebrujący fakt, że jest w obecnych warunkach rodzajem pisarskiego dinozaura, z drugiej jest nim wyraźnie przytłoczony, a wyprawa w pobliże Saturna staje się doskonałym pretekstem do ucieczki od obserwującego go uważnie świata.

Cóż bowiem dzieje się na tej Ziemi przyszłości? Otóż spełnił się (zły?) sen wielu fantastów i to maszyny wyznaczają rytm życia Ziemian. Także w literaturze, za którą odpowiedzialne są algorytmy. Jedyne, czego sztuczna inteligencja nie potrafi, to naśladować twórczości ostatniego pisarza. I dlatego to on, jako pierwszy  człowiek zostaje wysłany na pierwszą wyprawę w pobliże Saturna, by dzięki temu doznaniu mógł stworzyć literackie arcydzieło. Czyżby?

Najciekawiej w komiksie Jana Mazura i Roberta Sienickiego wyglądają konwersacje ludzkiego bohatera ze sztuczną inteligencją statku kosmicznego. Oglądamy próby uzmysłowienia maszynie tego, co jest istotą człowieczeństwa i jak się okazuje, są to przede wszystkim sprawy błahe, ale zarazem niepodrabialne, jak zastosowanie odpowiedniej odzywki w odpowiedniej chwili. I właśnie na tego typu obserwacjach skupiają się w fabule obaj twórcy, koncentrując się przykładowo na efekcie braku korniszona w menu statku i uciekając od fabularnej doniosłości wydarzeń czekając z nią do finału, w którym Saturn musi objawić się bohaterowi i czytelnikowi w jego całym majestacie. 

Być może część czytelników, którzy spodziewali się po tym tytule bardziej wyrazistego science fiction poczuje się rozczarowana. Ostatni pisarz to bowiem ani Pirx, ani Ijon Tichy i nie przeżyje przygód podobnych do tych bohaterów. To twórca, który poleciał w kosmos teoretycznie po to, by napisać tam arcydzieło i jakoś to zadanie samo z siebie zeszło na drugi plan, dając nam portret samotnego, zgryźliwego i w pewnym sensie bezradnego wobec wielu okoliczności człowieka, który na tę wyprawę wybrał się w nieco innym, samolubnym celu i być może dzięki temu staje się nam bardziej bliższy i bardziej ludzki. W efekcie dobrze do tej historii pasuje określenie z okładki, że jest słodko-gorzka i dobrze pasują do niej cartoonowe i jednostajne w barwach rysunki Sienickiego.

Jest tak, jakby autorzy z pełną premedytacją nie chcieli stworzyć wyjątkowej historii, tylko zdiagnozować naszą zwyczajność, która w takich okolicznościach fabularnych staje się nagle wyjątkowa. Tego zresztą można było spodziewać się po scenariuszu Jana Mazura, specjalisty od fabularnego minimalizmu, który nawet z apokalipsy potrafi stworzyć coś bardzo zwyczajnego. I przyznam, że sam spodziewałem się po “Ostatnim pisarzu” jednak czegoś innego, bardziej rozbudowanej fabularnie wizji, więcej science w fiction, po prostu tego upragnionego przez bohatera korniszona. I w zasadzie sam nie wiem czemu, zważywszy na dorobek obu autorów. I pomimo braku efektu wow, czuję, że autorzy powiedzieli nam znacznie więcej, niż widać to na pierwszy rzut oka. Trzeba się tylko do tej głębszej treści dogrzebać bez pomocy algorytmów, które już teraz coraz częściej podają nam wszystko na tacy. I może właśnie to głównie miała nam zapewnić lektura “Ostatniego pisarza”.

Ostatni pisarz

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Jan Mazur. Rysunki: Robert Sienicki. Kultura Gniewu 2021.

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Lycyfer. Wydanie zbiorcze, tom 2 – epicki rozmach na miarę bohatera [recenzja]

„Lucyfer” to monumentalne dzieło, stanowiące najwybitniejszy przykład twórczości autora scenariusza – Mike’a Careya, nie tylko …

Leave a Reply