Piekielna głębina – granice moralności [recenzja]

Z literaturą young adult jest tak, że istotną tematykę autor musi przekuć w treść nie tylko łatwo przyswajalną, ale i nie odrzucającą młodych dorosłych przesadnym infantylizmem. Te dwa stojące do siebie w opozycji aspekty, Brytyjskiej debiutantce w pisarskim fachu udaje się połączyć całkiem zgrabnie. Choć nie bez pewnych potknięć.

W „Piekielnej głębiny” punktem wyjścia dla fabuły są dwie przeplatające się perspektywy. W pierwszej śledzimy losy dwóch sióstr osieroconych przez zmarłą na nowotwór matkę. Dziewczyny stają się sobie bliskie jak nigdy dotąd, ale tematu związanego ze śmiercią mamy unikają jak ognia, bojąc się otwarcia wciąż krwawiącej rany. Gdy więc opieki nad nimi podejmuje się dawno nie widziana ciotka Iona, a bohaterki czeka podróż do dalekiej Australii, zgadzają się bez wahania. Wkrótce jednak okaże się, że znana na świecie badaczka naukowa ma w zaopiekowaniu się Aster i Poppy własny cel. Wyprawa do położonej na skraju cywilizacji ekowioski będzie więc zaledwie początkiem zupełnie niespodziewanej przygody, w trakcie której będą musiały walczyć nie tylko o przetrwanie, ale i nauczyć się jak pogodzić się z przeszłością. Równolegle poznany przez nie nastoletni Sam desperacko usiłuje znaleźć lekarstwo dla umierającego na raka dziadka. Jak się wkrótce okaże obie te historie mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż początkowo mogłoby się bohaterom wydawać.

Już na pierwszy rzut oka widać w „Piekielnej głębinie”, że tematem przewodnim całości będzie choroba nowotworowa i całe spektrum związanych z nią życiowych zakrętów, łącznie z zawieszonym cały czas w powietrzy pytaniem o to, jak daleko można posunąć się w imię przełomowego odkrycia.. Temat to wyjątkowo bolesny, trudny do odpowiednio subtelnego zobrazowania, a zarazem niewątpliwie zasługujący na naświetlenie w literaturze młodzieżowej, w możliwie terapeutyczny dla czytelnika sposób. Na szczęście Lindsay Galvin doskonale zdaje sobie sprawę w jak delikatnej materii się porusza i oparła się pokusie napisania wyciskacza łez, nie decydując się na przesadną ilość ckliwych scen. Próba podjęcia przez bohaterów walki z czymś znajdującym się poza ich kontrolą to niewątpliwie godny pochwały przekaz, uzupełniony o niezbędną dawkę psychologii i wewnętrznych monologów, jeszcze przydających im autentyczności.

Szkoda jednak, że wraz z wewnętrzną tarczą, w pakiecie przychodzi ta fabularna. Wiodące postaci powieści znamy już od pierwszych stron i w ciągu kilkunastu następnych, nabieramy graniczącego z pewnością przekonania, kto wyjdzie z całego zamieszania bez większego uszczerbku na zdrowiu. Jest więc dość zerojedynkowo i choćby z tego też względu ciężko w „Piekielnej głębinie” o większe niespodzianki (choć uczciwie należy przyznać, że jeden z końcowych twistów potrafi skutecznie odwrócić perspektywę). Tego typu rozwiązania to jednak dość typowy objaw gatunku i ciężko było spodziewać się by w książce celującej w dolną wiekowo połówkę nastolatków, kolejne zwroty akcji zawiązywały nam umysł w supeł.

Zwłaszcza, ze pomimo jednostajnej fabuły, całość czyta się (nomen omen) piekielnie szybko. Wszystko to jest zasługa nienagannego stylu Brytyjki. Ten pozostaje przejrzysty i czytelny przez całą długość powieści, a przy okazji wydatnie pomaga w utrzymywaniu odpowiedniego tempa lektury. Kiedy trzeba odmalować odbiorcy jakiś krajobraz, Lindsay Galvin potrafi skupić się na najdrobniejszym szczególe, ale równie chętnie podejmuje się nakreślenia pędzącej niczym TGV akcji. Dla każdego coś miłego zatem, a dzięki wplecionym w wypowiedzi bohaterów walorom edukacyjnym, młodsi odbiorcy będą mogli w nienachalny sposób zaczerpnąć nieco wiedzy w temacie odległych regionów świata.

Nie mam wątpliwości co do tego, że „Piekielna głębina” będzie stanowiła przyjemną i ze względu na miejsce akcji, cokolwiek egzotyczną rozrywkę dla naszych młodych latorośli. Kwestią sporną pozostaje to, czy równie dobrze będą się przy niej bawili czytelnicy starsi wiekiem i doświadczeniem – wydaje się jednak, że jeśli szukamy niezobowiązującej rozrywki z zasygnalizowanym, ważnym problemem w tle, powinniśmy przejść przez książkę Galvin z uśmiechem.

Piekielna głębina

Nasza ocena: - 60%

60%

Autorka: Lindsay Galvin. Wydawnictwo YA!, 2020

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski
Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Władcy strachu. Przemoc w sierocińcach i przełamywanie zmowy milczenia – cisza, która boli [recenzja]

Zmowa milczenia to ten rodzaj ciszy, który boli najbardziej. Szczególnie jeśli dotyka niewinnych dzieci. Ewa …

Leave a Reply