„Diabelstwò” od Macieja Lewandowskiego to kolejna już młodzieżowa powieść grozy od tego autora, która charakteryzuje się nie tylko bardzo popularną obecnie formą dopracowania edytorskiego (z nieodzownymi barwionymi brzegami), ale i kolejną odsłoną przygód znanych już nam z „Grzechòt” bohaterów: Kuby, Mai i Sławka.
Tym razem znów bierze Lewandowski na warsztat pewien dość charakterystyczny (może nawet bardziej, niż w poprzedniej powieści) rekwizyt grozy: ponury dom na wzgórzu, oczywiście od lat opuszczony i oczywiście owiany złą sławą. Nie jest to może motyw bardzo polski, w ujęciu kulturowym, ale proza Lewandowskiego zdaje się trochę stać w rozkroku pomiędzy regionalizmem w sztafażu (o czym za chwilę) a klasycznym sznytem amerykańskiej grozy spod znaku Stephena Kinga. Już gromada dzieciaków wpadających w nadnaturalne kłopoty przywodzi musowo na myśl kingowskie „To”, a wykorzystanie jako powieściowego siedliska zła starego, zrujnowanego domostwa, w którym niegdyś odbywać się miały okultystyczne praktyki, jest wyraźnie anglosaskim pomysłem, z którego groza światowa czerpie nie od wczoraj. Co ciekawe, udało się wykorzystać Lewandowskiemu ten wątek w sposób nieco nowatorski, bo zmiksowany w sposób całkiem interesujący z naszym, swojskim, baśniowym motywem wiedźmowego domku na kurzej łapce. A to osadza już solidnie fabularny sztafaż we wspomnianym regionalizmie i lokalnej, niekoniecznie chwalebnej historii. A ten regionalizm właśnie to zgoła ważny element fabuły, na którym budowana jest znaczna część narracji. Kaszuby są tutaj silnie zarysowane, kaszubska historia, tożsamość, zespół wierzeń lokalnych, przesądów i mitów odgrywa tu znaczącą rolę, sugerującą dość kłopotliwą, ale uczciwie — choć wciąż surowo — podaną wykładnię. Autor pisze o Kaszubach bez wybielania, zwraca uwagę na kwestie drażliwe i przywołujące wstydliwe moment w historii zarówno powieściowej miejscowości, jak i regionu, ale też z powodzeniem opowiada o kaszubskiej tożsamości. I to bardzo znaczący element całej kreacji, niby wpleciony w tło, ale przypominający co rusz o sobie.
Oczywiście jest tu groza, jest tajemnica, jest zło ukryte w przeszłości, ale zło niekoniecznie jednoznaczne, oczywiste. Są lokalne potwory, ale i one karmią się grzechami lokalnych społeczności, a mrok zawsze rośnie w siłę tam, gdzie ma do wzrostu pożywkę. Czyli wracamy do jakże klasycznego dla wielu opowieści grozy konsensusu – prawdziwe zło kryje się w ludziach, w ich niegodziwości, a nadnaturalne z niego właśnie czerpie, by rosnąć w siłę.
Dla czytelnika dojrzałego, obytego w tematyce horroru, zaznajomionego z kulturowym dorobkiem konwencji grozy powieść Lewandowskiego może nie być w wystarczającym stopniu zaskakująca, czy nowatorska, bo sedno historii jest już w dużej mierze znajome i oswojone przez popkulturę. Jednak dla nastoletniego odbiorcy – a w takiego właśnie autor celuje – „Diabelstwò” okazuje się wspaniałą przygodą. Straszną, ale w ten wyjątkowy sposób, w jaki każdy z nas, będąc nastolatkiem, szukał oswojenia przed realnymi lękami w urojonych, popkulturowych strachach.
Odautorskie słowo zresztą naprowadza nas na ten trop, a ja odnoszę wrażenie, że usiłuje Lewandowski (może i nieco na wyrost, ale do odważnych świat należy) budować nowy popkulturowy kanon, dla nowego, młodszego pokolenia. Miłośnicy „Stranger Things” odnajdą w powieści Lewandowskiego regionalną wersję opowieści o tym, że na przyjaźni można budować linię obrony, jakiej nie przełamie nawet największe zło. Wpisuje się zresztą „Diabelstwò” — w skromniejszym, niż wspomniane „Stranger Things” wydaniu — w trend młodzieżowej grozy, jaką serwuje również (w podobnie udanym stopniu) Robert Ziębiński w serii „Czarny staw”.
„Diabelstwò” okazuje się powieścią jeszcze lepszą, niż jej poprzedniczka. Przede wszystkim poprzez ciekawe ogranie klasycznego motywu nawiedzonego domu, z mocnym osadzeniem w kaszubskim – ale przez wątek chaty na kurzej nóżce i zestaw rodzimych stworów i biesów, szerzej, w słowiańskim regionalizmie, co wzmacnia jej wyjątkowość. Dla młodego czytelnika zainteresowanego grozą to historia zdecydowanie warta uwagi.
Sprawdź, gdzie kupić:
Diabelstwò
Nasza ocena: - 85%
85%
Maciej Lewandowski. Wydawnictwo Mięta 2025
Badloopus W pętli popkultury