Gorący temat

20 najlepszych momentów „Gry o Tron”

Jeden z najpopularniejszych telewizyjnych show w historii niedawno obchodził „żelazną”, dziesiątą rocznicę powstania. I o ile możemy zgodzić się, że poprowadzenie wielu wątków w finałowych sezonach pozostawiało sporo do życzenia, a samo zakończenie stało się symbolem zawiedzionych oczekiwań, „Gra o Tron” na przestrzeni lat dostarczyła nam momentów prawdziwie niezapomnianych. W poniższym zestawieniu wybraliśmy dwadzieścia takich, które zrobiły na nas największe wrażenie – uszeregowanych według chronologii.

1. Viserys otrzymuje swoją złotą koronę (sezon 1, odcinek 6 – „Złota korona”)

Jeden z pierwszych diablo satysfakcjonujących momentów serialu Davida Benioffa i D.B. Weissa. O tym, że Viserys miał tyle wspólnego ze swoimi przodkami co domowy kot z panterą wiedzieliśmy wszyscy poza nim samym. Kiedy więc przyszło mu zmierzyć się z próbą ognia, wcześniejsze przeświadczenie o własnej wyższości tego bohatera sprawiało, że tym szerzej uśmiechaliśmy się na widok efektu końcowego.

2. Śmierć Neda Starka (sezon 1, odcinek 9 – „Baelor”)

Scena która wymierzała nam policzek i poprawiała podbródkowym. Honor, sprawiedliwość i oddanie przyjaciołom – w każdym innym serialu byłyby to trzy rzeczy zapewniające niesławny „plot armor”. Ale nie tutaj. I dokładnie od tego momentu wiedzieliśmy już, że żaden z bohaterów „Gry o Tron” nie jest bezpieczny.

3. Król na północy (sezon 1, odcinek 10 – „Ogień i krew”)

W chwilę po tym gdy po szokującej śmierci Neda Starka zgasła wszelka nadzieja, niespodziewanie objawił nam się zupełnie nowy, równie intrygujący bohater. Robb Stark miał charyzmę i niewątpliwą smykałkę w dowodzeniu armią – a to jak szybko zaakceptowaliśmy go jako prawowitego władcę Winterfell świadczy jedynie o tym jak świetnie „Gra o Tron” potrafiła bawić się naszymi nastrojami w pierwszych sezonach. Umarł namiestnik, niech żyje król.

4. Smoki powracają! (sezon 1, odcinek 10 – „Ogień i krew”)

Alternatywą dla bohaterskich Starków po stronie dobra mogła stać się Daenerys – której stopniowy rozwój z przerażonej dziewczynki w nabywającą pewność siebie władczynię obserwowaliśmy z zachwytem w pierwszym sezonie. No i te smocze jaja. No i te wspominki o smokach które niegdyś rządziły światem. To musiało skończyć się dokładnie w taki sposób, nieprawdaż?

5. Bitwa o Czarny Nurt (sezon 2, odcinek 9 – „Czarny Nurt”)

Jeden z momentów zwrotnych „Gry o Tron” i batalia epicka z co najmniej kilku względów. Przede wszystkim postawieni przed realnym zagrożeniem Lannisterowie muszą wykorzystać niszczycielską siłę dzikiego ognia, po drugiej stronie barykady wywołując prawdziwą katastrofę. Ale wisienką na torcie pozostaje jednak przedbitewna przemowa i wspięcie się na wyżyny bohaterstwa Tyriona, który tym samym udowodnił wszystkim niedowiarkom, że będzie miał w serialu do powiedzenia jeszcze bardzo wiele.

6. Dracarys (sezon 3, odcinek 4 – „A teraz jego warta dobiegła końca”)

Scena z Daenerys mówiącą po valyriańsku, wreszcie zdobywającą swoją armię i tym samym kończącą niewolnicze rządy w Astaporze nie tylko stawiała tę bohaterkę wyjątkowo wysoko w rozgrywce o Żelazny tron, ale i pieczętowała jej przemianę w prawdziwą władczynię. A jakby tego było mało, po raz pierwszy smoki objawiły swoją siłę w pełnej krasie. Bo jak wszyscy wiemy, smoki nigdy nie będą niewolnikami.

7. Czerwone Wesele (sezon 3, odcinek 9 – „Deszcze Castamere”)

Jeśli o tym, że nikt nie może w Westeros być pewnym swego losu zdążyliśmy w ciągu półtora sezonu zapomnieć, dziewiąty odcinek trzeciej serii dobitnie nam o tym przypominał i zarazem spychał do czeluści otchłani. Starkowie byli chodzącymi personifikacjami średniowiecznego etosu rycerzy. Starkowie bili się nie o władzę i rządzę zysku, a o sprawiedliwość. Starkowie mieli zetrzeć swoich przeciwników na proch. A tymczasem jeden nierozsądny impuls młodego człowieka – trudno nie zgodzić się jednak, że doskonale w ciągu drugiego i trzeciego sezonu nakreślony i zaplanowany – spowodował, że nadzieja po raz kolejny okazała się matką głupich. W momencie gdy ród Starków był bezlitośnie wyrzynany, my znajdowaliśmy się nad krawędzią – zastanawiając się czym jeszcze „Gra o Tron” może nas w przyszłości zaszokować.

8. Śmierć Joffreya (sezon 4, odcinek 2 – „Lew i Róża”)

I jak się okazało, wcale nie musieliśmy długo czekać. Jeśli bawić się w ranking najbardziej odpychających postaci „Gry o Tron”, młodociany król z pewnością znalazłby się na jednej z topowych pozycji. Okrucieństwo wobec Sansy, kompletny brak zasad moralnych i zwykła ludzka złośliwość połączone z przesadną władzą powodowały, że właściwie każda scena z jego udziałem prowadziła do bezsilnego zaciskania pięści. I kiedy wydawać by się mogło, że gorzej już być nie może, sprawę rozwiązał pasztet. Po chwili niewątpliwej satysfakcji jednak, następowała osobliwa pustka, którą wypełnił dopiero Ramsay Bolton. To tylko świadectwo tego, jak znakomitą robotę wykonał w tej roli Jack Gleeson.

9. Proces i monolog Tyriona Lannistera (sezon 4, odcinek 6 – „Prawa ludzi i bogów”)

Ileż to razy pragnęliśmy wykrzyczeć paskudnej (może za wyjątkiem Jaimiego) rodzince Lannisterów prosto w twarze wszystkie te niesprawiedliwości których dopuściła się względem Tyriona. Mały ciałem ale wielki charakterem bohater zdawał się jednak trwać niewzruszony, znajdując riposty na wszelkie obelgi. Przynajmniej aż do momentu w którym czara goryczy przelała się za sprawą niesłusznego oskarżenia o morderstwo – końcowy monolog Tyriona w stosunku do mieszkańców Królewskiej Przystani i przede wszystkim własnego ojca, to coś co wszystkim nam cisnęło się na usta i jednocześnie wywoływało przysłowiowe „ciary”. Majstersztyk.

10. Czerwona Żmija kontra Góra (sezon 4, odcinek 8 – „Góra i Żmija”)

Jak mało który serial, „Gra o Tron” potrafiła rozbudzać nasze nadzieje, by w chwilę później bezlitośnie je gasić. Oberyn Martell był dokładnie tym promykiem słońca którego potrzebowaliśmy po ponurym finale trzeciego sezonu. Człowiek z jasno nakreślonym celem, a w dodatku postępowym myśleniem i ideałami za które warto było walczyć – i umierać. Kiedy stawał naprzeciwko Gregora Clegane’a wszystkie racje były po jego stronie. Już samo to mogło powodować obawę o jego życie, a co dopiero dzika siła i barbarzyństwo jego przeciwnika. A jednak jak się początkowo wydawało, „Czerwona Żmija” spełniła wszelkie pokładane w niej nadzieje. Jeden jedyny raz dobro zatriumfowało, a szansa na wymierzenie sprawiedliwości – nie tylko dla samego Oberyna ale i Tyriona – nie była jedynie mrzonką. I właśnie dlatego, niezwykle brutalny finał pojedynku stał się jednym z najbardziej szokujących momentów serialu.

11. Śmierć Tywina Lannistera (sezon 4, odcinek 10 – „Dzieci”)

Ostateczne rozwiązanie kwestii rodzinnych sporów Lannisterów znalazło swój finał w wielce kłopotliwej dla głowy rodu sytuacji – ale w niczym nie zwiększyło to jej szans na przeżycie, zwłaszcza jeśli po drugiej stronie kuszy stał pałający rządzą zemsty Tyrion. I akurat na taką śmierć, Tywin Lannister zasłużył sobie jak mało która z postaci „Gry o tron”.

12. Nocny król pokazuje siłę swojej armii (sezon 5, odcinek 8 – „Hardhome”)

Biali wędrowcy stanowili zawsze w „Grze o Tron” ten rodzaj zagrożenia, o którym więcej się mówiło, niż które rzeczywiście odgrywało kluczową rolę w historii. A przynajmniej do tego epizodu – nieskończone zastępy żywych trupów oblegających Hardhome zapowiadały, że ludzkie spory w walce o władzę, rzeczywiście mogą okazać kompletnie nieistotne w obliczu rozmiarów nadciągającego zła.

13. Ofiarowanie Shireen (sezon 5, odcinek 9 – „Taniec smoków”)

Nawet w „Grze o tron” istniały momenty które łatwo było odczytać jako podpisanie na siebie wyroku śmierci. I o ile Stannis Baratheon dowody osuwania się w odmęty szaleństwa w miarę kolejnych sezonów objawiał nam coraz częściej, tak żaden z nich nie był przesiąknięty taką krótkowzrocznością i fanatyzmem jak wydanie na śmierć ukochanej córki. No cóż, nawet w Westeros cel nie zawsze uświęcał środki.

14. Hold the door = Hodor (sezon 6, odcinek 5 – “Drzwi”)

O ile w pierwszych sezonach serialu fajtłapowaty służący Starków służył za komediowy bufor dla dramatycznych wydarzeń, ostatecznie stał się bohaterem jednej z najbardziej rozdzierających serce scen w całym serialu w ogóle. Kosmiczny żart, dowód na to że to maluczcy cierpieli najbardziej, czy cena lojalności i poświęcenia – zwał jak zwał, ale na dźwięk słowa „Hodor” od tego momentu uśmiech zamierał na ustach.

15. Rycerze Vale przybywają na ratunek (sezon 6, odcinek 9 – „Bitwa bękartów”)

Nie sposób odmówić „Bitwie Bękartów” tego, że już sama jej realizacja windowała ją do czołówki najlepszych scen w całym serialu. Tym jednak co nadawało jej szczególną wagę, była stawka o jaką toczyła się całość i osobiste motywacje postaci. Wszyscy chcieliśmy by Ramsay Bolton odpowiedział za swoje bestialstwo – ale nie mogło się to odbyć w sposób emocjonalnie bardziej dobitny, niż przesadzająca o losach bitwy Sansa Stark, w towarzystwie Lorda Baelisha i fantastycznej szarży konnicy niepokonanego Vale.

16. Zniszczenie Septu Baelora (sezon 6, odcinek 10 – „Wichry zimy”)

Jak wiemy, zemsta to danie które najlepiej smakuje na zimno. Jeśli którakolwiek z postaci „Gry o tron” mogła w pełni zasłużyć sobie na podobny wątek, niewątpliwie była nią Cersei Lannister, która nawet w momencie gdy sięgała dna, potrafiła wyciągnąć asa z rękawa. Dezorientacja pośród szeregów Wielkiego Wróbla, czyste przerażenie wymalowane na twarzy Margaery, samobójstwo Tommena i nade wszystko wyzbyta resztek człowieczeństwa, triumfująca królowa – to ponadprzeciętny dowód na to, że w walce o władzę, skrupuły nie mają racji bytu.

17. Arya i Walder Frey (sezon 6, odcinek 10 – „Wichry zimy”)

Trzeba uczciwie przyznać, że odpychającemu władcy Bliźniaków „zebrało się” powyżej uszu zdradą Starków przy okazji Czerwonego Wesela. Zasłużony los spotkał go w jeden z najbardziej satysfakcjonujących sposobów – i aż szkoda, że wątek umiejętności Aryi został w kolejnych odcinkach potraktowany tak bardzo po macoszemu.

18. Ser Jorah zostaje wyleczony (sezon 7, odcinek 2 – „Zrodzona w burzy”)

Z wielu decyzji króla friendzone’u mogliśmy się w trakcie kolejnych epizodów podśmiechiwać, podobnie zresztą jak i z bezgranicznego oddania osobie niepodzielającej jego uczuć. Mimo wszystko jednak, trzeba uczciwie przyznać, że fabuła nie oszczędzała ser Joraha Mormonta ani trochę – nie dość, że z jednej strony musiał mierzyć się z odrzuceniem przez ukochaną, to jeszcze stał się nosicielem nieuleczalnej Szarej Łuszczycy. Niezwykle dosadna, ale w swej brutalności tak samo symboliczna scena w której Sam podejmuje się wyleczenia rycerza, była wielce oczekiwanym zwrotem dla tej postaci.

19. Wielki Mur zostaje zniszczony (sezon 7, odcinek 7 – „Smok i Wilk”)

Na ten moment czekaliśmy od samego początku serialu – a kiedy wreszcie do niego doszło, wiedzieliśmy aż za dobrze, że pewna epoka w „Grze o Tron” dobiega końca. Od teraz naszych bohaterów miała czekać już tylko heroiczna walka o przetrwanie.

20. Sandor i Gregor Clegane (sezon 8, odcinek 6 – “Żelazny tron”)

Jeśli co do tego, że ósmy sezon można spisać właściwie na straty nie sposób się nie zgodzić, przynajmniej jeden z długo oczekujących na rozwiązanie wątków doczekał się należytego zamknięcia. Spotkanie dwóch pałających do siebie nienawiścią braci musiało zakończyć w jeden sposób, dopełniając przemianę jaka dokonała się w Ogarze – i w tym aspekcie, finał nie zawiódł fanów.

Foto © HBO

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Wakacje ze zbrodnią – najlepsze kryminały na lato

  Lato to pora wypoczynku, a przecież najlepiej wypoczywa się przy dobrej lekturze. Dla tych, …

Leave a Reply