Gorący temat

8 miliardów dżinów – z wielką mocą równa się (zbyt) wielka odpowiedzialność [recenzja przedpremierowa]

Każdy miłośnik komiksowego medium wie, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. Ale co w sytuacji, kiedy nagle każdy człowiek na Ziemi otrzymuje wielką moc? Bez czasu na przyswojenie wspomnianej prawdy? I z opcją spełnienia tylko jednego, konkretnego życzenia? Pytaniem, jakie się nasuwa, nie jest: co może pójść nie tak? Wiadomo, że wszystko.

Na takim koncepcie fabularnym posadowił swój komiks scenarzysta Charles Soule. Pisząc „8 miliardów dżinów”, przyjął szalone założenie, że każdy człowiek na świecie otrzymuje swojego osobistego dżina, z prawem do spełnienia jednego, personalnego życzenia. Jak opłakane konsekwencje mogą towarzyszyć takiemu pomysłowi, ukazuje dosadnie już początek wspomnianego komiksu. Ale co dalej? Czy świat zdolny jest wytrzymać skumulowane osiem miliardów życzeń zwykłych ludzi?
Ten komiks był dla mnie wielką zagadką. Pomysł wyjściowy, o ile nieprawdopodobny, okazał się na tyle kuszącym konspektem fabuły, by mnie zaciekawić, choć nadal gubiłem się w dywagacjach, w którą stronę konceptualnie może podążyć ta fabuła. I pojawiła się też oczywista myśl – jakie życzenie ja bym wypowiedział? Co ciekawe, im dalej zagłębiałem się w lekturę, tym większe miałem wątpliwości, czy potrafię wymyślić życzenie idealne? I czy jestem gotów zmierzyć się z jego konsekwencjami?
O tym w dużej mierze jest ten komiks. O mierzeniu się z konsekwencjami naszych wyborów, o charakterze podejmowania przez nas decyzji, o naiwnym przeświadczeniu, że potrafimy przewidzieć konsekwencje. A co ważniejsze – udźwignąć ich ciężar. Im dłużej rozmyślam nad fabułą „8 miliardów dżinów”, tym bardziej przeraża mnie pomysł, że każdy na Ziemi otrzymałby moc sprawczą choćby dla pojedynczego pragnienia. Ludzie są nazbyt nieprzewidywalni, nazbyt samolubni, egocentryczni i zapatrzeni w siebie. Nawet ci, którzy kierowaliby się szeroko rozumianym altruizmem i pragnieniem ogólnego dobra, filtrowaliby swoją życzeniowość przez osobisty punkt widzenia, poprzez własną, uzurpatorską wizję jedynego słusznego dobra i przeświadczenie, że sami najlepiej rozumieją, jaki świat byłby idealny. I z grubsza to właśnie o tym opowiada album napisany przez Soule’a. O odpowiedzialności, na jaką nie jesteśmy gotowi, ale jaką często, buńczucznie sobie uzurpujemy, jakiej bezustannie pragniemy. A najrozsądniej zachowują się ci, którzy wstrzymują się od wypowiedzenia życzenia. Choć i to nie chroni ich w pełni od konsekwencji.

„8 miliardów dżinów” to bardzo ciekawy zamysł fabularny, który rozważa w bardzo szerokim zakresie koncept ludzkiej wolnej woli oraz decyzyjności połączonej z założeniem wręcz nieograniczonych możliwości. Bez odgórnych regulacji, bez swoistego „wentyla bezpieczeństwa”, taka siła sprawcza musi prowadzić do katastrofy. Czy jednak, mimo wszystko, uda się komuś uratować z zaistniałego chaosu? Przetrwać? A może jednak ludzie, przynajmniej w ujęciu jednostkowym, potrafią – jeśli dać im możliwości – zbudować lepszy świat?
Zastanawiam się nad ogólną oceną niniejszego komiksu i waham się, w jakim stopniu to trochę przerysowane, na wyrost surowe ocenianie społeczeństwa, jako takiego. Bo wiary w ludzkość, w jej moralną kondycję, tak w ujęciu globalnym, jak i jednostkowym raczej próżno tutaj szukać. Owszem, znajdziemy w komiksie postaci, jakie śmiało uznamy za pozytywne, z którymi w mniejszym czy większym stopniu będziemy sympatyzować, czy też może wręcz uznamy ich wybory, życzenia za słuszne i trafne. Jednak patrząc szerzej, najrozsądniejszy zdaje się sam barman, z lokalu, w którym wszystko się zaczyna (a zarazem kończy). On sam, będąc co najmniej tajemniczą, dwuznaczną postacią, okazuje się najbardziej ludzki w prostocie swojego pragnienia. Co okaże się o tyle paradoksem, że sam barman jest w najmniejszym stopniu ludzki…
Finał zaskoczy? Cały ten komiks jest zaskakujący, bo trudno tutaj tak naprawdę cokolwiek przewidywać w fabularnej osi, skoro sam twórca pozwolił sobie na tak rozległe możliwości kreacyjne, że każdy zaserwowany pomysł przynajmniej ociera się – w ramach przyjętego założenia – o prawdopodobieństwo. Udało się więc Soule’owi rozpisać fabułę zaskakującą nie tylko w wyjściowym pomyśle, ale na całej długości tego prawie trzystustronicowego komiksu. A do tego zawrzeć w nim kilka, może i cierpkich, surowych, ale zwykle trafnych obserwacji na temat nas samych, tego, jacy jesteśmy. Ale też – jak chcemy siebie widzieć.

Graficznie też jest ciekawie. Za rysunki odpowiada Ryan Browne, rysownik w Polsce jeszcze nieznany („8 miliardów dżinów” to jego pierwsza publikacja na polskim rynku), ale którego mocno kreskówkowy styl cechuje nie tylko dbałość o szczegóły, ale też akcentowanie bardzo mocno maksymalnej dynamiki kadrów. Jego plansze mało kiedy są statyczne. Wręcz przeciwnie – aż kipią od akcji, od ruchu, w których wyrażaniu pomaga z pewnością zróżnicowana perspektywa. Słowem, w „8 miliardach dżinów” jest nie tylko co poczytać, ale i na co popatrzeć – a to ma przecież dla komiksu fundamentalne znaczenie.

„8 miliardów dżinów” to swoista ciekawostka. Z jednej strony komiks opiera się na dość absurdalnym pomyśle, który zdaje się trudny do udźwignięcia. Z drugiej, to interesująca przygodówka, oparta na zgrabnych rozważaniach nt. kondycji moralnej współczesnego społeczeństwa oraz na naszej, ludzkiej odpowiedzialności za decyzje, które podejmujemy, a z których konsekwencji zwykle nie zdajemy sobie sprawy. Często nawet nie rozważamy ich w szerszym zakresie. Czy to komiks pouczający? Z całą pewnością. Ale pouczający subtelnie, bez nachalnego moralizatorstwa, bardziej w ramach eksperymentu myślowego, opartego na zapytaniu: co by było, gdyby… Implikacje wyjściowego pomysłu są szerokie i jeśli z nie każdą linią rozwojową do końca się zgodzę, to już sama próba osobistej odpowiedzi na zadane w komiksie pytania dostarcza swoistej wartości dodanej lekturze tego tytułu. Rzecz z pewnością warta uwagi.

8 miliardów dżinów

Nasza ocena: - 85%

85%

Scenariusz: Charles Soule. Rysunki: Ryan Browne. Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Lost In Time 2024

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Lucyfer, t.4: diabeł w głębi serca – współczucie dla diabła [recenzja]

Czwarty i ostatni  tom „Lucyfera” w ramach “Sandman Uniwersum” potwierdza wysoką jakość serii o Gwieździe …

Leave a Reply