Gorący temat

Dwie maski. Wydanie zbiorcze – kolejna imponująca opowieść osadzona w czasach historycznych [recenzja]

Jean Dufaux to scenarzysta komiksowy, specjalizujący się w historiach sensacyjnych, jak i historycznych sagach, balansujących często na pograniczu fantastyki. A ostatnio na polskim rynku jesteśmy rozpieszczani pokazem jego talentu właśnie w tym drugim gatunku.

Scream Comics wydaje choćby świetną serię „Giacomo C.” do jego scenariuszy, a Lost In Time wpierw zaprezentowało imponującą historię w serii „Łupieżcy Imperiów”, by, idąc za ciosem, zaserwować kolejny tytuł osadzony w historycznej Francji, zatytułowany „Dwie maski”.
Akcja komiksu rozgrywa się w czasach napoleońskich a postaci historyczne – od Pierwszego konsula, a w następstwie Cesarza Francuzów począwszy – bogato zapełniają karty niniejszej opowieści. I uwidacznia się w tym obrębie niezwykły talent Dufaux do mieszania historycznej prawdy i faktografii, ze zgrabnie wymyśloną literacką fikcją, wzbogacaną zresztą o delikatnie zaznaczone wątki fantastyczne. Taką sytuację mieliśmy pokazowo zaimplementowaną w „Łupieżcach imperiów”, tak jest i tutaj, choć może ciut skromniej, w „Dwóch maskach”, które łączą postać Napoleona z tajemniczym sobowtórem, ulokowanych na przeciwwadze wielkiego wodza Francuzów, w miejskich zaułkach przestępczego świata. Korelacja dwóch jakże odmiennych, ale dziwnie zależnych od siebie postaci splata się w nietuzinkowej rozgrywce, w której losy historycznej Francji mieszają się z perypetiami zwykłych ludzi ze społecznych nizin. Nie brak tutaj intryg kryminalnych, nie brak spisków i krwawych porachunków. Jest żądza władzy, bogactw i zaszczytów, ale też swoista pochwała wolności wynikłej z wyrwania się spod protekcji wielkich panów. Przypadkowe jednostki, wbrew swojej woli i zamierzeniom uwikłane zostają w wielką historię, w rozgrywki u szczytów władzy. I doprawdy wiele sprytu oraz szczęścia potrzebne będzie, by wyjść z zaistniałych opresji cało. Zwłaszcza że – zważywszy na jakże niespokojny okres, w jakim toczy się akcja – trup ściele się gęsto, a wzajemni antagoniści nie przebierają w środkach, byle osiągnąć cel.
Buduje Dufaux swoją opowieść starannie, mocno osadzając ją na historycznych zrębach i choć wydawać by się mogło, że losy Napoleona są już do cna prześwietlone, rozpisane i zwyczajnie zużyte przez popkulturę, i niewiele można w tym zakresie wymyślić nowego, scenarzyście jednak się udaje odświeżyć postać, nadać jej jeszcze większej głębi, okrasić wątkiem fantastycznym, nadprzyrodzonym, w pewnym stopniu mistycznym.
I choć zdaje mi się ów motyw nieco zbyt skromnie wyeksploatowany, nieco niedopowiedziany (choćby w porównaniu do „Łupieżców imperiów”), stanowi on klamrę spinającą opowieść dwóch zagadkowych masek, jakie Bonaparte i jego sobowtór otrzymali w dzieciństwie od tajemniczej kobiety orientalnego pochodzenia. Masek, zdających się determinować zarówno ich rolę społeczną, jak i dalsze losy, już w życiu dorosłym.
Trzeba przyznać, że ma Dufaux rozmach w kreacji, nie obawia się czerpać garściami z historii, ale i naginać historyczną prawdę, uzupełniać ją, formować, niczym plastyczne tworzywo, aby móc opowiedzieć swoją własną, wyrwaną z okowów sztampy, oryginalną opowieść.
To komiks, który mocno wpisuje się w estetykę wspomnianych wcześniej tytułów – czy to monumentalnej historii z „Łupieżców imperiów”, czy epizodycznej, ale wciąż wprawnie snutej opowieści z cyklu „Giacomo C.”. Widać, że lubuje się Dufaux w historii, że daje mu ona solidne zakotwiczenie w realizmie, ale jednocześnie zgrabną szansę do zabaw gatunkową konwencją, do nienadmiernego uciekania w fantastykę, osadzaną w trzonie awanturniczo – przygodowym. Co daje naprawdę dobre efekty, jak widać na powyższych przykładach.

Graficznie otrzymujemy dokładnie to, czego spodziewać się można po klasycznym frankofonie. Dufaux pracował przy niniejszej serii z Martinem Jamarem, artystą, z którym scenarzysta miał okazję spotkać się także przy wspominanych „Łowcach imperiów”. Wiadomo więc, czego można po stronie graficznej niniejszego dzieła oczekiwać. To przykład dopracowanych w szczegółach kadrów i panoramicznych plansz imponujących rozmachem detalu. Jamar skupia się na oddaniu realizmu czasów i scenerii, w jakiej rozgrywa się akcja komiksu, co stanowi dobre uzupełnienie opowiadanej historii. Postaci historyczne są odwzorowane szczegółowo, a same miejsca porywają szczegółowością odwzorowania, zarówno w pojedynczych kadrach, jak i w pełnoplanszowych rysunkach. Zgrabnie udało się odzwierciedlić postać Napoleona i jego najbliższego otoczenia, ale i bohaterowie fikcyjni czy też postaci poboczne nie zostały potraktowane po macoszemu i każde z nich otrzymało odpowiednia ilość rysowniczej uwagi.
Komiks frankofoński zawsze był piewca swoistego, graficznego realizmu, w którego przestrzeni próżno szukać miejsca na formalne eksperymenty. Tak jest i tutaj, bo to z jednej strony album świetnie narysowany, z drugiej bardzo w konwencji zachowawczy. Dla fanów frankofonów – jak znalazł.

Rozpanoszył się nam na polskim rynku komiksowym Jean Dufaux, oj rozpanoszył. Ale – zważywszy na jakość tego, co zwykł oferować, nie ma powodu do narzekania na zaistniałe status quo. Wydanie Lost in Time znów zamyka całość serii w pojedynczym tomie, co z pewnością zasługuje na pochwałę, bo i edycja wygląda imponująco i nie trzeba czekać na kolejny zeszyt, by poznać dalsze losy bohaterów. A jeśli ktoś lubi wartkie opowieści, mocno osadzone w ujęciu rzeczywistych realiów historycznych, oparte o schemat awanturniczo – przygodowy ze szczyptą fantastyki, to „Dwie maski” okazują się wyborem idealnym.

Dwie maski. Wydanie zbiorcze

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz: Jean Dufaux. Rysunkki: Martin Jamar. Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Lost in Time 2024

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Lucyfer, t.4: diabeł w głębi serca – współczucie dla diabła [recenzja]

Czwarty i ostatni  tom „Lucyfera” w ramach “Sandman Uniwersum” potwierdza wysoką jakość serii o Gwieździe …

Leave a Reply