Gorący temat

Alien vs. Predator: Krew nie woda – udane spotkanie drapieżców [recenzja]

Najnowszy, a zarazem ostatni album łączący światy Predatora i Aliena z wydawnictwa Dark Horse, to zaskakująco dobra i przyjemna lektura.

Niedawno chwaliłem krótką opowieść “Najeźdźcy z czwartego wymiaru” znajdującą się w albumie “Predator 5th Anniversary, tom 1: Gruba zwierzyna / wojna ras”, gdzie głównym przeciwnikiem Yautja był chłopiec w wieku przednastoletnim. Był to mały powiew świeżości na drodze pełnej kolein, a do tego całkiem zabawny i igrający z konwencją epizod. Po dwudziestu pięciu latach Jeremy Barlow korzysta z tego patentu i wiodącymi postaciami czyni dwójkę rodzeństwa.

Luksusowy statek pasażerski zbacza z kursu i wlatuje w przestrzeń łowiecką Predatorów. Nie umyka to ich uwadze i momentalnie dokonują abordażu aby wytępić intruzów. Krwawą jatkę przeżywa nastoletnia dziewczyna i jej młodszy syntetyczny “brat”, którzy muszą znaleźć sposób na ucieczkę ze statku lub stawić czoła przeciwnikom. W wyniku ich nieroztropnych działań, z celi na okręcie Predatorów uwalnia się zdesperowany Obcy, którego celem jest pozabijać wszystko co się rusza.

Barlow poprowadził swą opowieść w fachowy sposób, korzystając ze złotych zasad struktury trzech aktów. I choć jest to prosta fabuła zbudowana przede wszystkim na walkach i akcji, opowiedziana jest tak, że wchłania się ją jak najlepszą możliwą lekturę. Mamy tutaj ładną klamrę pełniącą funkcję prologu i epilogu, która wyjaśnia motywacje jednego z bohaterów jak i je później podsumowuje. Następnie mamy wprawny dynamiczny wstęp, od razu rzucających wszystkich na głęboką wodę, rozwinięcie, w trakcie którego obserwujemy nierówną walkę z losem po obu stronach barykady i zakończenie serwujące niecodzienne sojusze. Scenarzysta świetnie poprowadził swoich młodocianych bohaterów, nadając im interesującą przeszłość i rys psychologiczny. Kibicujemy im od samego początku, podziwiając ich determinację, pomysłowość i umiejętność szybkiej adaptacji. Obecność Predatorów i Obcych jest dobrze uzasadniona i nie przepompowana. A to wielka zaleta bowiem wiele ich poprzednich spotkań wykraczało poza ramy logiki i sensu.

Dopełnieniem opowieści są świetne realistyczne rysunki Douga Wheatley’a, który wcześniej czarował okładkami i ilustracjami do licznych tytułów z marki “Star Wars”, “Conan”, “Avatar” czy “Predator: Łowcy”. A zatem “Krew nie woda” to bardzo udane spotkanie dwóch kosmicznych drapieżców, zamykające rozdział tego uniwersum pod szyldem Dark Horse Comics. Warto przeczytać, obejrzeć i trzymać na półce.

Alien vs. Predator: Krew nie woda

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Jeremy Barlow. Rysunki: Doug Wheatley. Kolory: Rain Beredo. Scream Comics 2020

User Rating: Be the first one !

Paweł Deptuch

Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Jeśli zrobisz to teraz, to co będzie zaraz? – jeszcze raz [recenzja]

Piotr Nowacki i Bartosz Sztybor stworzyli komiks, którego tytuł trzeba przeczytać co najmniej jeszcze raz, …

Leave a Reply