Gorący temat

Amazing Spider-Man Epic Collection: Ostatnie łowy Kravena – TM-Semic w wersji deluxe [recenzja]

„Amazing Spider-Man Epic Collection: Ostatnie łowy Kravena” to pierwszy z serii imponujących zbiorczych tomów o klasycznych superbohaterach Marvela. I choć jest to nie lada gratka dla miłośników Człowieka Pająka, to z pewnością nie można oceniać go zupełnie bezkrytycznie. Bo poziom zawartych w tomie historii jest mocno nierówny.

Album zawiera komiksy o Spider-Manie z lat 1986 – 1987, więc co lepiej zorientowani skojarzą, że był to rok dla postaci przełomowy. Pierwszy – niejako testowy dla polskiego rynku – tom z serii Epic Collection zawiera piętnaście zeszytów o Pająku, w których pojawiają się kluczowe dla rozwoju postaci (i poniekąd samego Marvela) bohaterowie, jak Mary Jane Watson, Kraven, czy Hobgoblin, ale też Kingpin i Wolverine. I nie ma się co oszukiwać, zebranie absolutnie każdej historii o danego bohatera prowadzi do bardzo zróżnicowanego poziomu albumu. Od dzieł zdecydowanie wybitnych, jak kultowe i znane już dobrze polskim czytelnikom „Ostatnie łowy Kravena”, po słabsze historie pośrednie, podejmujące temat niefortunnego konfliktu Pająka z Iron Manem z przyszłości, czy utrzymaną mocno w bondowskim stylu opowieść o berlińskim spotkaniu Parkera z Wolverinem.

Nie ma większego sensu omawiać każdego zeszytu z osobna, warto przyjrzeć się szerzej albumowi Epic Collection ogółem. A jest się – mimo słabszych momentów – czym zachwycać. To zdecydowanie pozycja dla tych, którzy lubią poznać każdy detal historii bohatera, każdą o nim opowieść. Nie zadowoli tych z grona koneserów, którzy starannie rozważają, jaki tytuł ma prawo znaleźć się na jego komiksowej półce, którzy celują tylko w te najsłynniejsze, najwyżej oceniane publikacje. Cała koncepcja serii Epic Collection opiera się na ofercie dla komiksowych zbieraczy, którym poniekąd obojętne jest co, byle pojawiała się tam ich ulubiona postać. Słuszne podejście? Nie dla wszystkich, wiadomo. Ale jednak pierwszy tom prezentuje się na tyle dobrze, by trzymać kciuki za powodzenie tej linii wydawniczej na naszym rynku. Album zbiera historie – sztosy, które tutaj pokazane są dodatkowo w szerszym kontekście, dopełniając utrwalony w świadomości polskiego czytelnika wizerunek bohatera. A dodatkowo – co bardzo ważne – warto interpretować go przez pryzmat czasów. Lata 80-te w popkulturze rządziły się swoimi prawami i prezentowały określony styl, co siłą rzeczy odbijało się także na komiksie. I choć pewne opowieści o Spider-Manie z tego tomu czytane dzisiaj trącą nieco myszką, to jednak stanowią swoisty koloryt w historii jednego z najbardziej charakterystycznych marvelowskich bohaterów.

Dla polskiego czytelnika z roczników, które miały okazję wychowywać się na publicystycznym dorobku TM-Semic to w pewnym stopniu powrót do czasów wczesnej młodości, a może nawet dzieciństwa. Dla pozostałych (młodszych), szansa na sprawdzenie, jak wyglądały komiksy kiedyś. Bo przecież tak już nikt nie rysuje, ani nie pisze komiksów! Zmieniło się tempo akcji, zmieniła się podejmowana problematyka. Choć Spider-Man nie tyle nie traci na popularności, co wręcz odwrotnie – zyskuje coraz większa sławę, to jednak jego kreacja bardzo ewoluowała przez lata. I ten tom Epic Collection stanowi swoistą (i pokaźną objętościowo) widokówkę z czasów minionych. To trochę takie TM-Semic, tylko w wersji deluxe, dopracowane edytorsko, ale tchnące tym samym urokiem retrokomiksów, jakie serwowało nam wspomniane, kultowe polskie wydawnictwo.

Można by psioczyć na ten tytuł. Bo z jednej strony wiele zawartych w nim historii jest co najwyżej średnich, a te najlepsze już mieliśmy na polskim rynku okazję czytać co najmniej kilkakrotnie. Jednak nie zmienia to faktu, że w sedno trafił we Wstępie Kamil Śmiałkowski – Epic Collection jest dedykowana określonej grupie czytelniczej, tzw. komplecistom. I jako taki okazuje się być naprawdę smakowitym kąskiem. Zresztą, dla wielu czytelników szansa na tak dogłębne zanurzenie się w świecie ulubionego bohatera to nie lada przyjemność, nawet pomimo tego, że nie wszystkie przygody trzymają ten sam poziom.

Pająk to postać ikoniczna, a „Ostatnie łowy Kravena” to nie tylko jeden z najważniejszych tytułów z nim związanych, ale tez jeden z najlepszych komiksów w dorobku Marvela ogółem. Ujęcie go w tomie zbiorczym o tak szerokim zakresie pobocznych opowieści pokazuje tę historię w nieco innym świetle, wzbogaconą o konkretny kontekst i z pewnością nadal zachwyca, mimo ponad trzydziestu lat od powstania. Jako początek serii Epic Collection okazuje się być strzałem w dziesiątkę, bowiem stanowi bardzo reprezentatywny przykład całości konceptu wydawniczego. Warto trzymać kciuki, by wydawca zbyt szybko nie stracił zainteresowania jego kontynuacją.

Epic Collection Amazing Spider-Man. Ostatnie łowy Kravena

Nasza ocena: - 75%

75%

Praca zbiorowa. Wydawnictwo Egmont 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Dziki Zachód, tom 2: Dziki Bill – z szerszej perspektywy [recenzja]

Drugi tom “Dzikiego Zachodu” wita nas przepięknym portretem jednego z najsłynniejszych bohaterów tych niebezpiecznych czasów …

Leave a Reply