Gorący temat

Arab przyszłości, tom 5 – smells like teen spirit [recenzja]

Po latach obcowania z serią Riada Sattoufa, przy piątym tomie wszystko jest już jasne. Czeka nas pełna celnych obserwacji komiksowa uczta. Choć znacznie mniej obszerna niż w poprzedniej odsłonie.

Czwarty tom “Araba przyszłości” był prawdziwym apogeum emocji zakończonym rodzinnym trzęsieniem ziemi. Ojciec młodego bohatera, który już setki razy zdołał zdenerwować czytelnika, tym razem nim wstrząsnął. Czmychnął bowiem do Syrii porywając najmłodszego syna i tym samym pogrążając w rozpaczy francuską część rodziny, a szczególnie żonę, Clementine. To co dzieje się z tą biedną kobietą w niniejszym tomie sprawia, że coraz trudniej jest nam śmiać się z tej historii, choć autor wcale nie odpuszcza sobie w “Arabie przyszłości” humoru. Zarówno tego sytuacyjnego, jak i egzystencjalnego, którym przepełnione jest życie wewnętrzne nastoletniego Riada, co widać już na pierwszym kadrze opisującym w wisielczym tonie wygląd chłopaka. Nawet złowrogie wizje ojca, które prześladują Riada po porwaniu są na tyle surrealistyczne, że nie możemy powstrzymać się podczas lektury od uśmiechu. I nie jest wcale tak, że jest to jedynie śmiech przez łzy, choć rodzinna sytuacja do tego by właśnie skłaniała. 

Z jednej strony mamy bowiem smutny portret rozpadającego się życia matki chłopca, której nic w tej sytuacji nie jest w stanie pocieszyć, chyba że wróżka bądź modlitwa, co oczywiście jest okazją do kolejnych, socjologicznych obserwacji Sattoufa. Z drugiej strony, w tym tomie dostajemy solidny obrazek życia szkolnego, który niesie ze sobą mnóstwo sytuacyjnego humoru (i trochę horroru), bo przecież hormony buzują, zarówno u naszego bohatera, jak i jego nielicznej paczki przyjaciół. Outsiderzy z wyboru, niedostępne dziewczyny (no dobra, poza tą jedną, która i tak złamie Riadowi serce), szkolna przemoc w jej różnych formach i wreszcie komiksy – bo przecież Riad jest coraz bardziej podziwianym przez swoje otoczenie rysownikiem. A fakt, że jego przyjaciółka, w której się podkochuje udostępnia mu tytuły ze zbiorów jej ojca – Moebiusa, Druilleta i Bilala, które w połączeniu z fascynacją Lovecraftem uruchamiają artystyczną wyobraźnię Riada na pełnych obrotach. I to ona napędza w dużym stopniu dynamikę historii w piątym tomie.

Nie znaczy to, że ojciec zniknął całkowicie z horyzontu, choć jest niemal nieobecny w tej odsłonie autobiografii Sattoufa. Na matkę chłopca, to co zrobił Abdel ma rzecz jasna destrukcyjny wpływ, natomiast Riad, uwolniony od jego rodzicielskich zabiegów uczy się, jak radzić sobie w świecie samemu. I dlatego choć cień ojca wciąż krąży nad rodziną, to rzeczywiście zmienia się jedynie we wspomnienie, które zaczyna tracić realne kształty. Wciąż jednak jest kluczową postacią tej historii, o czym świadczą końcowe partie albumu, zapowiadające zwrot akcji w wojnie między rodzicami chłopca.

Na dalszy plan w tej części zeszła też Historia razem z różnicami narodowościowymi, które tak uwierały bohatera, szczególnie podczas życia w Syrii, choć nadal są obecne, czy to w postaci małych aktów przemocy, czy po prostu podczas wypowiadanych przez rodzinę opinii. Sattouf portretuje ludzi ze wszelkimi ich przywarami (zalety są przecież tak mało atrakcyjne) i nie zapomina o niczym – autobiografia jest szczera do bólu, choć tym razem bardziej skupiona na nieco innych aspektach niż w poprzednich odsłonach. To wciąż komiksowe mistrzostwo świata z jednymi z najcelniejszychh w literaturz faktu obserwacjami społecznymi, nieważne czy chodzi o komórkę rodzinną, czy tą, którą znamy z systemu edukacji. Groza i radość życia tańczą tu we wspólnym tańcu, który daje czytelnikowi iście brawurowe komiksowo-socjologiczne przeżycie sprawiające, że na finał tej autobiografii czeka się z wypiekami na twarzy.

Arab przyszłości, tom 5

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz i rysunki: Riad Sattouf. Tłumacznie: Olga Mysłowska. Kultura Gniewu 2023

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Historia science fiction – radość tworzenia nowych światów [recenzja]

Komiksowa “Historia science fiction” wydana przez Egmont nie poraża objętością, a przy tak obszernym temacie …

Leave a Reply