Gorący temat

Batman Biały Rycerz przedstawia: Harley Quinn – Harley i niewiele poza nią [recenzja]

Opowieści o Harley Quinn ostatnio ci u nas dostatek. I jakoś tak dziwnie się składa, że choć postać bohaterki rozwijana jest przez różnych twórców w intrygującym kierunku, to właśnie sama Harley jest znacznie ciekawsza niż fabuły komiksów z jej udziałem.

W ostatnich latach w komiksach z DC Harley Quinn przeszła dużą metamorfozę. W “Harleen” i “Joker/Harley. Zabójczy umysł” z DC Black Label, twórcy przedstawiając genezę bohaterki pogłębili jej psychologiczny portret, a w komiksach z serii o Białym Rycerzu mniej jest już w niej szaleństwa i uwielbienia dla Jokera, więcej smutku i świadomości konsekwencji własnych czynów. Ta przemiana okazała się na tyle istotna, że Harley w ramach stworzonego przez Seana Murphy’ego projektu dostała własny spin-off, kontynuujący wątki z poprzednich odsłon. Za sterami stoją tutaj Katana Collins w roli scenarzystki i Matteo Scalera w roli rysownika. Styl tego ostatniego jest tak bliźniaczy w stosunku do stylu Murphy’ego, że w zasadzie nie odczuwamy podczas lektury tej zmiany. 

Harley Quinn była dla obu wcześniejszych komiksów z serii postacią kluczową, bo przecież ostatecznie to z jej rąk zginął Joker. Krajobraz Gotham po tym wydarzeniu i wojnie Batmana z Azraelem jest zupełnie inny niż w pozostałych odsłonach uniwersum DC. Gotham bez Jokera i z Brucem Waynem odbywającym wyrok w więzieniu? Tego jeszcze nie było. Jednak Gotham to specyficzne miasto i pusta przestrzeń szybko się wypełnia. W nowej historii z uniwersum Białego Rycerza obserwujemy śledztwo w sprawie morderstw popełnianych na wiekowych, filmowych gwiazd, w które Harley zaangażowana jest jako profilerka. Nie przychodzi jej to łatwo, ponieważ spełnia się teraz jako matka dwójki dzieci nieżyjącego Jacka Napiera. Tak właśnie, nie Jokera, tylko Jacka, bo tak chce pamiętać swojego ukochanego.

Cała sprawa, śledztwo i jego rozwiązanie nie przynosi takiej czytelniczej satysfakcji jak sam portret Harley, wciąż sarkastycznej, wciąż sprawnej intelektualnie i fizycznie, a jednak wciąż obciążonej stratą i tym, co kiedyś bohaterka sobą reprezentowała. Cała intryga to tylko tło dla jej psychologicznego portretu, podobnie zresztą jak miało to miejsce w niedawno wydanym “Joker/Harley”. Jedyną intrygująca postacią oprócz Harley jest tutaj zamieszny w śledztwo agent FBI Hector Quimby z obsesją na punkcie naszej bohaterki i grające w tej historii istotną rolę, także w retrospekcjach z jej związku z Napierem, dwie hieny, które są chyba ostatnim ekscentrycznym elementem łączącym ją z przeszłością. No i jest jeszcze Bruce Wayne, odstawiony w tej historii na boczny tor, który obecnie okazuje się być dla Harley najbliższą jej osobą, co znajduje  odzwierciedlenie w dodatkowym zeszycie  tym zbiorze, krótkim “Harley Quinn: Black + White + Red”.

Pytanie, czy to już koniec historii z Uniwersum Białego Rycerza, czy Sean Murphy będzie kontynuował swój projekt? Już w drugiej odsłonie twórcze paliwo zdawało się wyczerpywać, a opowieść o Harley Quinn może i sprawdza się jako kontynuacja, ale oprócz dopowiedzenia losów tytułowej bohaterki nie proponuje czytelnikowi nic specjalnego poza standardową rozróbą w Gotham. Tematy okołofilmowe wydawały się z początku ciekawe, ale jeśli zna się choćby “Zaćmienie” Brubakera, to fabuła Katany Collins wydaje się przy takiej historii po prostu miałka. A zatem, Harley na plus. Reszta historii niekoniecznie. 

Batman Biały Rycerz przedstawia: Harley Quinn

Nasza ocena: - 55%

55%

Scenariusz: Katana Collins, Sean Murphy. Rysynki: Matteo Scalera, Sean Collins. Tłumaczenie: Jacek Żuławnik. Egmont 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

LastMan, tom 8 – nadal jest świetnie [recenzja]

Jak oni to robią, że przez osiem tomów ta historia wciąż jest angażująca i nieprzewidywalna? …

Leave a Reply