Gorący temat

Batman Knightfall, tom 4: Koniec Mrocznych Rycerzy – kostium kontra zbroja [recenzja]

Czwarty tom cyklu “Batman. Knightfall” przynosi wreszcie to, na co nie mogliśmy się doczekać – konfrontację Batmana z zastępującym go w Gotham Jean-Paulem Valleyem.

Na okładkowej grafice autorstwa Kelleya Jonesa możemy zobaczyć obu bohaterów w pozach zapowiadających solidne mordobicie, musimy jednak poczekać na nie sporą część albumu. Dlaczego tak długo? No cóż, przeciez ostatni raz widzieliśmy Bruce’a Wayne’a w nietypowym dla niego położeniu, po starciu z Bane’a mogącego się poruszać jedynie na wózku inwalidzkim. Razem z Alfredem nie ma go zresztą w Gotham, ponieważ wyruszyli na wyspę Santa Prisca śladem dwojga porwanych osób – Jacka Drake’a, czyli ojca Tima Drake’a oraz doktor Shondry Kinsolving. Od tego epizodu, zaskakująco krótkiego, ale za to wybuchowego dzięki występom innych superbohaterów zaczyna się czwarty tom cyklu “Batman. Knightfall”.

Poprzedni był w całości poświęcony perypetiom pogrążająca się w szaleństwie Jean Paula Valleya. Twórcy poszli w tej kwestii naprawdę na całość i dlatego, z początku lżejsze w tonie perypetie Bruce’a Wayna i Alfreda działają niczym antidotum na ów depresyjny wątek, ale tylko do czasu. Zaledwie po dwóch epizodach akcja przenosi się do Anglii, w której scenarzysta Alan Grant funduje nam mroczną, przytłaczającą historię. Wiele uwagi poświęca w niej postaci Shondry Kinsolving, a szczególnie jej opresyjnej przeszłości. Ciekawie też wypada Bruce Wayne, który wciela się w rolę angielskiego lorda poruszającego się przy pomocy laski i mimo poważnej kontuzji potrafi sobie poradzić z nagabującymi go co jakiś czas oprychami. To już wyraźny sygnał, że superbohater wraca powoli do formy, ale w rzeczywistości czeka go jeszcze długa droga do konfrontacji z Azraelem. I właśnie ta droga jest jednym z etapów opowieści zawartej w czwartym tomie “Batman. Knightfall”.

Szczerze mówiąc dojście do pełni formy Bruce’a Wayne’a jest z dzisiejszej perspektywy chyba najmniej angażującym wątkiem niniejszego tomu. Bruce korzysta w tym przypadku z pomocy bezlitosnej Lady Shivy, która przy pomocy niedomagającego Batmana, raz – jest w stanie pozbyć się czyhających na nią przeciwników, dwa – chce zmusić go by przeszedł na ciemną stronę i pcha do popełnienia morderstwa. Dzięki temu mamy jedną (z dwóch) najbardziej dramatycznych scen w czwartym tomie cyklu, kiedy na oczach swoich towarzyszy Batman… przekracza tę granicę. Jak jest w rzeczywistości warto sprawdzić samemu w albumie, a tymczasem nadchodzi w końcu moment konfrontacji z Jeanem Paulem. I tu dostajemy już szaleństwo na całego, epicki pojedynek z teoretycznie spodziewanym, ale jednak nie do końca – finałem. 

Dopiero w tych ostatnich zeszytach zdajemy sobie w pełni sprawę z jak rozległą i rozpisaną w każdych szczegółach opowieścią mieliśmy do czynienia. Niestety, ale dzisiejsze opowieści z Batmanem z tych głównych runów, czy stoi za nimi Scott Snyder czy Tom King po prostu nie umywają się do tego co osiągnęli wiele lat temu artyści tacy jak Alan, Grant, Chuck Dixon i inni scenarzyści, I choć było ich tak wielu, choć mieszali w tej historii różne serie, wyszła z tego długa, fascynująca fabuła, którą opowiedziano od początku do końca, przeczołgując przez wszystko co najgorsze jej głównego bohatera i razem z nim Azraela . 

 I tak, czuć tutaj w wielu momentach raz rysunkowo pstrokaty, a raz ciężkawy fabularnie urok lat dziewięćdziesiątych, ale i tak to kupujemy, bo jest to zrobione z pełnym, twórczym zaangażowaniem. Wszystko prowadzi do symbolicznego pojedynku, którego emblematami są kostium kontra wypasiona zbroja i już sam ten zamysł, by na tych elementach oprzeć pojedynek dwóch Batmanów daje świetny, także widowiskowo efekt. A przecież to jeszcze nie koniec, bo dostaniemy piąty tom, który jak zapowiada jego tytuł będzie nowym początkiem, dla Batmana, dla Gotham, a może jeszcze dla kogoś innego. Po lekturze najbardziej zostaje w głowie jej ostatni rozdział, swoista coda do perypetii Jean-Paula, w którym szalejący niedawno bohater zyskuje nagle ludzką twarz i to w jakiś sposób jest dla niego przerażające. Czy można wybudzić się z koszmaru? Owszem, ale koszmar przecież może do nas powrócić. 

Batman Knighfall tom 4

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Chuck Dixon i inni. Rysunki: Graham Nolan i inni. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Egmont 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Dwie maski. Wydanie zbiorcze – kolejna imponująca opowieść osadzona w czasach historycznych [recenzja]

Jean Dufaux to scenarzysta komiksowy, specjalizujący się w historiach sensacyjnych, jak i historycznych sagach, balansujących …

Leave a Reply