Batman: Szalona miłość i inne opowieści – kolorowe szaleństwo w Gotham [recenzja]

W zalewie mrocznych, epickich i przekombinowanych opowieści o Batmanie “Szalona miłość i inne opowieści” jest komiksowym rodzynkiem. W krótkiej, zwięzłej i wizualnie przystępnej formie destyluje ze świata Człowieka Nietoperza to, co najlepsze.

Głównym daniem w albumie wydanym w ramach DC Deluxe jest tytułowa “Szalona miłość” opowiadająca o dziwacznym związku Jokera z Harley Quinn. I to nie jest Harley, jaka ukonstytuowała się w wyobraźni fanów za sprawą roli Margot Robbie, tylko ta oryginalna, wymyślona przez Bruce’a Timma i Paula Dini jeszcze na potrzeby animowanej serii “Batman Animated”. To Harley w kostiumie arlekina, tańcząca, zakochana, strasznie miniasta, szczęśliwa i nieszczęśliwa zarazem. Jeszcze daleka od emancypacji. I uznająca Batmana za naturalną przeszkodę do usunięcia, która stoi na drodze szczęścia jej i Jokera.

Nakreślenie związku tych obojga jest oprócz urzekającej warstwy wizualnej najmocniejszą częścią historii. To mimo lekkiej formy przerażająca opowieść o uzależnieniu od drugiej osoby, o obsesji, która nie ma granic, o próbach walki o psychiczne i duchowe uzdrowienie z góry skazanych na porażkę. I jednocześnie o czerpaniu szczęścia z szaleństwa, którego powierzchowną atrakcyjność tak udanie oddał w komiksie Timm. Nie dziwi więc, że historia zgarnęła nagrodę Eisnera, a Harley Quinn stała się jedną z ulubionych postaci uniwersum DC.

Drugim daniem, już nie tak intensywnym emocjonalnie jest zbiór kilku krótkich opowieści (nie wszystkie mają rysunki Bruce’a Timma), w których spotkamy wielu naszych znajomych z Gotham. O niektórych szybko zapomnimy, ale są takie, jak “Teatrzyk kukiełkowy” ze Scarface’m w roli głównej, czy “24 godziny” ponownie z Harley Quinn, które dalej rozgrywają motyw szaleństwa i jego konsekwencji. Co najważniejsze, Batman w tych wszystkich opowieściach jest bardziej statystą niż pełnoprawnym bohaterem, uosabiając nadrzędną siłę, która za każdym razem kładzie kres zbrodni lub zbrodniczym knowaniem. Najwięcej Gacka mamy w ostatniej opowieści p.t. “Demony”, którego piękną ozdobą jest oniryczny hołd dla twórczości Jacka Kirby.

“Batman: Szalona miłość i inne opowieści” przede wszystkim daje czytelnikowi mnóstwo frajdy i wizualny odpoczynek od współczesnej, coraz bardziej mrocznej koncepcji przygód Człowieka-Nietoperza. A klasycznie cartoonowa kreska Bruce’a Timma powoduje, że wręcz słyszymy w głowie przerysowane głosy poszczególnych bohaterów. To kolorowe, szalone oblicze Gotham, przypominające w wielu momentach  pierwszy film o Batmanie Tima Burtona. I prawda, że w dużym stopniu wizja Timma i Diniego obłaskawia mrok miasta i jego bohaterów, nie zapominając jednocześnie o prawdziwej twarzy ukrytego za zabawnymi grymasami szaleństwa. I właśnie znalezienie równowagi między tymi elementami jest bezsprzecznie największą wartością komiksu.

Batman. Szalona miłość i inne opowieści. Scenariusz: Paul Dini. Rysunki: Bruce Timm. Egmont 2019

Ocena: 8/10

 

 

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

ElfQuest, tom 1 – legenda niezależnego komiksu [recenzja]

„ElfQuest, tom 1″ to z jednej strony rzecz bardzo ciekawa, bowiem Wydawnictwo Amber, odpowiadające za …

Leave a Reply