Gorący temat

Brom 2 – polskie wiedźmy, słowiańskie stwory i bolączki dojrzewania [recenzja]

Unka Odya pierwszym „Bromem” rozbiła bank i zgarnęła chyba wszystkie ważne nagrody w polskiej branży komiksowej. A z pewnością te najważniejsze. I nie ma dyskusji – zrobiła to w pełni zasłużenie. Ale kiedy sięgałem po drugi tom tego bestsellerowego komiksu, byłem pełen obaw, czy uda się autorce utrzymać tak wysoki poziom w kolejnej odsłonie.

„Brom 2” to bezpośrednia kontynuacja historii z „jedynki” i jako taki powinien być czytany. Nieznajomość wcześniejszej części niby pozwoli się z grubsza odnaleźć w kolejnych rozdziałach, ale jednak będzie to ze szkodą i dla opowieści – bo ta nie wybrzmi w pełni – i dla czytelnika, który nie dostrzeże wszystkich wątków. A w „dwójce” Brom wyraźnie dojrzewa. W kolejnych rozdziałach coraz mocniej jest to zauważalne, mocniej odczuwalne. I całe szczęście, bo to przede wszystkim świetnie, realistycznie sportretowany nastolatek, nawet z pominięciem jednoczesnego zanurzenia go w słowiańskim, fantastycznym sztafażu, który nie jest kreowany w oderwaniu od naszej rzeczywistości, jako osobny, alternatywny świat, ale ściśle skorelowany z naszym. Nawzajem się z nim przenikający. A to właśnie największa siła komiksu Unki – ta dokonana przez nią synteza świata magicznego, fantastycznego, konstruowanego na podbudowie słowiańskiej (i nie tylko) mitologii i naszej, zwyczajnej, codziennej rzeczywistości. To zaimplementowanie całej, bogatej galerii „potworów”, z których wiele potrafi udatnie kooperować w codziennym życiu ze zwyczajnymi ludźmi.

Nie brak tu przygody, elementów rodem z horroru – choćby przez wykorzystywanie mitologicznych postaci mocno kojarzonych z tym gatunkiem – ale też odniesień do szeroko rozumianego dorobku popkultury. Jednak Odya nie kalkuje bezmyślnie chwytliwych motywów, byle uatrakcyjnić przygotowywaną przez siebie opowieść. Ona wplata w pojedyncze kadry, całe plansze, czy w końcu rozdziały mnogość swoistych symbolicznych hołdów dla swoich popkulturowych miłości, swoich fascynacji.

Co urzeka w komiksie, to sposób, w jaki autorka splata perypetie przygodowo – fantastyczne głównego bohatera z jego próbami ( często nieudolnymi) w obszarze nastoletniej codzienności i wkraczania w dorosłość. Brom to typowy (przynajmniej na pierwszy rzut oka) młodociany outsider – zagubiony, nieco nieśmiały, nieco nieporadny i nie do końca cechujący się koniecznym poziomem pewności siebie. A to – siłą rzeczy – przekłada się na jego relacje z rówieśnikami, także w sferze uczuciowej, coraz silniej manifestującej się w życiu Broma. Unka kreśli postać chłopaka, który może stanowić lustrzane odbicie wielu współczesnych nastolatków, tak naprawdę niezależnie od płci. Bo to zagubienie, ta nieporadność i niepewność jest ściśle skorelowana z pewnym etapem dojrzewania i każde z nas – w większym lub mniejszym stopniu – tego na pewnym etapie życia doświadczamy. I w tym obszarze ujawnia się kolejna wartość komiksu. Łatwiej mierzyć się z bolączkami wkraczania w dorosłość, kiedy można patrzeć oczami bohatera, przeżywającego tak niesamowite przygody, prawda?

Jednak warto zaznaczyć, że „Brom” nie jest komiksem dla ściśle młodzieżowym i sądzę, że śmiało nada się także dla dorosłego czytelnika. Bo, mimo, że dojrzalszy odbiorca niekoniecznie odnajdzie w sobie korelacje z głównym bohaterem (chyba, że w sferze wspomnień z lat minionych), to nadal fascynujące okazuje się portretowanie tej nadnaturalnej sfery rzeczywistości, która – na co dzień niedostrzegana – to jednak nas otacza. Kolejne rozdziały, mieszające historie przygodowe z obyczajowymi, mocno uwypuklają, iż postacie fantastyczne borykają się z takimi samymi problemami, jak my, zwyczajni ludzie. Też starają się kochać, też przeżywają zawody miłosne. Tak samo boją się nowych wyzwań – nieważne, czy to wyjazd na drugi koniec kraju na studia, czy też zejście na samo dno morza, by poznawać jego sekrety. Postacie z mitologii tak samo ryzykują odrzucenie, społeczną niechęć. Czują strach, czy nadzieję. Oni są tacy, jak my, w zaskakującym stopniu. Ale to chyba takie właśnie przysłowiowe mruganie okiem do odbiorcy – nieważne, jak byśmy się od siebie różnili, tam w głębi, wobec codzienności i problemów, jakie ze sobą niesie, jesteśmy zupełnie tacy sami.

„Brom 2” okazuje się być komiksem jeszcze lepszym, niż część pierwsza. Odya – mam wrażenie – przygotowując swój debiut trochę się obawiała, nie była całkiem pewna, na ile może sobie pozwolić. Ta niepewność powodowała, że pierwszy album zdaje się bardziej zachowawczy, ostrożniejszy, stanowi swoiste badanie komiksowego gruntu. W „dwójce” widać wyraźnie, że Unka poczuła się pewnie i pozwoliła sobie na więcej. Zaczęła odważniej manifestować siebie – a to przecież w sztuce najważniejsze. I efekt finalny przerasta oczekiwania. Niby prosto, ale zgrabnie i realistycznie narysowana i znakomicie napisana seria epizodycznych historii, spinanych klamrą losów Broma i jego niezwykłej rodziny to z pewnością jedna z najlepszych rzeczy, jakie się polskiemu komiksowi przydarzyła, przynajmniej w ostatniej dekadzie. Jeśli po „Bromie” byłem zauroczony warsztatem graficznym, jak i scenopisarskim Unki, tak po „Bromie 2” stałem się zagorzałym fanem, niecierpliwie wypatrującym kolejnych historii jej autorstwa. Czego i Wam wszystkim życzę.

Brom 2

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz i rysunki: Unka Odya. Wydawnictwo 23 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Jeśli zrobisz to teraz, to co będzie zaraz? – jeszcze raz [recenzja]

Piotr Nowacki i Bartosz Sztybor stworzyli komiks, którego tytuł trzeba przeczytać co najmniej jeszcze raz, …

Leave a Reply