Gorący temat

Cisza – dawka solidnie skondensowanej grozy [recenzja]

„Cisza” Marcina Majchrzaka to zbiór opowiadań bardzo skromny objętościowo, co nie przeszkadza mu oferować prozę naprawdę wysokiej jakości. Choć nowele w nim zawarte mają pewne wady kosmetyczne w warstwie fabularnej, to z pewnością trudno im coś zarzucić w zakresie literackiego warsztatu.

To moje pierwsze literackie spotkanie z Majchrzakiem, choć jego powieść „Głód” czeka już na półce. Lektura „Ciszy” zapewne przesunie tę pozycję o kilka oczek wyżej na liście „must read”. Opowiadania zawarte w tym zbiorze są znakomicie napisane, pod względem stylistycznym. Majchrzak bardzo dobrze radzi sobie z dopasowywaniem języka do specyfiki fabularnej, do bohaterów i samej opowieści. I choć nie zawsze puenta okazuje się trafiona – a czasem jest zbyt bezpośrednio wyrażona – to jednak summa summarum, to historie, które czytają się znakomicie, dodatkowo zmuszając do refleksji. Widać wyraźnie fascynację autora filozoficznymi rozważaniami na temat sensu bytu, ale też otwartą krytykę konsumpcjonizmu, łaknienia posiadania i dążenia do „coraz więcej i więcej”. Nie umiem ocenić, na ile jest to autorska poza, forma świadomego marketingu, kreacji wizerunkowej, a na ile wewnętrzne, autentyczne odczucia artysty, trzeba jednak przyznać, że jest to zabieg zgrabnie dopełniający opowiadane przez Majchrzaka historie.

„Cisza I” – opowiadanie otwierające zbiór okazuje się być w początkowej fazie idealnie skrojonym wstępniakiem do slashera. Zdecydowanie mocno ketchumowskie w wyrazie, bardzo dobrze portretujące współczesne pokolenie korporacyjne, które łaknie resetu od technologii, pracy i cywilizacyjnego szumu. Pisane w narracji pierwszoosobowej daje autorowi pole do ferowania surowej oceny kondycji społecznej na podbudowie wykreowanych postaci. Niestety, finał mocno skręca w groteskę i kończy się zdecydowanie za szybko, przez co całość mocno traci. Szkoda, bowiem początek kryje w sobie duży potencjał. To „coś” zauważone przez bohaterów na drzewie przecież niekoniecznie musiało być rysiem…

Bardzo dobrym opowiadaniem okazała się „Podróż służbowa”, o mężczyźnie spieszącym się w delegację, przez co trafiającym na pokład pewnego rejsowego statku… Wyśmienity tekst… w którym zupełnie zbędny jest ostatni akapit. Jakby autor nie dowierzał, że czytelnik sam odkryje puentę opowiadanej historii, a jest ona przecież doskonale czytelna! Nie wyrażona bezpośrednio, nachalnie, ale jednak widoczna, wyczuwalna pomiędzy wierszami.

„Miłość płonie” to solidny tekst sięgający po bardzo trudny, ale ważny społecznie temat. Boję się zwykle takich historii, bo wypadają zwyczajowo słabo przez bezpośredniość i tendencyjność przekazu. Tutaj udało się Majchrzakowi podejść do kwestii molestowania dzieci w sposób odmienny, przewrotny, bardzo dosadny w przekazie, ale jednocześnie nie nazbyt bezpośredni. Wszystko, co zamierza powiedzieć, ukryte jest pomiędzy zdaniami, niedopowiedziane, ale – tak jak w „Podróży służbowej” – bardzo czytelne.

„Transgresja” to bardzo krótki i kolejne, podejmujące ważki społeczny temat opowiadanie, w którym Majchrzak mówi „nie mówiąc”. To z pewnością jeden z najważniejszych przymiotów autora „Ciszy’ – ta umiejętność ukrywania wszystkiego co ważne, gdzieś w tle, poza napisanymi zdaniami. Bardzo prowokujące do myślenia, czasem nawet do kłótni z autorem, na płaszczyźnie światopoglądowej. Ale na to w literaturze powinno zawsze być miejsce.

„Antropologia stosowana” to krótki tekst o śmierci i o tym, co poza naszym światem, poza naszym postrzeganiem. Historia bardzo zgrabnie napisana, odpowiednio stopniująca napięcie. Może nie wybitna, ale naprawdę na dobrym poziomie. „W „Eksperymencie profesora” doszukuję się – być może niesłusznie – dalekich ech prozy Stevensona i Wellsa, zmieszane w ciekawą przypowieść o niebezpieczeństwach naukowej zabawy w Boga i przesuwaniu granic eksperymentów, zwłaszcza w zakresie tego, co etyczne. Stylistycznie pobrzmiewa ta historia, jak opowiadania Bułyczowa, ale to może stanowić tylko komplement. Natomiast „Ostatni kolejarz” stanowi dość bezpośredni hołd dla prozy Grabińskiego. W zakresie „grozy kolejowej” odniesienia do tego pisarza zdają się oczywiste, jednak u Majchrzaka to nie nieudolne naśladownictwo, ale zwyczajna próba zmierzenia się z konwencją, która niejako odchodzi już do lamusa, przywoływana tylko czasem, przez takie historie i twórców jak Majchrzak lub Kowalczyk (”Bilet w tamtą stronę”). „118” to jedna z najbardziej przerażających historii w zbiorze. Kojarząca się z Kingiem, może zbyt bezpośrednio spuentowana, ale nadal robiąca piorunujące wrażenie, może przez dotykanie jednego z największych lęków, jakie mogą stać się udziałem człowieka – tym strachem o najbliższych. Autor znów sięga po narracje pierwszoosobową, która potęguje poczucie irracjonalności i niepokoju, jaki towarzyszy nam – transferowany z postaci – w trakcie lektury. „Strach” to kolejna historia, która przeraża przede wszystkim sprawnym budowaniem coraz bardziej gęstniejącej atmosfery. I potrafi trzymać w napięciu do ostatnich zdań. To jeden z lepszych tekstów w zbiorze.

Wieńcząca całość „Cisza II” ma stanowić bezpośrednią kontynuację opowiadania otwierającego zbiór – i pełnić zarazem rolę swoistej klamry, spinającej całość. Jednak warto zaznaczyć, że jest to opowiadanie zupełnie odmienne od pierwszego, inaczej rozkładające akcenty, inaczej budujące ogólny klimat. Nie oznacza to, rzecz jasna, że jest gorsze od pierwszego. Ale owszem, dużo lepiej rozegrane w finale, samo w sobie jest bardzo niepokojące, weirdowe. Przez całą lekturę przeczuwamy, że coś kryje się pod podszewką obserwowanej przez bohatera – a tym samym, przez czytelnika – rzeczywistości. A zarazem mocno wybrzmiewa światopoglądowa deklaracja Majchrzaka, jego niechęć do cywilizacyjnego pędu, o czym wspominałem już na wstępie.

„Cisza” to bardzo dobry zbiór. Nie jestem pewny, czy to już tegoroczna czołówka (jak choćby „Wilogość” Anny Marii Wybraniec), ale z pewnością jest to przykład naprawdę solidnie napisanej prozy. Skondensowanej, oszczędnej, ale przez to jeszcze bardziej wyrazistej. I na pewno wartej uwagi.

Cisza

Nasza ocena: - 75%

75%

Marcin Majchrzak. Wydawnictwo Vesper 2022

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Enigma. Liczba wszystkich liczb – największy polski sukces, o którym nikt nie chce pamiętać? [recenzja]

„Enigma. Liczba wszystkich liczb” Krzysztofa Koziołka to fabularyzowana historia jednego z największych – jeśli nie …

Leave a Reply