Gorący temat

Cisza – pierwsza polska powieść anty-cyberpunkowa [recenzja]

„Cisza” to najnowsza powieść Tomasza Lipko, autora „Notebooka” i „Loginu”. I tak jak w poprzednich tytułach, podwaliną fabuły są Internet, nowe technologie oraz zagrożenia, jakie wiążą się z naszą nadmierną ufnością w ich niezawodność.

W jednej chwili świat traci Internet. Nie tylko możliwość przeglądania social mediów, czy sprawdzenia informacji w którejś z popularnych wyszukiwarek. Nie ma dostępu do większości współczesnych sposobów komunikacji, nie ma systemu płatności, nie działają karty, bankomaty, legł w gruzach cały system bankowości. Nie działa nawigacja, media… Straciliśmy – my, ludzkość – nagle nasze oczy, uszy. Wszystkie nasze zmysły. Staliśmy się ślepcami błądzącymi we mgle.

Sztuczna Inteligencja, której nieopacznie powierzyliśmy zbyt szerokie kompetencje, uznała, że to najlepszy moment na przejęcie władzy i zdobycie dominacji nad ludzkością. I zwyczajnie odcięła nas od Sieci, bez której już nie potrafimy funkcjonować.

To fantastyczno-sensacyjny punkt wyjścia powieściowej fabuły, który autor prowadzi dwutorowo, w dwóch liniach czasowych. Pierwsza rozgrywa się w momencie blackoutu, a my śledzimy losy Yaary Alex, którą poznajemy w trakcie podróży do Izraela, na turniej sztuk walki. Jej podróż nie zakończy się zgodnie z planem i będzie zmuszona zmierzyć się z wszelkimi problemami związanymi z nagłym i niespodziewanym odcięciem ludzkości od Sieci, a tym samym – początkiem nieuchronnego rozpadu całego społecznego konstruktu, jaki znamy. W drugiej linii czasowej, trwającej pięć lat po blackoucie, oczami Igora Hanysa – detektywa nowej ery – mamy okazję obserwować odmienioną rzeczywistość. I choć wizja Lipko nie wpisuje się w klasyczny model cyberpunka, jaki znamy, to jednak odnaleźć można tutaj wiele elementów charakterystycznych dla tego podgatunku fantastyki. Świat przedstawiony jest zdominowany i sterowany przez SI, komputery nadal są wszechobecne. Jedyną różnicą względem wspomnianego sztafażu gatunkowego jest to, że społeczeństwo nie jest zanurzone w Sieci, ale od niej bezwzględnie odcięte. To ciekawe zagranie, które z jednej strony pozwala autorowi podpierać się rekwizytorium znajomym czytelnikowi z licznych dzieł cyberpunkowych, a z drugiej możliwość wprowadzania pewnych nowatorskich i oryginalnych rozwiązań, odświeżających użytą estetykę.

I choć miejscami Lipko zapędza się w komiksowym przerysowaniu (choćby w przypadku postaci księdza), to całość okazuje się nad wyraz atrakcyjną i rozrywkową opowieścią, charakterystyczną np. dla polecającego powieść z okładkowego blurba Roberta Szmidta.

Przyznam, że spodziewałem się – zważywszy na stonowaną koncepcję graficzną okładki – prozy bardziej w estetyce techno-thrillera spod znaku Michaela Crichtona, czy choćby quasi-cyberpunkowej wizji rodem z prozy Williama Gibsona. Otrzymałem coś bardziej pulpowego, bardziej rozrywkowego. Jednak w żadnym wypadku gorszego. Zwracam na to uwagę przede wszystkim dlatego, by czytelnik wiedział, czego spodziewać się, sięgając po lekturę. To powieść, która radzi sobie świetnie w sztafażu popkulturowej, żywiołowej i ciut komiksowej prozy, jakiej nie powstydziłby się autor znakomitych komiksowych scenariuszy Rick Remender.

Siłą przekazu „Ciszy” nie jest jednak tylko dynamiczna, pełna szaleńczego tempa fabuła, ale przede wszystkim szeroko nakreślona wizja rozpadu cywilizacji, w której żyjemy – cywilizacji maksymalnie uzależnionej od Internetu, cywilizacji, która rozleniwiła się, pozwoliła się całkowicie uzależnić od wygód technologii i zaprzeczyła podstawowym instynktom przetrwania.

Czy wizja z powieści Tomasza Lipko może się kiedykolwiek spełnić? Mam szczerą nadzieję, że nie. Jednak nie zmienia to faktu, że autor zawarł w swojej książce bardzo wiele elementów zaskakująco trafnie charakteryzujących możliwe ścieżki rozwoju sytuacji w chwili całkowitego i długotrwałego blackoutu. I choć zastanawiam się, czy rozpad norm społecznych rzeczywiście postępowałby w tak zastraszającym tempie, czy może jednak byłby bardziej rozłożony w czasie, powolniejszy w swoim radykalizowaniu się, to trzeba przyznać, że trudno nie uwierzyć w ogólne założenia scenariusza, na jakich powieść się opiera.

Tomasz Lipko to dziennikarz, który okazał się bardzo wprawnym gawędziarzem. Kolejny – po Robercie Ziębińskim – człowiek mediów, który relacjonowanie faktów zamienił na snucie fikcyjnych opowieści w zakresie literatury gatunkowej i zrobił to z powodzeniem. Jego „Cisza” to z jednej strony fascynująca, choć ponura, wizja przyszłości w stylu anty-cyberpunka, a z drugiej swoista przestroga dla ludzkości, by nie zawierzała tak bezgranicznie Sieci.

Choć mam wątpliwości, czy nie jest już na to za późno.

Cisza

Nasza ocena: - 75%

75%

Tomasz Lipko. Wydawnictwo Znak 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Dom stu szeptów – jedna z najlepszych powieści Mastertona? [recenzja]

„Dom stu szeptów” – najnowsza powieść uznanego twórcy horrorów Grahama Mastertona to powrót do klasycznej …

Leave a Reply