Conan barbarzyńca, tom 1: Życie i śmierć Conana – ahoj nowa przygodo [recenzja]

Fani Conana w Polsce nie mają na co narzekać. W kioskach już na dobre rozgościła się kolekcja Hachette z klasycznymi przygodami Cymmeryjczyka, Egmont jest w trakcie wydawania świetnych opowieści z Dark Horse Comics, a na dokładkę otrzymaliśmy właśnie zupełnie nowe, wydawane przez Marvel Comics.

Dark Horse Comics nie ma szczęścia do franczyz. Jak na razie Stan Sakai ze swoim “Usagim Yojimbo” jako ostatni porzucił Czarnego Konia, a kilka lat wcześniej ten stracił na rzecz Marvela “Star Wars”, a później “Conana”. Wszystkim trzem markom wyszło to jednak na dobre, przynajmniej patrząc z perspektywy dnia dzisiejszego. “Życie i śmierć Conana” ze scenariuszem Jasona Aarona to kawał solidnej i wciągającej przygody, całkiem zgrabnie nawiązującej do prozy Roberta E. Howarda. Jedyną znaczącą różnicą jest fakt, że w tej wersji głównym bohater jest w zasadzie superherosem. Sam szlachtuje hordy przeciwników, gołymi rękoma powala ogromne drzewa, nie męczy się, nie odczuwa bólu, rany goją się na nim jak na Wolverinie. Ale nie ma się co dziwić, taka specyfika wydawnictwa Marvel, które celuje w konkretnego odbiorcę. Pomijając to jednak, album broni się skrzętnie przygotowaną fabułą i wyrafinowaną narracją, która prowadzi czytelnika za rączkę przez przeszłość i przyszłość Conana.

Dla niewtajemniczonych Arron przygotował szybki dwustronicowy przewodnik wyjaśniający genezę bohatera i jego schyłek, a zaraz potem rzuca się w wir przygód rozgrywających się na arenie, w puszczy, górach, królewskich komnatach, na pustyni i morzu – w różnych okresach dorastania Conana. Takie podejście okazuje się być bardzo praktyczne, nie powiela bowiem poprzedników i sprawia, że nowa seria jest atrakcyjna dla starych wygów i oferuje też coś nowego i zupełnie innego. Jest też nadrzędna fabuła, która w ciekawy sposób łączy te wszystkie oddalone od siebie czasowo wątki, a która zbliża Conana do nieuchronnego końca.

Kapitalnym dopełnieniem dla fabuły są ilustracje Mahmuda Asrara. Ten turecki autor ma ciekawy, rozpoznawalny styl, dobrze wyrobioną kreskę i świetny zmysł do efektownego prezentowania nawet statycznych scen. Bardzo dobrą robotą robi też Gerardo Zaffino, który ma w albumie gościnny występ. Jego styl diametralnie różni się od Asrara, ale jednocześnie idealnie pasuje do całej wizualnej koncepcji, a także tej jednej konkretnej historii, gdzie Conan, jako król, czuje się spętany i zmęczony władzą. Album uzupełniają jeszcze piękne, wysmakowane okładki Esada Ribicia.

Pierwszy tom “Conana barbarzyńcy” pod szyldem Marvela okazał się bardzo przyjemną lekturą i dziełem wizualnie dopracowanym. Z chęcią dowiem się co dalej czeka głównego bohatera, a także co do powiedzenia mają inni autorzy w seriach pobocznych.

Conan barbarzyńca #1: Życie i śmierć Conana. Scenariusz: Jason Aaron. Rysunki: Mahmud Asrar, Gerardo Zaffino. Egmont 2020

Ocena: 7/10

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Dziki Zachód. Calamity Jane, tom 1 – Go West, young woman! [recenzja]

Trzeci komiks w ofercie wydawnictwa Lost in Time zaskakuje wyborem innego gatunku, niż będący wizytówką …

Leave a Reply