Gorący temat

Dieter Lumpen – hiszpański kamrat Corto Maltese [recenzja]

Dieter Lumpen to awanturnik i prawdziwy „niebieski ptak”. Ima się rożnych prac, często balansując na krawędzi legalności. Nie tyle szuka przygód, co one same go znajdują. A on poddaje się tym prądom losu, jakie nim targają, nieustannie szukając swojego miejsca.

To bardzo ciekawa postać, która wszak balansuje na granicy nie tylko prawa, ale też moralności. Nie waha się sięgać po łup, który niekoniecznie należy do niego, ale który może pozwolić mu na pewien okres beztroskiego życia. Lumpen nie ma stałego miejsca, wciąż wędruje, tuła się z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent, szukając… On sam chyba nie jest do końca świadom, czego. Ja, po lekturze odnoszę wrażenie, że bohater zwyczajnie, choć niekoniecznie świadomie, szuka swojego miejsca, azylu, przystani, którą mógłby w pełni nazwać domem.
Kochają Lumpena kobiety. Coraz to inne, ale zawsze z taką samą żarliwością, jaką on je obdarza, co czyni z niego z jednej strony klasycznego amanta, z drugiej oswojonego przez popkulturę romantycznego łobuza, który może i daleki jest od ideału, ale za to oferuje mnogość namiętnych doznań, trochę jak smakowanie owocu zakazanego… Lumpen sam z siebie nie poszukuje miłości – przynajmniej nie w sensie romantycznym, emocjonalnym, a przynajmniej, nie tylko – ale to nie oznacza, że ona nie znajduje jego. A kiedy już trafi go strzała Amora, nie zawaha się podążyć za ukochaną choćby i do Chin… Zresztą, Lumpen to z założenia globtroter, któremu żaden chyba kontynent obcy nie jest, bo wszędzie już był, wszędzie zdołał wpaść w kłopoty, ale i zarobić co nieco, aby dzięki temu i wykaraskać się z kłopotów i bezboleśnie zmienić scenerię w celu odpoczynku. Miał szansę nasz bohater szukać egipskich skarbów, miał okazje zagrać w hollywoodzkim filmie, ale też spoglądać w głąb własnego ja w czasie podróży przez indyjską dżunglę. Zwiedził Wenecję, przemierzył Państwo Środka i odkrywał zapomniane karaibskie wyspy z ich tajemniczymi mieszkańcami. I nigdzie nie zagrzał miejsca, bo los zawsze pchał go naprzód.
Przypomina mi trochę Lumpen inną klasyczną postać, kultowego skądinąd obieżyświata – Corto Maltese. Choć scenariuszowo opowieści o Lumpenie są mniej poetyckie, mniej filozoficzne, niż historie Hugo Pratta, to jednak obaj bohaterowie mają w moim odczuciu wiele punktów stycznych, jak choćby kreacyjny rozmach, brak terytorialnych ograniczeń dla teatru zdarzeń i przyjaciele, może nieliczni, ale wierni i rozsiani po najdalszych zakątkach świata.
Zachwyca lekkość, z jaką snuje Jorge Zentner swoje historie. Balansuje na pograniczu opowieści awanturniczo – przygodowej, by miejscami sięgać po estetykę noir, a czasem unurzać całość w oparach absurdu i zgryźliwej ironii. Zawsze jednak centralnie umieszczając swojego bohatera, na wpół naiwnego, na wpół cynicznego, którym los miota na wszelkie strony świata, a on sam próbuje poddać się tej fali…

Kreska w cyklu „Dieter Lumpen” jest cudnie klasyczna, z typowym dla europejskiego komiksu akcentem na detal kadrów, a jednocześnie nacechowana jest swoistą swobodą, wręcz miejscami niedbałością, deformującą rysunki, ale w sposób celowy, zamierzony, który dodaje im specyficznej egzotyki. I ta kreska przez wspomnianą swobodę znów przywodzi na myśl prace Hugo Pratta, który w graficznej swobodzie osiągnął przecież absolut! Ruben Pellejero to artysta nie tylko zdolny, ale i oryginalny, niepróbujący kopiować niczyjego stylu, ale wykazujący się własna, charakterystyczna maniera rysunku, skądinąd świetnie dopasowana do specyfiki opowieści pisanych przez Zentnera. Warto zresztą wspomnieć – w kontekście porównań do „Corto Maltese”, że we wznowionej w 2015 roku serii z tym bohaterem to on właśnie został wybrany rysownikiem (bardzo słusznie skądinąd).

„Dieter Lumpen” to komiks wspaniały. Bogaty w rozbudowaną scenerię, w ciekawego bohatera, w nakreślone ze smakiem przygody. To klasyczna w ujęciu opowieść awanturniczo – przygodowa w odcinkach. Opowieść, jaką współcześnie już mało kto pisać potrafi. A szkoda.
Tym bardziej więc cieszy, że polscy wydawcy – jak w tym przypadku Lost In Time – sięgają po takie tytuły i dają rodzimemu odbiorcy szansę, by się z nimi zaznajomić. Zdecydowanie „Dieter Lumpen” jest przykładem tego, że warto.

Dieter Lumpen

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz: Jorge Zentner. Rysunki: Ruben Pellejero. Tłumaczenie: Jakub Jankowski. Wydawnictwo Lost In Time 2024

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Lucyfer, t.4: diabeł w głębi serca – współczucie dla diabła [recenzja]

Czwarty i ostatni  tom „Lucyfera” w ramach “Sandman Uniwersum” potwierdza wysoką jakość serii o Gwieździe …

Leave a Reply