poniedziałek , 26 Październik 2020

Dorwać Ramireza, akt 1 – hołd dla kina sensacyjnego lat 80. [recenzja]

Okładka pierwszego tomu “Dorwać Ramireza” prezentuje się niczym plakat wybuchowego filmu sensacyjnego z lat 80. Trop to bardzo słuszny bowiem Nicolas Petrimaux z miłością odwołuje się do tych czasów w kinematografii, kiedy to posągowi bohaterowi rzucali one liner’ami, krew i przemoc były normą, a dramatyczna akcja przeplatała się z niewybrednym humorem.

Autor doskonale wyczuł moment aby wskoczyć na falę wznoszącą nostalgii do minionych czasów, przez wielu uważanych za najlepsze pod względem kreatywności, swobody twórczej i estetyki. Swoją uwagę i zainteresowanie kieruje w stronę thrillerów i produkcji sensacyjnych pokroju “Miami Vice”, “Gliniarza z Beverly Hills”, “Zabójczej broni” czy “Ślepej furii”. Stosuje też wiele chwytów z kryminału noir, którym jednak bliżej do powieści Johna D. MacDonalda (cykl o Travisie McGee) czy Ricka Riordana (cykl o Tressie Navarro) rozgrywających się w spalonych słońcem Florydzie i Teksasie, niż klasyków pokroju Hammeta czy Chandlera. To wszystko w połączeniu ze współczesną, dynamiczną narracją i pastiszowym podejściem do niektórych schematów sprawia, że “Dorwać Ramireza” okazuje się wielce przyjemną lekturą.

Jej głównym bohaterem jest Jacques Ramirez, niemy specjalista od naprawy odkurzaczy pracujący w niezwykle popularnej firmie produkującej sprzęt AGD. W wyniku przypadkowego splotu wydarzeń ten przyjazny i nad wyraz spokojny człowiek stanie się obiektem polowań gangsterów i głównym podejrzanym o zamach terrorystyczny. W ciągu jednego dnia całe jego życie wywraca się do góry nogami. Ale to też nie jest tak, że Jacques nie ma nic do ukrycia. Przez cały, prawie stu pięćdziesięciu stronicowy album autor pogrywa z czytelnikiem w przysłowiowego kotka i myszkę, raz podsuwając tropy co do prawdziwego oblicza Ramireza, innym razem je negując. Wychodzi z tego przednia zabawa pełna niedopowiedzeń, tajemnic z przeszłości, dodatkowo podlana sosem omyłek, gangsterską rozpierduchą w stylu meksykańskim, mniej lub bardziej oczywistymi cytatami filmowymi, intrygującym worldbuildingiem (świat, w którym producent odkurzaczy jest celebrytą pokroju Apple’a) i kapitalnymi ilustracjami.

Petrimaux to niezależny filmowiec i grafik pracujący przy wielu grach, jest zatem obeznany w tworzeniu kreatywnych ujęć i dobieraniu odpowiedniej palety barw. To doświadczenie wychodzi w “Dorwać Ramireza” gdzie kadry ociekają dynamizmem i nieszablonowymi perspektywami, a światło słonecznej Arizony próbuje wydostać się poza kartki albumu. Graficznie to majstersztyk i choć pierwszy tom ma też swoje wady (nieco za długa ekspozycja, a za mało konkretnej fabuły) jest kawałem dobrej rozrywki, prześlicznie narysowanej, klimatycznej i oddającej hołd kinu lat 80.

Dorwać Ramireza, akt 1. Scenariusz i ilustracje: Nicolas Petrimaux. Egmont 2020

Ocena: 7.5/10

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

ElfQuest, tom 1 – legenda niezależnego komiksu [recenzja]

„ElfQuest, tom 1″ to z jednej strony rzecz bardzo ciekawa, bowiem Wydawnictwo Amber, odpowiadające za …

Leave a Reply