Gorący temat

Elektra i Wolverine: Odkupienie – inaczej niż zwykle [recenzja]

Elektra i Wolverine – taka para wspólnie w jednym komiksie obiecuje mnóstwo emocji. Najpierw jednak trzeba pewną kwestię uporządkować – album Grega Rucki i Yoshitaka Amano to wcale nie komiks.

Niektóre obrazy, niektóre style graficzne wgryzają się w pamięć bardzo mocno. Piękna kolorystycznie  okładka “Elektry i Wolverine’a” przywołuje echo czegoś, co kiedyś już znaliśmy – a przynajmniej widziała to już część czytelników egmontowych wydawnictw. Mowa o wydanej lata temu ilustrowanej książce “Sandman. Senni Łowcy” (później zresztą ta opowieść wyszła również w formie komiksu), z której obrazy zaczęły pojawiać się przed oczami podczas lektury nowego albumu w stworzonego w tej samej formule. To żaden przypadek, ponieważ za oprawę graficzną odpowiada w obu tytułach ten sam, japoński artysta, Yoshitaka Amano, który jak widać miał okazję pracować z najlepszymi, komiksowymi scenarzystami – bo przeciez za poprzedni album odpowiadł Neil Gaiman, a za “Elektrę i Wolverine: Odkupienia” doskonale znany już w Polsce Greg Rucka.

Ten nowy na naszym rynku album Rucki ma już dwadzieścia lat, ale w trakcie lektury nie czuć wcale wpływu czasu, który upłynął od premiery, jak to bywa w przypadku wielu komiksowych tytułów. Rysunki Amano są na tyle charakterystyczne i odmienne od dokonań artystów pracujących nad komiksami superbohaterskimi, że razem z fabułą układają się na naszych oczach w uniwersalną historię z tytułowym odkupieniem jako jej głównym motywem. Choć tak do końca w “Elektrze i Wolverinie” nie chodzi tylko o to , dzieło Rucki i Amano to także udane przełożenie języka, który znamy z komiksów na porządnie napisaną i z wyczuciem narysowaną krótką powieść, w której dynamika znana z kadrów weszła tym razem w obszar słowa pisanego, natomiast obrazy kreują tutaj specyficzny, czasami nawet odrealniony, eteryczny nastrój. Słowem Rucka robi swoje w swoim stylu, tylko tym razem przy użyciu większej ilości słów a Amano nadaje temu głębszego wyrazu.

“Elektra i Wolverine. Odkupienie “ to prosta historia, w której najważniejszą postacią nie są tytułowi bohaterowie tylko nastoletnia Avery Connor. Komiks zaczyna się sceną zamordowania jej ojca przez Elektrę, która przyjęła w zamian hojne wynagrodzenie od swego mocodawcy, jednak podczas tej akcji jedna rzecz nie idzie po jej myśli, ponieważ świadkiem morderstwa jest właśnie Avery. Elektra wie, że pokpiła sprawę, będzie próbowała to naprawić i według wszelkich zasad panujących w świecie zbrodni zlikwidować dziewczynę, jednak okaże się to ponad jej siły, głównie dlatego, że rezolutna i zarazem zagadkowa Avery nawiąże z nią emocjonalną więź. 

Ok, skąd w takim razie w tytule Wolverine? Cóż, nie uprzedzajmy faktów, on jest, jego rola jest równie istotna co Elektry, robi za ochroniarza matki Avery, do czego zmusza go jeden naprawde paskudny typ z rządowej agencji, który już wcześniej porządnie namieszał w życiu Logana, aż w końcu nadział się na grecką zabójczynię. Tak samo jak Logan, którego już na okładce widzimy na jednym z kadrów walczącego z Elektrą (tak, książka najbardziej przypomina komiks właśnie za sprawą okładki!).

To naprawdę nie jest skomplikowana fabuła, ale za to bardzo dobrze podana przez Ruckę. Czujemy emocje bohaterów, nawet tak niedostępnych emocjonalnie jak skryta Elektra.Rucka już wtedy, dwadzieścia lat temu doskonale wiedział o czym pisze i co chce osiągnąć  w tej historii i to przełożenie komiksu na powieściowy język przechodzi bez żadnego zgrzytu. Sporo na temat jego pracy nad tą historią możemy przeczytać w wywiadzie zamieszczonym w dodatkach i szkoda, że nie mamy odpowiednika w postaci rozmowy z Amano. Do jego rysunków trzeba się przyzwyczaić i zaakceptować tę stylistykę, z czym niektórzy fani komiksów mogą mieć autentyczny problem, bo jednak i Elektra i Wolverine wyglądają nieco inaczej niż na swoich typowych, można rzec kanonicznych wizerunkach. Ale w tym właśnie jest urok tej książki, w tym że proponuje inną perspektywę nie tylko w warstwie formalnej, ale również estetycznej. I dlatego “Elektra i Wolverine” tchnie świeżością artystycznego spojrzenia dając nam jedną z najciekawszych historii z tą dwójką bohaterów. 

Elektra i Wolverine: Odkupienie

Nasza ocena: - 75%

75%

Scenariusz: Greg Rucka. Rysunki: Yoshitaka Amano. Tlumaczenie: Weronika Sztorc. Egmont 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Rorschach – druga fala kosmicznych kałamarnic [recenzja]

Rorschach był jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów “Strażników” Alana Moore’a. Czy nowy album z Egmontu …

Leave a Reply