Faithless, tom 1 – uwodzicielska groza [recenzja]

Mam wrażenie, że Brian Azzarello z premedytacją napisał “Faithless” pod Marię Llovet. To piekielnie udany mix erotyki, horroru i świata sztuki, czyli tematów, które artystka eksploruje od początku swojej kariery.

Nowa seria twórcy “100 Naboi” i “Księżycówki” skupia się na Faith, młodej dziewczynie, interesującej się magią i skrycie marzącej o karierze malarki. Jej hipsterscy znajomi uważają  to za urocze ale niegroźne hobby, którym wypełnia nudę dnia codziennego. Przypadek (a może nie) sprawia, że Faith spotyka pewną dziewczynę, z którą wdaje się w szybki i gorący romans, a która staje się też jej przepustką do wielkiego świata sztuki. Od tego momentu wokół niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy, giną ludzie, a obca bezdomna zdaje się ją prześladować. Oczywiście nie jest świadoma pojawiających się zewsząd znaków ostrzegawczych, ale kto by był, gdyby wydarzeniami zaczął kierować diabeł?

“Faithless” to komiks seksowny w pełnym znaczeniu tego słowa. Azzarello pisze bardzo sensualną opowieść, w której ważną rolę odgrywają uczucia i postrzeganie. Świetnie prowadzi bohaterki, z których emocje aż się wylewają, a erotyczne sceny są naturalnym efektem ich wyborów i mają solidne umocowanie w fabule. Nad całością unosi się niesamowicie uwodzicielska aura sprawnie wymieszana z niepokojącymi scenami grozy. Tych choć jest niewiele, mają ogromną moc rażenia. Czasem zaskoczą jakimś nieoczywistym elementem w tle, czasem dosłowną obrzydliwością, a niekiedy popłyną na szerokie wody body horroru. Efekt jaki osiągnął Azzarello tym miksem jest niezwykle pociągający. I choć fabuła nie jest skomplikowana, pod względem emocjonalnym to chyba najlepsze co do tej pory napisał ten scenarzysta.

Ale “Faithless” nie miałoby racji bytu bez Marii Llovet, której zwiewna kreska jest po prostu zmysłowa i uwodzicielska. Jej styl zakorzeniony jest w mandze i europejskiej wrażliwości, ale także przemyśle modowym, z którego czerpie liczne wzorce. Wykreowany przez nią świat jest jednocześnie seksowny i przerażający, przyciąga elektryzującymi scenami i uroczo portretowaną bohaterką, a odpycha czającym się tuż za rogiem niedookreślonym plugastwem.

Pierwszy tom nowej serii Azzarello i Llovet pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie, a do opowieści chce się wrócić zaraz po jej przeczytaniu. To trochę taki “Adwokat diabła” połączony z “Diabłem ubierającym się u Prady” ale w duchu starego Vertigo – jest dziwnie, intensywnie i niejednoznacznie.

Faithless, tom 1

Nasza ocena: - 75%

75%

Scenariusz: Brian Azzarello. Rysunki: Maria Llovet. Mucha Comics 2020

User Rating: Be the first one !

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Punisher Max, tom 9 – życie jest piekłem [recenzja]

W postaci dziewiątego tomu serii “Punisher Max” być może dostaliśmy najlepszy album z tym bohaterem …

Leave a Reply