Gorący temat

Geneza – futurystyczne koło czasu [recenzja]

Kultura Gniewu zaczęła rok 2022 od trzech mocnych komiksowych tytułów. Jednym z nich jest dystopijna “Geneza”, z rysunkami naszego rodaka, Jakuba Rebelki.

“Geneza” to kolejny zagraniczny komiks z udziałem Jakuba Rebelki, coraz bardziej cenionego przez komiksowych fanów polskiego rysownika. O jego talencie świadczy już sama okładka styczniowej premiery, na której w apokaliptycznej scenerii widzimy tajemniczą – trudno stwierdzić na pierwszy rzut oka, czy na pewno ludzką postać. W jednej ręce trzyma ona owinięte w miękki materiał niemowlę, w drugiej powyginany u góry, prawdopodobnie metalowy kostur. Jej strój, postawa i w ogóle cała ta scena mają wraz z tytułem niewątpliwe biblijne konotacje i dokładnie takim torem idzie ta opowieść,  rozgrywająca się po zmierzchu ludzkiego świata.

W fabule autorstwa Claya Mcleoda Chapmana ludzkości nie ma już na świecie od tysiąca lat. Została zniszczona przez zaawansowaną sztuczną inteligencję, która zlikwidowała wszelkie przejawy życia. Skąd zatem na okładce para opisanych wyżej bohaterów? Z początkowego chaosu pierwszych stron wyłania się dość klarownie opowieść o kobiecie  androidzie, której po setkach lat prób udało się przywrócić do życia swojego stwórcę Davida Adamsa będącego niegdyś odpowiedzialnym za zagładę ludzkości. Fabuła toczy się tu dwutorowo, pokazując nam sceny z dzieciństwa przywróconego do życia Davida oraz opowiadając o rozterkach jego dorosłej wersji, kiedy po pełnym transferze pamięci przypomina sobie swoją mroczną przeszłość sprzed setek lat. Wkrótce dwójka bohaterów rusza w podróż, która być może odmieni losy martwej Ziemi.

Historię Chapmana przenika posępny nastrój, choćby dlatego, że rodząca się nadzieja  na lepszą przyszłość jest raz za razem dławiona. David, który nomen omen automatycznie staje się Mesjaszem dla grupy zdezelowanych i mniej zaawansowanych technicznie robotów niż stworzona przez niego sztuczna inteligencja to bohater, który z trudem dźwiga ciężar swojej odpowiedzialności.Wielokrotnie wydaje nam się, że już za chwilę się podda i porzuci wszelkie nadzieje. Trwa jednak przy nim Chloe, która dawno temu wzięła za niego odpowiedzialność i pomaga na wszelkie sposoby w ich wspólnej drodze. Z czasem rodzi w nas się podejrzenie, że ów cykl śmierci i odrodzenia być może jest powtarzany, co jeszcze bardziej pogłębia depresyjną wymowę powieści, o której mogliśmy sądzić, że będzie raczej opiewała to drugie. Ta kwestia w finale postawiona jest jednak tak niejednoznacznie, że zostawia czytelnika na rozstajach między niechęcią przed kolejnym cyklem, a nadzieją, że być może zakończy on te błędne koło czasu.

Choć komiks pełen jest futurystycznych i technologicznych odniesień, nie jest to science fiction, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Gdyby nie opublikowany w zeszłym roku “Człowiek”, “Geneza” wyróżniałaby się dużo bardziej wśród opowieści o zmierzchu świata i złowrogiej AI, a tak mamy wrażenie przetwarzania tych samych motywów, co w komiksie Diego Agrimbau i Lucasa Vareli. Oba są warte uwagi i oba eksplorują głębiej temat odpowiedzialności człowieka za techniczny rozwój, niż typowe utwory gatunku, ale czytaliśmy o tym już tak wiele razy, że przykładowo lektura wydanej równolegle przez KG “Załogi Promienia” przynosi dużo więcej czytelniczej ekscytacji.

“Geneza” i “Człowiek” wyróżniają się również oprawą graficzną, która na długo zapada w pamięci. W “Genezie” Jakub Rebelka jak zwykle potrafił dostarczyć dzięki swojej niepokornej kresce niezwykłych, estetycznych wrażeń, ale główną robotę robią tu kolory Paticio Delpeche. Szeroka paleta barw kreuje oniryczny krajobraz zdewastowanej Ziemi mającej w sobie coś z sennego koszmaru, z którego nie sposób się obudzić. I taka chyba miała być “Geneza”, z zadaniem wwiercania się w wyobraźnię czytelnika i pozostania tam jak najdłużej. Nie we wszystkich aspektach to się udało, co nie zmienia faktu, że jest to komiks wart naszej uwagi.

Geneza

Nasza ocena: - 65%

65%

Scenariusz: Clay McLeod Chapman. Rysunki: Jakub Rebelka. Tłumaczenie: Jacek Żuławnik. Kultura Gniewu 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Raz i na zawsze, tom 2: Staroangielski – dokąd opowieść ta zmierza? [recenzja]

Kieron Gillen hojną ręką korzysta z zasobów mitów i tradycji kultury, w drugim tomie swojej …

Leave a Reply