Gideon Falls, tom 2: Grzechy Pierworodne – horror z epickim rozmachem [recenzja]

Poprzedni tom “Gideon Falls”, pierwszego horroru w dorobku Jeffa Lemire’a, był bardzo dobrą wędką, solidnie chwytającą czytelnika. Drugi tom potwierdza bardzo wysoką jakość serii, przy okazji ponownie zaskakuje i nieźle napędza stracha.

“Czarna stodoła” zakończyła się solidnym cliffhangerem, którego wyjaśnienie jeszcze czeka na rozwiązanie. Lemire na razie skupia się na pogłębianiu tajemnicy “nawiedzonego” budynku dobudowując do niego kawał historii z przestrzeni różnych dekad. Fabuła ładnie się zagęszcza, pojawiają się drobne tropy co do natury wydarzeń, część zagadek zostaje częściowo rozwiązana, ale pojawiają się też nowe niewiadome. Lemire kapitalnie dozuje napięcie i bawi się narracją, sprawiając, że coraz bardziej chcemy brnąć w ten mroczny świat i poznać jego sekrety.

Okazuje się, że Lemire i w horrorze czuje się jak ryba w wodzie, sprawnie operuje jego narzędziami i umiejętnie buduje atmosferę grozy. W “Grzechach pierworodnych” znika już małomiasteczkowa atmosfera i kameralny klimat, a pojawia się wrażenie wręcz epickiego rozmachu. To z czego autor jest najbardziej znany, czyli dogłębnej psychoanalizy swoich bohaterów i ich prezentacji, pozostaje bez zmian. Żywe, pełne niuansów postacie postawione w obliczu grozy niewiadomego pochodzenia, to jest to czego zazwyczaj najbardziej brakuje we współczesnych horrorach. Ale w “Gideon Falls” jest ich pod dostatkiem, dzięki czemu lektura tej serii to prawdziwa uczta – nawet patrząc szerzej, nie tylko w kategorii horroru.

Za sterami maszyny rysującej wciąż pozostaje Andrea Sorrentino, który w “Grzechach…” miał znacznie więcej okazji do pokazania się z jak najlepszej strony. Ciary przechodzą po plecach w scenach z “uśmiechniętym człowiekiem”, szczęka opada w momencie splatania dwóch wątków, gdzie graficznie rozgrywa się to wręcz dosłownie. Poza tym jego styl i sposób rysowania, niezmiennie, przez cały album, wywołują podskórny niepokój.

Pierwszym tom tej serii sprawił, że poczułem się zaintrygowany. Drugi natomiast wywindował moją ciekawość na sam szczyt. Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. Jedna z najlepszych serii na naszym rynku, a jednocześnie, póki co, najlepsza w dorobku Jeffa Lemire’a.

Gideon Falls #2: Grzechy Pierworodne. Scenariusz: Jeff Lemire. Rysunki: Andrea Sorrentino. Mucha Comics 2019

Ocena: 9/10

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Perramus. W płaszczu zapomnienia – frykcje argentyńskie [recenzja]

Twórczość Alberta Brecci mieliśmy już okazję poznać w bardzo dobrze ocenianych komiksach “Mort Cinder” i …

Leave a Reply