Gorący temat

Hitman, tom 4 – nadciąga nieubłagany kres bohatera [recenzja]

Okładka czwartego tomu zbiorczego „Hitmana”, jak mało która idealnie obrazuje to, czego możemy się spodziewać. Bowiem seria Ennisa i McCrei to w dużej mierze bezkompromisowa rozwałka wszystkiego, co znajdzie się w zasięgu wzroku (i luf) bohaterów. Jednak sprowadzanie tych historii tylko i wyłącznie do bezpardonowej strzelaniny byłoby krzywdzące dla serii o Tommym Monaghanie.

Poprzedni tom kończył się gorzkim i nostalgicznym powrotem Tommy’ego do Irlandii, gdzie ten odkrywa rodzinne sekrety i dowiaduje się brutalnej prawdy o swoim pochodzeniu. A prawda – jak wiadomo – bywa bolesna, więc i tym razem trafia naszego „czułego barbarzyńcę” prosto w serce, albo i w trzewia. Monaghan rozprawia się z brzemieniem przeszłości w swoim stylu, a powrót do Gotham, do Cauldron naznaczony jest cieniem wspomnień i odkrytych tajemnic. I ich duch unosi się praktycznie nad całym niniejszym tomem, który bardzo wyraźnie pokazuje, że seria zbliża się do nieubłaganego końca.

Tym razem problemem Tommy’ego jest nie tylko mafia. Po niedawnym trzęsieniu ziemi, przez które sama Cauldron i całe Gotham przekształciło się w rodzaj „ziemi niczyjej”, kiedy miasto ewakuowało się, na czele z policją, popyt na płatnych cyngli mocno spada. Monaghan tkwi dodatkowo w marazmie, odchorowując wizytę na irlandzkiej ziemi, nie do końca mając ochotę choćby odwiedzić Noonan’s. Trafią się po drodze jeszcze krwiożercze wampiry, żarłoczne dinozaury, a nawet pewien nie przepadający za Monaghanem lew. Znajdzie się miejsce na pokaz kobiecej wściekłości, ale też na nostalgię, wzruszenia i dramatyczne sceny, które okraszają całość bezpardonowej, przerysowanej akcji mocno emocjonalnym rysem, nadając komiksowi mimowolnej głębi.

Zamieszczone w tym tomie historie różnią się poziomem, jednak nie na tyle, by którąś z nich wskazać jako wybitnie słabą. Owszem, perełkami są na pewno: „Jutro będzie lepiej” – gdzie na pierwszy plan wysuwa się Ringo Chen, a Monaghan co najwyżej mu dzielnie towarzyszy – czy wieńcząca album, jak i zwiastująca najdobitniej nadchodzący kres serii opowieść „Stary, ale jary”, jednak wszystkie zasługują na uwagę, prezentując to, za co Hitmana kocha się, albo nienawidzi. Do wyboru.

To nie jest komiks, który da się traktować całkiem na serio. To nie jest historia, która sili się na realizm, na szczere odwzorowywanie rzeczywistości. I choć wyjściowo liczyła się tu głównie efektowna przemoc i duża ilość trupów, ścielejących się w kolejnych zeszytach, to umiejętnością Ennisa jest nadawanie prostym akcyjniakom drugiego dna, bardziej emocjonalnego, skomplikowanego.

Tommy Monaghan ma uczucia. Takie, do których sam nie chce się przyznać. Do niektórych zresztą przyznać się nie zdąży, bowiem nie wszyscy w tym albumie doczekają szczęśliwego końca. Co znacząco wpływa na fakt, że na tle dotychczasowych czterech tomów zbiorczych, ten, zaraz po finale poprzedniego, plasuje się bardzo wysoko w moim osobistym rankingu najlepszych historii o Hitmanie.

Z jednej strony otrzymujemy to, do czego i seria, i Ennis w swoich scenariuszach nas przyzwyczaili, z drugiej, cała opowieść o Monaghanie zyskuje szerszą perspektywę i ciekawe zakończenie. Satyryczne wstawki – jeden z charakterystycznych elementów cyklu – kryją się nie tylko w scenariuszu czy postaciach ( jak Baytor, czy Sixpack), ale też w wybranych kadrach McCrei. (pierwszy z brzegu przykład – dinozaur zżerający wannę…) Mieszane z bezpardonową ilością trupów, krwi, odrywanych, odstrzelonych lub odgryzionych kończyn robią piorunujące wrażenie i serwują słodko – gorzką pulpę. Zdecydowanie dla dorosłego czytelnika, który jednak podchodzi do tematu z dystansem i nie bierze czytanej historii zupełnie na serio.

Przed nami jeszcze tylko jeden tom Hitmana, a ja już zaczynam żałować. Finał tego albumu – oraz słynna data 14 lutego 2000 roku i bitwa o bar Noonan’s – to z pewnością punkt zwrotny w świecie Hitmana i po tym zeszycie nic już nie będzie takie samo. Tom 4 jest jednym z najważniejszych – a z dotychczasowych najważniejszym – albumem, koniecznym do zrozumienia postaci Tommy’ego Monaghana. I z pewnością bardzo wartym przeczytania. To tom pełen trudnych wyborów, bolesnych decyzji i zdecydowanie ze zbyt dużą ilością pożegnań.

Hitman Tom 4

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz Garth Ennis. Rysunki John McCrea. Wydawnictwo Egmont 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Death or Glory, tom 2: Kto tu jest szaleńcem? – fury road [recenzja]

Jeśli wydawało nam się, że nie może już być szybciej, mocniej i bardziej wybuchowo niż …

Leave a Reply