Gorący temat

Hołd dla Ziemi – kronika rozpadu i prób odrodzenia [recenzja]

“Hołd dla Ziemi” to najnowszy album Joe Sacco, słynnego komiksowego reportażysty. Twórca tym razem opowiada o konflikcie o innym niż zazwyczaj charakterze i zabiera nas w wymagającą skupienia podróż do mroźnych terenów subarktycznej Kanady.

Ciekawe, czy ilu polskich czytelników słyszało wcześniej o Dene, rdzennych mieszkańcach kanadyjskich Terytoriów  Pónocno-Zachodnich? Starsi czytelnicy z młodzieńczych lektur pamiętają plemiona Siuksów i Komanczów i przywódców takich jak Siedzący Byk, czy Szalony Koń z czasów ekspansji białego człowieka w Ameryce Północnej. Tymczasem opowieść Sacco rozgrywa się głównie w XX wieku, czyli w czasie gdy tożsamość ludu Dene (i nie tylko), była na szeroką skalę niszczona przez kanadyjskie władze i kościół katolicki. Gdyby nie książka Joanny Gierak-Onoszko, ”27 śmierci Toby’ego Obeda” komiks Sacco byłby pewnie niczym uderzenie młotem, ale dzięki tej publikacji wiemy już, co działo się kiedyś w Kanadzie i jak przeraźliwie ogromną  cenę zapłacił rdzenny lud tych ziem w trwającym dziesiątki lat procesie wykulturowienia i niszczenia plemiennej tożsamości. 

“Hołd dla ziemi” nie jest jednak komiksem opowiadającym tylko o tym, jak katolici kościół i jego boży słudzy przeprowadzali ów makabryczny proces, choć ten wątek stanowi jego trzon. Sacco zresztą dobrze wie, jak w swoim reportażu stopniować napięcie i przez jakiś czas oszczędza czytelnikowi, oraz swoim bohaterom wspomnień z tych chwil, kiedy w wiosce pojawiał się samolot i zabierał dzieci na wiele miesięcy do odległych internatów. Skupia się wtedy na innych wątkach swojego reportażu, który zaczynał się pięknym obrazem współpracującego i szczęśliwego ludu sprzed wielu dziesięcioleci, by następnie pokazać kolejne pęknięcia na tej początkowej, idyllicznej wizji.

Sacco pisze o rzeczach smutnych i bolesnych z niezwykła drobiazgowością, która objawia sie również w warstwie graficznej, Nie ma u niego nic śmiesznego, żadnych cartoonowych wstawek, jest cyzelowanie obrazów i wręcz mordercze w swej dokładności kreskowanie, aby dać nam kompletną wizję niszczonego sukcesywnie ludu, który mimo tego, że wszystko sprzysięgło się przeciw niemu, stara się za sprawą bohaterów reportażu, w pełni świadomych poniesionych przez dziesięciolecia ran, nieustannie się odrodzić. 

U Sacco ten proces niszczenia składa się z kilku powiązanych ze sobą etapów. Cywilizowanie obszarów zamieszkiwanych przez Dene, brutalny kolonializm,  budowa dróg i rurociągów, narastająca przemoc wśród rodzin, dojmujący alkoholizm, narkotyki… Cała ta kumulacja naczyń połączonych nie wzięła się z niczego i jednocześnie rodziła u poszczególnych bohaterów komiksu Sacco poczucie utraty więzi z tym, co zawsze było najważniejsze, czyli z zamieszkiwaną przez nich ziemią. Ziemia, która wcześniej oddawała im do rąk swoje naturalne wytwory, by następnie być niszczona za sprawą cywilizacyjnego postępu.

W tej elegijnej wymowie komiksu, który jednak kończy się pełnym nadziei akcentem słychać pokrewieństwo poglądów z Juvalem Noahem Hararim, autorem słynnego “Sapiens”, w mysl których kiedy człowiek wieki temu rozpoczął cywilizacyjny postęp na własne życzenie zaczął się unieszczęśliwiać. Komiks Sacco nie obejmuje aż tak długiego wycinka czasu, ale jak w soczewce skupia wnioski Harariego i prezentuje nam ten proces na przykładzie doświadczeń ludu Dene. To nie jest ani łatwa, ani przyjemna lektura, trudno też wystawiać typową ocenę temu niezwykle społecznie zaangażowanym komiksowi, który wymaga od czytelnika dużego skupienia i zaangażowania i jest pełen wywodów i dialogów o poważnych sprawach skierowanych do inteligentnego odbiorcy. Intelektualnie jest to wyzwanie na miarę innego komiksu z oferty Timof Comics, “Sekretu nadludzkiej siły” Alison Bechdel, który również był swoistą kroniką nieszczęść spotykających inną grupę społeczną. Tego typu literatura komiksowa udowadnia, w jak umiejętny i obrazowy sposób komiksowi twórcy potrafią pisać o niewygodnych dla świata sprawach. A Joe Sacco pisze o nich ze świetnym rezultatem już od ponad trzydziestu lat.

Hołd dla Ziemi

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz i rysunki: Joe Sacco. Tłumaczenie: Agnieszka Matkowska. Timof Comics 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Heavy Liquid – niekonwencjonalny trip [recenzja]

“Heavy Liquid” to komiksowy trip, po którym spodziewaliśmy się chyba czegoś innego, niż dostaliśmy. Miała …

Leave a Reply