Gorący temat

Influenza Magna. U progów wieczności – czas zmian [recenzja]

Bogusław Chrabota to postać niezwykle znana i ceniona zarówno na rynku dziennikarskim jak i książkowym. Biorąc na temat główny swojej powieści chaos pierwszej wojny światowej i epidemię hiszpanki jedynie potwierdza, że należą mu się słowa uznania.

„Influenza Magna” zabiera nas w mroczne czasy początku XX wieku. Belle époque w Europie dobiega właśnie tyleż gwałtownego, co spodziewanego przez wielu końca. Rysujące się na horyzoncie okrucieństwa wojny i rozpoczynająca swój niepohamowany pęd epidemia tajemniczej odmiany grypy stają się przyczynkami nieuniknionych zmian w życiach jednostek. To właśnie w takiej rzeczywistości przyszło żyć lekarzowi Franzowi Wiegemannowi, Egonowi Schiele, Zygmuntowi Freudowi, czy Tadeuszowi Boy-Żeleńskiemu. Dla niektórych z nich, rozpoczynająca się właśnie epoka zmian będzie szansą na wybudowanie pomnika trwalszego niż ze spiżu, dla innych, prostą ścieżką do autodestrukcji.

„Influenza Magna” to gatunkowo powieść na poły obyczajowa i historyczna. Osadzona w rzeczywistych wydarzeniach  i wplatająca w nie prawdziwych ich świadków, przedstawia schyłek pewnego ustalonego porządku rzeczy przefiltrowany przez osobisty punkt widzenia każdego z wiodących uczestników dramatu. W taki też sposób powieść dzieli się na cztery główne wątki. Z jednej strony mamy zmęczonego konfliktem i tracącego wiarę w siłę wyższą lekarza Franza Wiegemanna, z drugiej wschodzącą, ale też kontrowersyjną gwiazdę malarskiej sceny, Egona Schiele. Własne spojrzenie na rysująca się w ciemnych barwach przyszłość mają też Tadeusz Boy-Żeleński i obiecująca, acz zmagająca się z histerią Grete Trakl. Wszystkie te opowieści łączą się i oddziałują na siebie w pewnych punktach powieści, ale najważniejszym punktem odniesienia dla każdej pozostaje nieodmiennie wojenna i pandemiczna zawierucha. W świecie w którym można nie doczekać następnego dnia, ludzkie postawy i moralność które chcielibyśmy uważać za pewniki ulegają ciągłemu przewartościowaniu.

Biorąc na warsztat rzeczywiste postaci, Chrabota doskonale wie co robi – każda z nich bowiem nie tylko jest dogłębnie rozbudowana, ale i ma do odegrania własną rolę w opowieści. Dzięki temu, „Influenza Magna” jeszcze bardziej nabiera autentyczności, a sceny takie jak choćby konwersacje poszczególnych bohaterów z ojcem psychoanalizy Zygmuntem Freudem, bynajmniej nie sprawiają wrażenia dodanych tylko po to „by były”, a zdają się być naturalną częścią całości. Wszystko to zresztą służy autorowi do wiarygodnego budowania kolejnych metafor i alegorii świata przedstawionego, do naszej obecnej rzeczywistości. Czy nasz upadek może być szansą na nowy początek? Jaka jest cena zapewnienia sobie nieśmiertelności?

Te i inne pytania podporządkowane są jednak kwestii w „Influenzie Magnie” nadrzędnej, jaką jest nadchodząca zmiana. W szalejącej wokół bohaterów zawierusze, Chrabota widzi jednak nie tylko pożogę i zniszczenie – a raczej uważa je za część bolesnego procesu przeobrażeń świata. Czasem na to co kieruje naszym życiem nie możemy mieć wpływu, zdaje się mówić, ale decyzja o tym jak wykorzystamy dany nam czas, jest tylko i wyłącznie naszą własną. „Influenza magna” nieodmiennie skłania nas do refleksji, ale na tym nie koniec jej zalet – całość bowiem po prostu niezwykle dobrze się czyta.

Niezwykłą zaletą pisarskiego stylu Chraboty są wyjątkowo płynne, pełne trafnych metafor i porównań partie opisowe.  W wielu książkach sążniste bloki tekstu nie mają prawa działać, po prostu zasypując czytelnika nieistotnymi, spowalniającymi akcję informacjami. W „Influenzie Magnie” Dla domiany jednak, nic nie dzieje się przypadkowo – w zasadzie każda scena ma jakieś znaczenie, a Chrabota potrafi z pojedynczych kadrów wydobyć coś, co jest w stanie wpłynąć na wyobraźnię odbiorcy. Kiedy trzeba, jest przy tym boleśnie brutalny, nie szczędząc co bardziej graficznych szczegółów. Skutkiem tego, jego opowieść przypomina znakomitą gawędę, pozwalając nam zwizualizować sobie dokładnie taki obraz rzeczywistości, jaki zamierza przedstawić nam autor.

Będę absolutnie szczery – powieść historyczna bynajmniej nie jest moim ulubionym gatunkiem i rozpoczynając przygodę się z najnowszą powieścią Bogusława Chraboty miałem pewne wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście będę w stanie się z nią zmierzyć. Kilkanaście stron w głąb lektury rozwiało jednak wszelkie wątpliwości – to niezwykle zniuansowana, odpowiednio wyważona opowieść, potrafiąca zachwycić swoją aktualnością nadal pozostając atrakcyjną dla niezaznajomionego z gatunkiem odbiorcy. Po prostu, literatura piękna.

Influenza Magna. U progów wieczności.

Nasza ocena: - 80%

80%

Influenza Magna. Autor: Bogusław Chrabota. Ringier Axel Springer Polska, 2021.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Dom stu szeptów – jedna z najlepszych powieści Mastertona? [recenzja]

„Dom stu szeptów” – najnowsza powieść uznanego twórcy horrorów Grahama Mastertona to powrót do klasycznej …

Leave a Reply