Gorący temat

Komiksowy bezwstydnik – Katarzyna Czajka-Kominiarczuk

Komiks to sztuka. Kropka. W polskim mainstreamie wciąż jednak pokutuje przekonanie, że opowieści obrazkowe to ułomna rozrywka dla dzieci. Starszych czytelników traktuje się z politowaniem, a stereotypowy komiksomaniak to najczęściej piwniczny nerd. Takich sceptyków nie idzie przekonać ani litanią wybitnych, nagradzanych tytułów, ani grubo ponad stuletnim dziedzictwem.

Postanowiliśmy zatem podejść do tematu od innej strony i poszukać odbiorców tego medium poza środowiskiem komiksowym, chcąc udowodnić, że czytanie “książek z obrazkami” to żaden wstyd. Dziś na serię pytań z naszego kwestionariusza odpowiada Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, czyli Zwierz Popkulturalny.

Od jakiego tytułu zaczęła się Twoja przygoda z komiksem?

Skomplikowane pytanie. Na pewno jednym z pierwszych komiksów jaki poznałam był “Thorgal”. Mam dość żywe wspomnienie tego, jak mam cztery lata a dziadek czyta mi opowiadanie z albumu „Metal, który nie istniał”. Wszystko dlatego, że mój dziadek uczył Grzegorza Rosińskiego w liceum plastycznym i dostawał potem od niego albumy zanim trafiły na rynek Polski. Pamiętam też, że rodzice czytali mi “Asteriksa” – po francusku, bo nie było wtedy dostępnych tłumaczeń – sami przekładali treść na bieżąco. Ale taka moja miłość do komiksów zaczęła się jak miałam osiem lat i zachorowałam na świnkę. Nie mogłam pojechać na wakacje i mama kupiła mi w antykwariacie cały rocznik „Supermana”. Wsiąkłam wtedy w komiksy o superbohaterach i potem już zawsze komiks był obecny w moim życiu.

Jak w Twoim otoczeniu postrzega się opowieści obrazkowe?

Raczej dobrze, choć większość moich znajomych czyta raczej powieści graficzne, niż np. komiksy superbohaterskie. Miałam szczęście poznać w życiu kilkoro twórców komiksu, więc teraz mogę wypatrywać na polskim rynku nowości pisanych przez znajomych. Pewnie duży wpływ na moją postawę miał fakt, że moja mama przeczytała (kiedy byłam dzieckiem) , że komiksy bardzo pomagają w zachęceniu do czytania i kiedy nie mieliśmy ochoty czytać, podsuwała nam komiksy. Co znaczy, że od dzieciństwa byłam przekonana, że komiks jest jak najbardziej akceptowalnym sposobem spędzania czasu. Nie da się też ukryć, że mam specyficzne środowisko, bo przez to, że piszę sporo o popkulturze to otacza mnie wiele osób które rozumieją jak ważny jest komiks we współczesnej kulturze popularnej.

Lubisz komiksy bo…

Jest w nich dużo miejsca na symbol i umowność. Ponieważ komiks opiera się w dużym stopniu na przekazie wizualnym, to nawet w popularnych albumach ze świata superbohaterów często zdarzają się kadry wieloznaczne, symboliczne, uruchamiające ciąg skojarzeń. Sama uwielbiam interpretować obrazy, a komiks to przecież ciąg obrazów które trzeba poddać interpretacji. Jednocześnie uwielbiam to jak wielkie możliwości daje twórcom komiks – od tych scenariuszowych po graficzne. Mam poczucie, że dużo łatwiej usiąść nad komiksem który eksperymentuje z formą, miesza konwencje, czasem w ogóle porzuca ustalone zasady – niż np. pójść na wystawę sztuki współczesnej czy przeczytać eksperymentalną powieść. Lubię je też bo dzięki komiksom mogę jednocześnie lubić historie o Sknerusie McKwaczu, alternatywną mroczną wizję Supermana, poznać historię Zagłady i pośmiać się z kota który rozmawia ze swoim właścicielem. Wiem, że literatura też ma taki rozstrzał ale przy komiksach jakoś bardziej czuję tę różnorodność.

Ulubiony komiks, którego nigdy nie zapomnisz?

Tu chciałabym rozdzielić kilka rzeczy. Bo nie mam jednego ulubionego komiksu, który obejmowałby wszystkie komiksowe przejawy. Z komiksów superbohaterskich czy nawiązujących do tego świata chyba najbardziej lubię „Marvels” napisane przez Kurta Busieka z ilustracjami Alexa Rossa. Z tytułów które są bardziej ze świata – uznanych powieści graficznych – to byłam zaskoczona jak bardzo wbił mi się w głowę i pamięć „Fun Home” Alison Bechdel. Ale mam też w pamięci np. kiedy pierwszy raz przeczytałam „Batman. Venom” mając kilka lat (dziewięć?) i ta historia w której Mroczny Rycerz ulega nałogom niesamowicie mnie poruszyła. Podobnie jak moment kiedy pierwszy raz przeczytałam „Życie i Czasy Sknerusa McKwacza” Dana Rossy i okazało się, że komiks z takimi bohaterami może mieć zaskakującą głębię.

Artysta/scenarzysta, którego prace podziwiasz?

Ponownie nie łatwo odpowiedzieć. Grant Morrison to jest osoba, która nie przestaje mnie zaskakiwać. Ostatnio czytałam „The Animal Man” i byłam jak zwykle pod wrażeniem, że ktoś tak potrafi pisać. Z rysowników to zawsze moje serce ma Alex Ross. Choć muszę wstydliwie wyznać, że jak komiks narysuje Jim Lee to zawsze mi serduszko mięknie bo u niego wszyscy są zawsze tacy śliczni.

Co byś polecił/a osobie w Twoim wieku, która nigdy nie czytała żadnego komiksu?

Ojej, trudne pytanie, bo przecież musiałabym wiedzieć o osobie coś więcej – co lubi, co ją interesuje, co porusza. Polecenie komiksu jest jak polecenie książki czy filmu – nie każdemu spodoba się to samo. Na początek poleciłabym stanąć przed półką z komiksami w księgarni i po prostu przejrzeć kilka tomów. Coś na pewno się spodoba.

Ulubiona ekranizacja komiksu?

„X-men: First Class”. Uwielbiam ten film za to, jak cudownie bawi się konwencją retro, jak rozumie motywacje Magneto (zresztą obsadzenie w tej roli Fassbendera to był genialny pomysł) i jakie życie wniósł w świat filmowych X-menów. Troszkę szkoda, że ten potencjał został po drodze zmarnowany.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk – znana też jako Zwierz Popkulturalny, blogerka, podcasterka, filmowa ekspertka, dziennikarka i pisarka. Laureatka Bloga Blogerów w konkursie Blog Roku 2012. Autorka książek “Zwierzenia popkulturalne”, “Oscary Sekrety największej nagrody filmowej” i “Seriale. Do następnego odcinka”.
© Foto by Mateusz Kominiarczuk

Redakcja

Generalnie bardzo sympatyczni ludzie.

Zobacz także

Małgorzata Węgrzecka – Nad pismem dla dzieci nie może pracować każdy [wywiad]

Z Małgorzatą Węgrzecką, pisarką i obecną redaktorką naczelną kultowego “Świerszczyka” rozmawiamy m.in. o tym, czy …

Leave a Reply