Gorący temat

Krok po kroku – wędrówka bez słów [recenzja]

Trzeci, premierowy tytuł z wydawnictwa Nagle Comics to zarazem największe czytelnicze zaskoczenie. “Krok po kroku” jest fabułą fantasy z elementami science-fiction, w której wszystko dzieje się bez udziału słów – co jak na tworzenie fantastycznych światów w komiksie wydaje się być posunięciem ryzykownym, a w rzeczywistości okazuje się jak najbardziej udanym. 

Simona “Si” Spurriera i Mathiasa Bergarę poznaliśmy już wcześniej jako twórców innej serii fantasy, przepełnionej czarnym humorem “Cody” ze zgryźliwym poetą w roli głównego bohatera. Spurrier est też jednym z artystów tworzącym komiksy z serii “Sandman Universe” i wychodzi mu to naprawdę nieźle. Pojawiający się również w tym komiksowym uniwersum (album “Hellblazer”) Mathias Bergara, to podobnie jak Daniel Warren Johnson (autor “Z całej pety”) wschodząca, uwielbiana przez fanów gwiazda w obszarze komiksowej grafiki. Potwierdzają to rysunki z “Krok po kroku” – miesza się w nich styl Moebiusa, Seana Murphy’ego, czy twórców ze Studia Ghibli, ale też te wyraźne odniesienia mają w sobie indywidualny sznyt – na polu komiksowej narracji Bergara czuje się po prostu jak ryba w wodzie  nieważne czy chodzi o rozsiane na planszach małe kadry, czy o całostronicowe splashe – jest w tych rysunkach moc, której intensywność wzmacniają jeszcze kolory Matheusa Lopesa. 

Moc ma też sama historia – to kręta opowieść drogi, w której przez fantastyczny świat wędruje dwójka bohaterów – potężny Strażnik/Rycerz zakuty w zbroję  i mała dziewczynka, którą tenże Strażnik ma chronić przed niebezpieczeństwami świata. A niebezpieczeństwa pojawiają się co i rusz – dziewczynka musi być kimś arcyważnym w tej krainie, skoro co chwila coś lub ktoś na nią poluje. Krok po kroku idą przed siebie ku niesprecyzowanemu celowi, a jeśli tylko dziewczynka uroni choć kroplę krwi – dzieją się wtedy rzeczy niebywałe. Szkoda, że w polskim tytule zabrakło miejsca dla rodzimej wersji określenia “bloody” z oryginalnego tytułu “Step by bloody step”, który dużo mocniej oddaje charakter tej wędrówki.

 Choć z początku historia wydaje się prosta, to wkrótce twórcy zaczną komplikować fabułę i wymagać od czytelnika pełnego skupienia. Akurat w tym przypadku recenzencki PDF jest niewygodny, bo chcemy tę historię kartkować, wracać do szczegółów fabuły, porównywać plansze, na co plik cyfrowy nie pozwala w takim stopniu jak fizyczna książka. To jednak niewielki mankament przy tej pochłaniającej i wzruszającej historii, która wiedzie czytelnika w naprawdę niespodziewane rejony świata przedstawionego. 

Jedyny szkopuł w tym, że w pewnym momencie, jeszcze sporo przed finałem przeczuwałem już, jak może zakończyć się ta historia. To odczucie rekompensowała coraz bardziej intrygująca i coraz bardziej rozległa fabuła, w której naprawdę niewiele brakowało, by twórcy rezygnując z dialogów (dymki owszem, pojawiają się, ale w wymyślonym języku obrazowanym glifami) mogli fabularnie przedobrzyć. Tak się jednak nie stało i dzięki wspólnej pracy artystów dostaliśmy intrygujący komiks, raz że chwytający za serce, dwa poszukujący atrakcyjnych wizualnie i narracyjnie środków wyrazu uciekających od schematów. Fantasy w wykonaniu Spurriera i Bergary ponownie daje radę , pozostawiając czytelnika w stanie, w którym on sam, przy udziale wyobraźni musi przemyśleć wszystkie niedopowiedzenia, nie wybrzmiewające w komiksie  słowami. Fajne doświadczenie, szczególnie w kontekście z początku prostej, a  z czasem coraz bardziej skomplikowanej opowieści.

Krok po kroku

Nasza ocena: - 75%

75%

Scenariusz: Si Spurrier. Rysunki: Mathias Bergara. Tłumaczenie: Aleksander Donakowski. Nagle Komiks 2023

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

RIP, t.5: Fanette. Nieswojo w nie swojej skórze [recenzja]

Fanette to jedyna kobieca bohaterka, która w serii “RIP” dostała miejsce w tytule komiksu. Czym …

Leave a Reply