Gorący temat

Król rozpustników – wspaniały przykład historical fiction [recenzja]

Polski rynek komiksowy ma ostatnio szczęście do komiksów z kategorii historical fiction. Począwszy od choćby intrygującej serii „Giacomo C” od duetu Dufaux / Girro, poprzez mrocznie fantastycznych „Łupieżców imperium” (znów Dufaux, tym razem w towarzyszeniu Martina Jamara), aż po niniejszą komiksową cegłę, udatnie podejmującą historyczny sztafaż i realne postacie epoki, dla nakreślenia zajmującej, łotrzykowskiej, napisanej z niemałym rozmachem opowieści, jaką niewątpliwie jest „Król rozpustników” od Ronana Toulhoata i Vincenta Brugeasa.

„Wolno dopuścić się gwałtu na historii, pod warunkiem że zrobi się jej ładne dziecko” – ten niewybredny cytat z A. Dumasa, przywołany w Posłowiu przez twórców niniejszego komiksu doskonale wpasowuje się w to, co reprezentuje sobą nie tylko „Król rozpustników”, ale i inne, mocno osadzone w historycznej otoczce albumy, w tym wyżej wymienione. Bo jeśli autor scenariusza otwarcie wskazuje, że z jednej strony zapożyczył postać autentyczną dla swojej opowieści, a jednocześnie osadził ją (z wiadomych względów) w środowisku i realiach, o jakich bardzo niewiele tak naprawdę wiemy, to oczywiste jest, iż mógł popuścić wodze fantazji i w oparciu o ten faktograficzny, historyczny szkielet zbudować zupełnie nową, fikcyjną historię. Co też uczynił. Okres średniowiecza nadal pozostaje pokryty białymi plamami i więcej o nim nie wiemy, niż wiemy. Źródła są skąpe, zwłaszcza jeśli chodzi o szczegóły topograficzne ówczesnych miast, w czym Paryż nie jest jakimś wyjątkiem. Domniemywamy na ten temat na bazie posiadanej wiedzy ogólnej i realiów epoki, ale twardych źródeł, w postaci opisów, czy map określających jednoznacznie topografię miasta brakuje. Pozostawia to więc szerokie pole do popisu dla artystów, budujących w takim otoczeniu swoją opowieść. Osadzenie jej zrębów w historii, zakotwiczenie poprzez kilka kluczowych postaci pozwala wywieść fabułę w dowolnym kierunku…

Brugeas to właśnie zrobił, pozwalając sobie na interpretacyjną swobodę o tyle, o ile pozwalały mu na to znane historyczne fakty i ówczesne, utrwalone w społecznej świadomości realia. Odmalowuje więc średniowieczny Paryż na tyle autentycznie, na tyle realistycznie, że bez wahania skłonni jesteśmy w niego uwierzyć. A jednocześnie z tak dużą swobodą, na jaką tylko pozwala mu zaledwie ogólnikowa wiedza nt. prawdziwych ówczesnych realiów.

I otrzymujemy w efekcie dynamiczną, świetnie skrojoną opowieść łotrzykowską o swoistej szarej eminencji swoich czasów. O tajemniczym powierniku ówczesnego króla Francji, Filipa Augusta, walczącego o utrzymanie władzy, w obliczu powracającego po wyzwoleniu z niewoli saraceńskiej Ryszarda Lwie Serce.

Smutny Pan jest wiernym podwładnym króla. Choć pochodzi z gminu, to drżą przed nim i szlachetnie urodzeni z królewskiego dworu i najpośledniejsze rzezimieszki, złodzieje i kurwy z ulic i zaułków Paryża. Dzięki rozbudowanej sieci kontroli nad miejskimi burdelami Smutny Pan, tytułowy król rozpustników dzierży nieformalną władzę w mieście. Jednak pewne zdarzenie i związane z tym zlecenie od samego króla ściągnie na niego nie tylko gniew monarchy, ale zachwieje posadami podziemnego imperium. Czy Smutny Pan przetrwa? Wyjdzie obronną ręką z kłopotów? A może jego czas już nadszedł? Może czas na następcę na plebejskim tronie paryskich lupanarów?

Historia ta jest bardzo sprawnie rozpisana, nie brak tu intryg, zaskakujących rozejmów, walki o władzę, przekupstwa i zdrady. Nie brak efektownych walk i brutalnych potyczek. Mamy okazję zajrzeć w najbrudniejsze zaułki paryskie, ale i do królewskich komnat. Do izb miejskich burdeli i do podziemnego pałacu samego Króla Żebraków… Udało się Brugeasowi odmalować iście epicki obraz czasów, nie tracąc ani na chwilę dynamizmu i tempa akcji. Tom pierwszy rozbudza apetyt, bowiem zdecydowanie obiecuje w swoim finale jeszcze więcej, choć i ten nie oferuje mało.
Graficznie to innego rodzaju arcydzieło.

Zachwycają szkice, rysowane ostrą, grubą kreską, jakby schematycznie, z mocną ekspozycją konturu, co sprawia wrażenie miejscami świadomego, celowego niedokończenia. Z drugiej strony odpowiedzialny za rysunki w tym komiksie Toulhoat świetnie radzi sobie w scenach walk, w kadrach oddających ruch, dynamikę. Kiedy zwyczajowo szersze panoramy i kadry przestrzenne charakteryzują się lekceważeniem szczegółu i pewną manierą schematycznej kreski, tak zbliżenia, zwłaszcza postaci, obfitują w detal, w precyzję. A to robi świetne wrażenie. Charakter rysunku Toulhoata jest z pewnością specyficzny i trzeba sobie dać chwilę, by się z nim oswoić, z tą manierą szkicowania pozornie niedbałego, które precyzyjnie oddaje tylko wybrane, interesujące artystę szczególnie elementy. Ale już po kilkunastu planszach dajemy się porwać tej epickiej, nakreślonej z rozmachem fali opowieści, w której obraz jest wspaniale skomponowany z samą linią fabularną.

„Król rozpustników” to komiks czysto rozrywkowy, flirtujący otwarcie z historią, by na jej podbudowie opowiedzieć epicką historię człowieka nietuzinkowego, którego nie możemy jednoznacznie ocenić. Bo kim jest Smutny Pan? Z jednej strony to brutalny, trzymający paryskie dzielnice twardą ręką przestępca, budujący swoje imperium tak mieczem, jak i szantażem czy przekupstwem. Ale to jednocześnie pokorny, wręcz ślepo oddany poddany królewski, wierny przyjaciel i kochający ojciec.

Ale czy takie cechy mogą – lub powinny – iść w parze? Zwłaszcza w realiach średniowiecznego Paryża, gdzie w każdym zaułku może czyhać wróg? A nierzadko może mieć twarz przyjaciela?

Król rozpustników Księga I

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz: Vincent Brugeas. Rysunki: Ronan Toulhoat. Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Lost In Time 2023

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Świat Akwilonu. Orki i gobliny, tom 3; Gri’im – samotność orka [recenzja]

  Trzeci tom “Orków i goblinów” utwierdza w przekonaniu, że warto inwestować swój czas w …

Leave a Reply